Jak powiedziała minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska na konferencji prasowej, to pierwszy, ale milowy krok w kierunku łagodzenia systemu ETS. „Po raz pierwszy Komisja Europejska potrafiła zrobić krok wstecz i zaproponować rewizję, która łagodzi wpływ systemu ETS na kraje członkowskie i unijną gospodarkę. Istotne są też dodatkowe środki na dekarbonizację - przedłużenie funkcjonowania Funduszu Modernizacyjnego i nowy fundusz wsparcia inwestycji w obszar przemysłu, gdzie dekarbonizacja jest szczególnie trudna - ETS Investments Booster” - powiedziała Hennig-Kloska podczas konferencji prasowej.
Czytaj więcej
Komisja Europejska przedstawiła długo oczekiwaną reformę Europejskiego Systemu Handlu Emisjami CO2 (ETS). Część propozycji wychodzi naprzeciw postu...
ETS tak, ale wolniej
Zwróciła też uwagę na spowolnienie tempa redukcji emisji CO2 i przesunięcie roku końcowego o 10 lat, z 2039 na 2049 rok.
"Oceniamy to jako istotny krok milowy i ogromny sukces polskiej dyplomacji. Przyjmujemy to rozwiązanie z satysfakcją, ale będziemy walczyć o więcej” - dodała Hennig-Kloska.
Wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta wskazał, że Polska będzie zabiegać o dalsze powiększenie elementów polityki solidarnościowej, czyli Funduszu Modernizacyjnego i ETS Investment Booster. “Będziemy także dalej walczyć o to, żeby system ETS 2 był dobrowolny lub całkiem zniknął z dyrektywy” - zadeklarował Bolesta.
Hennig-Kloska zapowiedziała także, że Polska będzie walczyć o dalsze spowolnienie zakładanego stopnia redukcji emisji, a także stoi na stanowisku, że bezpłatne certyfikaty dla przemysłu powinny być nadal przyznawane bez dodatkowych warunków związanych z zobowiązaniem do dekarbonizacji.
Zmiany w ETS – kluczowy instrument obroniony
Komisja Europejska zaprezentowała w piątek 17 lipca pakiet zmian w ETS, o które postulowała Polska. Dalsze prace nad propozycją KE będą toczyć się w formacie Rady Unii Europejskiej i następnie Parlamentu Europejskiego. KE ma nadzieję, że nowa regulacja wejdzie w życie w 2028 roku, co w ocenie MKiŚ jest założeniem ambitnym.
KE zaproponowała, by Fundusz Modernizacyjny, z którego korzysta 12 państw UE, w tym Polska, w kolejnej dekadzie został sfinansowany z 280 mln uprawnień do emisji CO2. Dodatkowo dla tych krajów zarezerwowana zostanie jedna czwarta środków z nowego programu wspierania inwestycji.
Reforma ta rozstrzygnie los Funduszu Modernizacyjnego (FM), z którego finansowane są inwestycje w 12 państwach członkowskich o niższych dochodach, m.in. w Polsce. Obecne prawo reguluje jego działanie do 2030 r. Szacuje się, że w latach 2021-2030 do Polski trafi z FM około 14 mld euro. Warszawie zależało na wzmocnieniu tego funduszu w kolejnej dekadzie.
Komisja zaproponowała, by Fundusz Modernizacyjny został zasilony pulą 280 mln uprawnień. Przy zakładanej przez KE cenie na poziomie 75 euro za jedno pozwolenie Fundusz Modernizacyjny w przyszłej dekadzie wyniósłby 21 mld euro. W obecnym 10-letnim okresie trafi do niego blisko 650 mln uprawnień.
KE chce też zarezerwować dla tych 12 państw jedną czwartą środków z nowego programu wspierania inwestycji, tzw. booster investment. Łącznie instrument ten zostanie zasilony 400 mln uprawnień, co ma przynieść około 30 mld euro. Koperta dla krajów o niższych dochodach wyniosłaby więc 7,5 mld euro.
Dodatkowo pierwsze 10 proc. uprawnień trafiających na aukcje ma być zarezerwowane dla 16 państw o niższych dochodach. Chodzi o 12 państw korzystających z Funduszu Modernizacyjnego oraz o Hiszpanię, Słowenię, Cypr i Maltę.