Z początkiem roku Stany Zjednoczone wyprzedziły Arabię Saudyjską w produkcji ropy, a według nowych danych w czerwcu i sierpniu wyprzedziły również Rosję. Departament Energii USA zaznacza jednak, że są to wstępne szacunki, ale jeśli się potwierdzą, oznaczać to będzie, że USA wyprzedziły Rosję po raz pierwszy od 1999 r.

Według szacunków ​​Stany Zjednoczone wyprodukowały średnio 10,9 miliona baryłek dziennie w sierpniu, w porównaniu z około 10,8 mln baryłek dziennie z Rosji i około 10,4 mln z Arabii Saudyjskiej. Stany Zjednoczone nie powinny w najbliższym czasie oddać swojej korony. Agencja przewiduje, że produkcja ropy w USA pozostanie w 2019 r. na wyższym poziomie niż w Rosji i Arabii Saudyjskiej.

–To historyczny kamień milowy i przypomnienie, żeby nigdy nie zakładać się przeciwko amerykańskiemu przemysłowi naftowemu – mówi Bob McNally, prezes Rapidan Energy Group.

Na sukces złożyło się kilka czynników, lecz przede wszystkim rozwój nowych technologii, który umożliwił wydobywanie ropy z łupków metodą szczelinowania hydraulicznego ( tzw. „fracking”) na szeroką skalę.

Fracking odblokował ogromne ilości ropy i gazu ziemnego, które były uwięzione pod ziemią. Koszty wiercenia spadły drastycznie. Zwiększeniu produkcji pomógł również uchylony przez Kongres pod koniec 2015 r. 40-letni zakaz eksportu ropy naftowej. Od tego czasu Stany Zjednoczone zaczęły wysyłać ropę do Ameryki Południowej, Europy i Chin.

Większość amerykańskiej ropy wydobywana jest w stanie Texas. To tam inwestycje prowadzone przez czołowych producentów ropy takich jak BP czy ExxonMobil przyczyniły się do powstania nowoczesnej infrastruktury wydobywczej. Według szacunków, gdyby Texas był brany pod uwagę jako oddzielne państwo, jego produkcja ropy znalazłaby się na trzecim miejscu na świecie, przed m.in. Iranem i Irakiem.