Andrzej Ziółkowski, szef Urzędu Dozoru Technicznego: Przygotowujemy się do atomu

Niektóre z bloków węglowych są obiektem naszej troski – mówi Andrzej Ziółkowski, szef Urzędu Dozoru Technicznego.

Publikacja: 23.05.2024 04:30

Andrzej Ziółkowski, szef Urzędu Dozoru Technicznego

Andrzej Ziółkowski, szef Urzędu Dozoru Technicznego

Foto: mat. pras.

Czy i jakie kompetencje ma Urząd Dozoru Technicznego w zakresie kontroli wysłużonych już elektrowni węglowych?

Zdecydowanie mamy i rozwijamy nasze techniczne możliwości. Zatrudniamy 1300 wysoko wykwalifikowanych inżynierów. Stworzyliśmy Centrum Kompetencji Energetyki, gdzie zrzeszamy ekspertów, inspektorów, którzy badają, kontrolują i zbierają dane na temat ponad 150 bloków węglowych. Rozbudowaliśmy także potencjał laboratoriów w Poznaniu, Warszawie, Krakowie i w Płocku. Szacujemy tam m.in. degradację materiałów elementów konstrukcji elektrowni węglowych. Wykonujemy także poprzez autorski system ET Inspektor monitoring kotłów i rurociągów parowych, który umożliwia ocenę stopnia degradacji materiałów bazujący na liczbie odstawień i ponownych uruchomień elektrowni węglowych. Tych odstawień jest coraz więcej, bo elektrownie częściej muszą produkować mniej energii i pracować na swoich minimach technicznych, aby zrobić miejsce dla instalacji OZE. Dlatego zwiększamy liczbę badań emisją akustyczną wraz z innymi badaniami nieniszczącymi jako uzupełnienie, dzięki czemu określamy ewentualne problemy danego bloku węglowego.

Jaki jest efekt „degradacji” elektrowni węglowych?

Większość bloków węglowych w Polsce przeszła w ostatnich latach konieczne modernizacje. Dotyczyły one części ciśnieniowej. Natomiast części rurociągów pary świeżej i korpusy turbin – nie. Musimy sobie powiedzieć otwarcie, że ewentualne uszkodzenia korpusu mogą skończyć się wymianą całej turbiny, a więc kluczowego elementu elektrowni. Tymi krytycznymi elementami dotyczącymi bolączek polskich bloków węglowych są właśnie wspominane wcześniej urządzenia. Turbiny bloków energetycznych nie są objęte dozorem technicznym i nie wykonujemy przy nich czynności inspekcyjnych.

Jakie są konsekwencje awarii rurociągów?

Przestój pracy całej instalacji i naprawa, która może potrwać kilka dni, ale i kilka tygodni. Jednak musimy pamiętać, że nie tylko my prowadzimy monitoringi, a przede wszystkim robią to właściciele obiektów. Nasze relacje z serwisem firm energetycznych są partnerskie. Zarządzający mają coraz większą świadomość, że bezpieczeństwo tworzy realną wartość firmy, a awarie to koszty zarówno materialne, jak i wizerunkowe.

Jaka jest ocena techniczna bloków?

Mogę się wypowiadać tylko za te elementy bloków, które badamy. Nie mamy np. możliwości kontroli samej turbiny. Wracając do pana pytania, stan techniczny bloków w zależności od obiektu jest zróżnicowany. Są bloki, którym modernizacja pozwoli pracować nieprzerwanie przez lata, ale są też jednostki, którym przyglądamy się ze „szczególną inżynierską troską”. Przy blokach takich wykonywane są różnego rodzaju badania.

Elektrownie węglowe coraz częściej pracują na swoich minimach technicznych, aby zrobić miejsce w systemie rosnącej produkcji energii z OZE. To także wpływa na kondycje takich jednostek?

Tak. Powrót do pracy na znacznie wyższych parametrach jest wyzwaniem po każdym odstawieniu bloku węglowego. Jest to wystawianie materiałów konstrukcji kotła, instalacji pary na duże skoki temperatur i ciśnień, co może przełożyć się na szybsze zużycie materiału, z którego konstrukcja jest zbudowana. To jak jazda samochodem. Jeśli jazda będzie płynniejsza, bez hamowań i nagłych przyspieszeń, to pojazd będzie nam dłużej służył. W przypadku elektrowni węglowych jest podobnie. Nasze bloki mają po 30–40 lat i były przygotowane na mniejszą liczbę godzin pracy. Powiedzmy sobie wprost: nieprzewidywalność, konieczność odstawień bloków węglowych w efekcie wzrostu mocy z OZE nie wpływają pozytywnie na ich funkcjonowanie.

Waszym dozorem objęte są także takie instalacje OZE, jak wiatraki. Przegląd techniczny farm wiatrowych może mieć kluczowe znaczenie dla rozwiania obaw społecznych przed liberalizacją ustawy wiatrakowej. Jaka jest wasza rola w procesie przeglądów technicznych wiatraków?

Poruszamy się w granicach prawa. Badamy na farmach wiatrowych urządzenia, które określa ustawa o dozorze, takie jak hydroakumulatory lub wciągniki i wciągarki. Początkowo ustawa przewidywała większą rolę UDT. W trakcie procesu legislacyjnego ostatecznie nie została ona zwiększona, co rozumiemy jako odpowiedź na potrzeby rynku. W ramach naszych kompetencji jesteśmy gotowi kontrolować całą konstrukcję wiatraka wraz z gondolą, przekładnią, generatorem, konstrukcją wieży. Społeczne poczucie bezpieczeństwa jest tu oczywiście kluczowe. Dlatego cieszymy się, że udało się nam osiągnąć w tym obszarze konsensus. UDT realizuje obecnie certyfikację firm serwisujących wiatraki.

