Z tego artykułu się dowiesz:
- Jaka jest aktualna sytuacja dotycząca możliwości skorzystania z bonu ciepłowniczego przez gospodarstwa domowe?
- Jakie są kryteria dochodowe i koszty ciepła determinuące przyznanie bonu ciepłowniczego?
- Jakie zmiany w modelu taryfikowania proponuje Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie, by lepiej dostosować go do zmiennych warunków energetycznych?
Zgodnie z przyjętą ustawą bon ciepłowniczy miałby być wypłacany jednoosobowym gospodarstwom domowym o dochodach niższych niż 3272,69 zł, a w przypadku gospodarstw wieloosobowych 2454,52 zł na jedną osobę. Przekroczenie progu dochodowego skutkowałoby odpowiednim ograniczeniem wartości bonu, zgodnie z zasadą złotówka za złotówkę. Odbiorca płacący od 170 do 200 zł za gigadżul (GJ) będzie mógł otrzymać do 1 tys. zł rocznie, odbiorca ciepła w cenie od ponad 200 do 230 zł za GJ będzie mógł liczyć na wsparcie w wysokości do 2 tys. zł, a płacący powyżej 230 zł – 3,5 tys. zł. Wedle wyliczeń w Ocenie Skutków Regulacji liczba osób osób, które mogą skorzystać z pomocy to ok. 400 tys.
Bon ciepłowniczy. Limit zbyt wysoki?
Limit na poziomie 170 zł za GJ to wysoko ustanowiony próg. Oznaczać może w praktyce, że mieszkańcy, którzy pod względem dochodowym kwalifikują się do otrzymania pomocy, mogą tego wsparcia jednak nie otrzymać, bo np. ciepłownia produkuje ciepło po wartości poniżej 170 zł za GJ i przez to jedno z kryteriów nie będzie spełnione. Takie sytuacje mogą się zdarzyć szczególnie w dużych miastach.
Skala podwyżek
Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie, skupiająca ok. 250 ciepłowni, uważa jednak, że sam pomysł wdrożenia bonu trzeba uznać za krok w dobrą stronę. – Cieszymy się, że takie rozwiązanie jak bon ciepłowniczy jest. Sami o niego zabiegaliśmy. Jest to jednak rozwiązanie uzależnione od dwóch parametrów, czyli ceny ciepła i poziomu dochodowości. Poziom 170 zł netto za GJ może jednak oznaczać, że część gospodarstw domowych z pomocy nie skorzysta – mówi prezes Izby Jacek Szymczak. Pytany, o ile wzrośnie ciepło systemowe w kraju już po zakończeniu mrożenia cen ciepła, wskazuje, że może to wynieść – w zależności od lokalizacji i źródła – od kilku do kilkunastu proc., a w skrajnych przypadkach nawet kilkadziesiąt proc. Największe podwyżki będą dotyczyć odbiorców ciepła z ciepłowni gazowych.
Czytaj więcej
W ciągu ostatnich pięciu lat ceny ciepła w Polsce wzrosły o 74 proc. Jednocześnie stać nas na coraz mniej ciepła – wynika z raportu o transformacji...
Odejść od obecnego kształtu taryf
Co do zasady, zdaniem Izby, należy docelowo zmienić model taryfikowania. – Mamy doświadczenia z innych krajów. Potrzebujemy znacznie większej elastyczności, aby szybciej i sprawniej zmieniać taryfy odpowiednio do procesów inwestycyjnych i warunków zewnętrznych – mówi Szymczak.
Czy to oznacza, że Izba chciałaby odejść w ogóle od taryfikowania? – Absolutnie nie, nie mamy takiego postulatu. Zobaczymy, jak potoczy się dyskusja z resortem energii. Na pewno jednak proponujemy odejście od obecnego modelu taryfowania tak, by był lepiej dostosowany do dynamicznie zmieniającego się miksu energetycznego, co również jest w interesie odbiorców ciepła – mówi Szymczak.
W branży ciepłowniczej od dłuższego czasu spekuluje się nad możliwością powrotu do taryfowania lokalnych ciepłowni przez samorządy. Pomysł ten ma tyle samo zwolenników, co przeciwników.