„Statki układające Baltic Pipe na dnie Bałtyku położyły 140 kilometrów, co stanowi ponad połowę 275-kilometrowej trasy podwodnego gazociągu” – poinformował na portalu społecznościowym Gaz-System – operator projektu ze polskiej strony.

Na początku czerwca Duńska Komisja Odwoławcza ds. Środowiska i Żywności cofnęła pozwolenie na budowę Baltic Pipe ze względów środowiskowych. Duńska Agencja Ochrony Środowiska poinformowała 10 czerwca, że ​​wydanie nowego pozwolenia środowiskowego może zająć 7-8 miesięcy. Jednak szybko okazało się, że problem ekologiczny związany z budową Baltic Pipe w Danii został rozwiązany i budowa mogła dalej ruszyć.

""

Tomasz Stępień, prezes Gaz-Systemu

energia.rp.pl

Prace na Bałtyku prowadzi Castorone – jeden ze statków odpowiedzialnych za ułożenie gazociągu. Układanie rozpoczęło się w miejscu znajdującym się niedaleko połowy podmorskiej trasy gazociągu, tj. na wodach duńskich, w pobliżu wyspy Bornholm. Castorone przesuwa się wzdłuż wytyczonej trasy gazociągu, w kierunku północno-zachodnim.

W 2018 roku duński operator Energinet i jego polski odpowiednik GAZ-System ustalili, że gazociąg Baltic Pipe ma zacząć działać do października 2022 roku. Moc przesyłowa to 10 mld m3 gazu rocznie – wielkość, która odpowiada zakontraktowanej w Gazpromie. Baltic Pipe dostarczy norweski gaz ziemny polskim odbiorcom i zmniejszy zależność Polski od rosyjskiego gazu ziemnego.

Według deklaracji rządu PiS, Polska nie będzie już importować z Gazpromu rosyjskiego surowca.
Koszt gazociągu to około 1,7 miliarda euro. Nieco ponad połowa te kwoty finansuje strona polska (Gaz-System).