Chodzi o pył zawieszony w powietrzu PM10, którego źródłem jest przede wszystkim słabej jakości ogrzewanie węglowe gospodarstw domowych. – Dane wynikające z przedłożonych przez Polskę sprawozdań rocznych w sprawie jakości powietrza świadczą o tym, że od 2007 do 2015 r. włącznie to państwo członkowskie regularnie przekraczało, po pierwsze, dobowe wartości dopuszczalne dla stężenia PM10 w 35 strefach, a po drugie, roczne wartości dopuszczalne dla stężenia tego pyłu w 9 strefach. Wynika stąd, że stwierdzone w ten sposób przekroczenie należy uznać za trwałe – ocenił unijny sąd w wydanym w czwartek wyroku. Uznał jednocześnie, że przedstawiane do tej pory zamiary są zbyt odległe w czasie.

Plan albo kara

Po wyroku Polska musi przedstawić plany szybkiej naprawy sytuacji. Jeśli sąd, na wniosek Komisji Europejskiej, uzna, że Polska nie podejmuje wystarczających wysiłków, to może na nas nałożyć kary finansowe.

Rząd ma jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie. – Rozmowy z Komisją Europejską zaczniemy jak najszybciej. Przygotujemy na koniec marca, przy okazji zmian w ustawie o termomodernizacji, rewizję programu „Czyste powietrze” z lutego 2017 i pokażemy program i sposób dojścia do naszych celów – powiedziała w Brukseli Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii. Minister jasno wskazała, że wyrok dotyczy zaniechań z lat 2007–2015, a jej rząd od początku chce walczyć ze smogiem. W październiku przyjęte zostało rozporządzenie o normach dla kotłów, w tym roku wejdzie w życie ustawa o jakości paliw stałych. Emilewicz zwróciła też uwagę na zainaugurowany właśnie przez premiera program walki z ubóstwem energetycznym, którego celem jest zlikwidowanie smogu w najbrudniejszych miejscach Polski poprzez wsparcie dla najbiedniejszych, których nie stać na dobrej jakości ogrzewanie. – Jakość powietrza nie zmieni się z dnia na dzień, wymaga to też edukacji, będziemy się z tym bardzo aktywnie mierzyć w ciągu najbliższych lat. Ale radykalne zmiany legislacyjne nastąpią już w tym roku – powiedziała Emilewicz.

Czarna lista

Polska nie jest jedynym krajem UE, który ma problemy z czystością powietrza. Wcześniej podobny werdykt zapadł w przypadku Bułgarii, ponadto Komisja Europejska wysłała ostatnie ostrzeżenie dziewięciu krajom: Czechom, Niemcom, Hiszpanii, Francji, Włochom, Węgrom, Rumunii, Słowacji i Wielkiej Brytanii. Jeśli nie podejmą one działań, to sprawa – prawdopodobnie w przyszłym miesiącu – będzie miała finał w unijnym sądzie.

Zarzuty Komisji w przypadku tych krajów dotyczą przekroczonych limitów albo dla pyłu zawieszonego PM10, albo dwutlenku azotu, albo obu tych sytuacji jednocześnie.

– W UE mamy do czynienia z toksycznym blokiem krajów, które konsekwentnie łamią unijne przepisy o czystości powietrza i zbyt wolno podejmują działania. Wyrok dotyczy nie tylko Polski: powinien być ostrzeżeniem dla innych rządów – skomentowała Margherita Tolotto z organizacji ekologicznej EEB.