A jak wyglądają przeglądy wiatraków?

Badamy wybrane elementy wiatraka, np. wspomniane hydroakumulatory. Inwestorzy OZE, jak zresztą każdy inwestor, który chce zarabiać, wyczuleni są na przestój instalacji. Dzięki metodzie emisji akustycznej (ang. acoustic emission AE) możemy za pomocą odpowiednich czujników „osłuchać” hydroakumulator bez potrzeby jego demontażu i długiego postoju. Sygnał z czujników przesyłany jest do naszego laboratorium. W efekcie monitorujemy poszczególne elementy wiatraka zdalnie, na odległość. To ułatwia i przyspiesza nam prace. Usprawniliśmy także kontrolę. Wprowadziliśmy dla naszych inżynierów tzw. autoryzację mieszaną tj. łączoną na urządzenia transportu bliskiego i ciśnieniowe. Dzięki temu teraz za jednym razem jeden inspektor może w czasie postoju wiatraka przeprowadzić inspekcję wszystkich urządzeń objętych dozorem technicznym.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska informuje, że finalizuje prace dotyczące szerszej liberalizacji ustawy wiatrakowej. Bierzecie udział w konsultacjach nowych zapisów?

Jesteśmy obecni na etapie konsultacji branżowych. W naszej ocenie należy rozważyć objęcie dozorem całej konstrukcji wiatraka. Co więcej, wkrótce czeka nas repowering (regeneracja – red.) działających już instalacji wiatrowych i tu też wydaje się, że brak uprawień, które pozwoliłby na monitoring z naszej strony.

Przygotowujecie się do dozoru technicznego elektrowni jądrowych, które mają w Polsce powstać za ok. 10 lat?

Robimy ponad milion badań urządzeń technicznych rocznie. Mamy unikalne doświadczenie w prowadzeniu inspekcji urządzeń ciśnieniowych, które będą kluczowymi elementami instalacji wytwarzania energii z atomu. Szkolimy intensywnie naszych najlepszych inspektorów. Specjalistycznych zagadnień jądrowych uczymy się od inżynierów z krajów, w których funkcjonuje technologia jądrowa. Obecnie mamy zespół 80 osób i cały czas pozyskujemy nowych. Jesteśmy w międzynarodowych grupach roboczych, współpracujemy z Państwową Agencją Atomistyki i z międzynarodowymi ośrodkami (IAEA, NEA, EC JRC). Należy podkreślić, że obecnie badamy urządzenia w innych branżach, gdzie efekt błędu może być porównywalny do tego, jaki jest w energetyce jądrowej. Jesteśmy gotowi pracować z każdą technologią, a Urząd Dozoru Technicznego jest jednostką wysoce ekspercko-inżynierską. To, co zauważamy, to konieczność stworzenia kultury bezpieczeństwa jądrowego. Jeszcze przed wybudowaniem elektrowni potrzebujemy zbudować ekosystem wzajemnych relacji między produkującym energię, dostawcą serwisu oraz instytucjami kontrolnymi, a także ośrodkami naukowymi.

CV

Dr inż. Andrzej Ziółkowski od ponad 30 lat związany jest z Urzędem Dozoru Technicznego. Prezesem jest od 2016 r. Ukończył studia na Wydziale Maszyn Roboczych i Pojazdów Politechniki Poznańskiej, obronił pracę doktorską na Wydziale Budowy Maszyn Instytutu Mechaniki Stosowanej. Następnie ukończył studia MBA Akademii Ekonomicznej w Poznaniu i Georgia State University.

Czy i jakie kompetencje ma Urząd Dozoru Technicznego w zakresie kontroli wysłużonych już elektrowni węglowych?

Zdecydowanie mamy i rozwijamy nasze techniczne możliwości. Zatrudniamy 1300 wysoko wykwalifikowanych inżynierów. Stworzyliśmy Centrum Kompetencji Energetyki, gdzie zrzeszamy ekspertów, inspektorów, którzy badają, kontrolują i zbierają dane na temat ponad 150 bloków węglowych. Rozbudowaliśmy także potencjał laboratoriów w Poznaniu, Warszawie, Krakowie i w Płocku. Szacujemy tam m.in. degradację materiałów elementów konstrukcji elektrowni węglowych. Wykonujemy także poprzez autorski system ET Inspektor monitoring kotłów i rurociągów parowych, który umożliwia ocenę stopnia degradacji materiałów bazujący na liczbie odstawień i ponownych uruchomień elektrowni węglowych. Tych odstawień jest coraz więcej, bo elektrownie częściej muszą produkować mniej energii i pracować na swoich minimach technicznych, aby zrobić miejsce dla instalacji OZE. Dlatego zwiększamy liczbę badań emisją akustyczną wraz z innymi badaniami nieniszczącymi jako uzupełnienie, dzięki czemu określamy ewentualne problemy danego bloku węglowego.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Atom
Niepewna budowa elektrowni atomowej Zygmunta Solorza z Koreańczykami
Atom
Siłownia atomowa w Zaporożu może już nigdy nie wrócić do pracy
Atom
Thierry Deschaux, EDF: Atomowe opóźnienia mogą nas sporo kosztować
Atom
Największa elektrownia atomowa świata nie pracuje od 13 lat. Czy wreszcie ruszy?
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Atom
Elektrownia atomowa w Zaporożu ruszy? Nowe ustalenia po spotkaniu Rosjan z MAEA
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży