Propozycja reformy unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) musi pogodzić dwa cele – zapewnienie konkurencyjności oraz dalszą dekarbonizację europejskiej gospodarki. Dlatego też zmiany w ETS oraz europejski plan działania na rzecz elektryfikacji trzeba analizować łącznie.

Podstawowe założenia europejskiej polityki klimatycznej i energetycznej wyznaczają trajektorię transformacji energetycznej. Unia Europejska musi ograniczyć zależność od paliw kopalnych, których nie posiada w ilości wystarczającej do zaspokojenia własnych potrzeb. W 2025 r. zależność UE od importu gazu z państw trzecich wyniosła 87,6 proc., co oznacza utrzymanie wysokiej ekspozycji na ryzyka geopolityczne i cenowe.

W tych warunkach elektryfikacja gospodarki stanowi kierunek transformacji energetycznej. W ramach planu działania na rzecz elektryfikacji (ang. Electrification Action Plan – EAP) usłyszeliśmy zapowiedź, że KE oceni orientacyjny cel w zakresie elektryfikacji na poziomie 46 proc. do 2040 r. Zamiary są ambitne, ale od dziesięciu lat elektryfikacja europejskiej gospodarki stoi w miejscu. Wskaźnik udziału energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii w UE wynosi średnio ok. 23 proc. Polska odbiega tutaj od średniej unijnej – wskaźnik ten wynosi ok. 17 proc.

Dzieje się tak dlatego, że europejskie ceny energii elektrycznej nie należą do najbardziej konkurencyjnych.

Jednostki emisyjne nadal potrzebne

Koszty uprawnień do emisji CO₂ pozostają istotnym składnikiem cen energii elektrycznej, szczególnie w Polsce, gdzie odpowiadają za ok. 40–50 proc. rachunku odbiorców przemysłowych. Natomiast średnia dla UE to – według danych Komisji Europejskiej – około 10 proc. Jednocześnie elektrownie gazowe będą w najbliższych latach pełnić kluczową rolę w stabilizowaniu systemu elektroenergetycznego opartego na rosnącym udziale OZE i nadal często wyznaczać ceny na rynku energii. Według analiz Komisji Europejskiej (Joint Research Centre) w 2022 r. elektrownie gazowe (generujące 19 proc. energii elektrycznej) wyznaczały cenę energii przez 55 proc. godzin w roku – wartość ta pozostanie na podobnym poziomie w roku 2030 nawet przy spadku generacji z mocy gazowych do 11 proc. Perspektywy ich szybkiej dekarbonizacji są ograniczone, ponieważ rozwój rynku zielonego wodoru i biometanu pozostaje znacząco poniżej unijnych oczekiwań.

Oznacza to, że pełna dekarbonizacja elektroenergetyki będzie procesem bardziej złożonym i długotrwałym, niż zakładano jeszcze kilka lat temu. Wyzwanie polega na znalezieniu równowagi między realizacją celów klimatycznych a zapewnieniem konkurencyjnych cen energii.

Zwiększyć podaż uprawnień

Komisja Europejska częściowo wyszła naprzeciw postulatom zwiększenia dostępności uprawnień do emisji. Zgodnie z obecnymi parametrami systemu ETS podaż uprawnień na rynku pierwotnym wyczerpałaby się ok. 2039 r., natomiast proponowane zmiany wydłużyłyby jej dostępność do ok. 2047 r. Nadal jednak należy podkreślić, że zaproponowany współczynnik liniowej redukcji (LRF) na poziomie 3,7 proc. w latach 2031–2035 oznaczałby bardzo szybki spadek podaży uprawnień.

Ograniczona podaż uprawnień może okazać się niewystarczająca do zaspokojenia potrzeb przemysłu i elektroenergetyki, zwłaszcza jeśli technologie oparte na biometanie i wodorze nie osiągną zakładanej skali komercyjnej. Dlatego proponujemy obniżenie LRF do 2,5 proc. w latach 2031–2035 oraz 2,8 proc. w latach 2036–2040. Pozwoliłoby to dostarczyć na rynek pierwotny ponad 600 mln dodatkowych uprawnień w latach 2030–2040, zapewniając bardziej przewidywalną ścieżkę transformacji energetycznej i przemysłowej, a jednocześnie zwiększając środki dostępne w Funduszu Modernizacyjnym.

Wyłączyć spod EU ETS jednostki szczytowe

Rozwiązaniem, które w efektywny sposób obniżyłoby ceny energii elektrycznej, byłoby wyłączenie wybranych jednostek szczytowych (do 1500 godzin pracy w roku) spod obowiązku zakupu uprawnień do emisji, połączone z alokacją wytworzonego przez nie wolumenu na rzecz odbiorców przemysłowych. Zastosowanie tego rozwiązania obniżyłoby średnie roczne ceny energii o ok. 10–15 proc. (przy założeniu ceny EUA na poziomie 150 euro/t).

Proponowane rozwiązanie miałoby niewielki wpływ na realizację celów klimatycznych – można byłoby powiązać dalszą pracę jednostek konwencjonalnych ze zobowiązaniem do inwestowania w moce odnawialne lub pochłaniacze emisji – ale w znaczący sposób poprawiłoby konkurencyjność polskiej gospodarki.

To są tylko dwa z wielu rozwiązań, które warto zaproponować przy reformie EU ETS, które w znaczący sposób poprawiłyby parametry funkcjonowania tego systemu. Dlatego tak ważne są rozwiązania dla elektroenergetyki zapewniające konkurencyjne ceny energii.