Nadchodzi demokracja energetyczna

◊: Domy zasilane prądem to standard w Skandynawii. Tymczasem u nas – nawet na dziecięcych rysunkach – obowiązkowy jest komin z dymem. Czy jest szansa na zmianę?
Andrzej Kassenberg: Obraz naszego budownictwa jednorodzinnego powoli będzie się zmieniał. W pierwszej kolejności ten trend obejmie nowe domy. Już pojawiają się firmy oferujące wykonanie budynków niskoenergetycznych, czyli zużywających do 40 kWh energii na mkw. rocznie, a także pasywnych, potrzebujących do 15 kWh/mkw. rocznie. W przyszłości będą powstawać budynki zero- lub dodatnio energetyczne. Niestety, nadal dominuje budowanie sposobem gospodarczym lub w technologii tradycyjnej. A tam wygrywają najtańsze rozwiązania, a nie myślenie o tym, by dom był tani, zdrowy, przyjazny dla otoczenia i środowiska. W efekcie 72 proc. domów jednorodzinnych w naszym kraju to budynki nieocieplone lub słabo zaizolowane.

Zapewne decydują koszty…
Faktycznie, ciągle jesteśmy społeczeństwem na dorobku. Dlatego liczy się głównie koszt np. modernizacji domu czy wymiany źródła zasilania. Jeśli mówimy o 20-letnim zwrocie z takiej inwestycji, to trudno kogokolwiek przekonać do wydatku. Ludzie zaczynają rozważać zmianę, gdy na zwrot czeka się najwyżej kilka lat.
Dlatego zintegrowana polityka państwa jest tak istotna. Jeśli na przykład mamy się pozbyć azbestu i eternitu z dachów naszych domów do 2030 r., warto połączyć to z programem termomodernizacji i wymiany źródeł. Niezbędne jest łączenie termomodernizacji z wprowadzaniem mikroinstalacji odnawialnych źródeł. Wsparcie powinno być przy tym wielowymiarowe, czyli nie tylko finansowe, ale także w zakresie doradztwa. Ważna jest też edukacja.
Nasze wybory są nie tylko kwestią mniej zasobnych portfeli, ale też braku przygotowania do transformacji energetycznej. Nie rozumiemy idei demokracji energetycznej. Skandynawowie już dawno zrozumieli, że przestawienie się na proekologiczne rozwiązania – np. ogrzewanie domów za pomocą pomp ciepła zasilanych energią z paneli słonecznych – służy zarówno ich portfelom, jak i lokalnej gospodarce. Są też zdrowsi, bo oddychają czystym powietrzem.

U nas rząd też próbuje walczyć ze smogiem, zachęcając do przestawienia się na ogrzewanie elektryczne.
Tak, ale nadal prąd elektryczny w naszym kraju pochodzi głównie z elektrowni węglowych. Brakuje tu myślenia całościowego. Kluczową rolę do odegrania mają samorządy. Dobrym przykładem jest Kraków. Władze lokalne dały marchewkę i pokazały kij. Nie będzie można palić paliwami stałymi od września 2019 r., ale jest też pomoc w sfinansowaniu wymiany kotła.

Taryfa antysmogowa zachęci do zmiany?
Na razie nie zachęca. Bo dotyczy tylko ośmiu godzin nocnych (między 22 a 6 rano) i obejmuje różnicę między standardowym zużyciem a dodatkowym, wynikającym z przestawienia się na grzanie prądem. To się nie opłaca. Potrzebna byłaby modyfikacja formuły taryfy antysmogowej, ale to uderzałoby w grupy energetyczne oraz lobby węglowe.

Jednocześnie rząd prowadzi pilotaż związany z termomodernizacją budynków, które dzięki temu mają zużywać mniej energii i ciepła. Jak dużo można dzięki temu zaoszczędzić?
Zyski wynikające z podniesienia efektywności energetycznej naszych budynków mogłyby być ogromne. Z badań wynika, że po takiej modernizacji możemy zużywać 20–30 proc. mniej energii, a gdy poszerzymy jej zakres – nawet do 50–60 proc. Jeśli włączymy w to rozwiązania informatyczne (czujniki i aplikacje pozwalające zarządzać zużyciem np. poprzez zaprogramowanie niższej temperatury na czas naszej nieobecności w domu), to możemy ograniczyć zużycie nawet do 80 proc. Są to także realne korzyści dla zdrowia. Bo mniejsze zużycie ogranicza emisję. A z powodu smogu przedwcześnie umiera w Polsce 45–50 tys. osób rocznie.

Czy zauważa pan przełom w podejściu rządzących do problemu smogu?
Przełom widać na poziomie deklaracji. Działania są zdecydowanie niewystarczające albo połowiczne.

Kiedy nasz krajobraz zdominują domy samowystarczalne energetycznie, z panelami na dachach zasilającymi sprzęty i samochód elektryczny w garażu?
Jeśli chodzi o auta na prąd, to nie jestem ich dużym zwolennikiem. W mojej ocenie znacznie ważniejszy będzie transport publiczny i dostawczy na paliwa alternatywne.
Jeśli zaś chodzi o rozpowszechnienie się energetyki obywatelskiej, to do przełomu dojdzie już w latach 20. W kolejnej dekadzie energia wytworzona w panelach będzie jeszcze tańsza i koszt jej wytworzenia zrówna się z kosztem megawatogodziny z wielkich elektrowni. Pamiętać trzeba, że górnictwo i energetyka węglowa są silnie dotowane, a koszty zewnętrzne bardzo wysokie. Jeśli do tego upowszechnią się magazyny energii, to będziemy mieli do czynienia z przełomem. Energia odnawialna stanie się opłacalna bez dotacji. Wtedy nie da się zatrzymać jej rozwoju. Zaczną masowo powstawać domy ogrzewane ciepłem generowanym przez urządzenia używane w gospodarstwie i przez mieszkających tam ludzi. Ważne staną się lokalne spółdzielnie energetyczne wspomagające takie budynki dzięki produkcji z biogazowni czy małej elektrowni wiatrowej lub słonecznej. Zapanuje demokracja energetyczna. Pytanie, czy bronić się przed tym mimo wiadomej przegranej, czy widzieć w tym szansę na rozwój innowacji w naszym kraju, wzmacnianie lokalnej gospodarki i lokalnych rynków pracy. ©℗

—rozmawiała
Aneta Wieczerzak-Krusińska

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

PGNiG Termika kupiła spółkę ciepłowniczą z grupy JSW

Spółka PGNiG Termika za 190,4 mln zł kupiła 100 proc. akcji Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej ...

Świeży powiew dla wiatraków. Nowe przepisy ulżą branży

Liberalizacja prawa skłania spółki do sięgnięcia po zapomniane już projekty. Ale bez dalszych zmian ...

Donald Trump wsparł rosyjską ropę

Na amerykańskich sankcjach wobec Iranu najbardziej zyskują rosyjskie koncernu naftowe. Rosyjska ropa staje się ...

Ekokogeneracja widzi duży potencjał w mniejszych miastach

Notowana na NewConnect spółka chce skoncentrować się na budowaniu instalacji „pod klucz” do produkcji ...

Ruszają sądowe batalie Energi o setki milionów

Pozwanymi są farmy wiatrowe i banki je kredytujące. Na pierwszy ogień idzie BOŚ – ...

Przybywa inwestycji w domową fotowoltaikę

Columbus Energy, spółka sprzedająca panele fotowoltaiczne, zamierza w tym roku zainstalować rekordowe 2–3 tys. ...