Mike Wirth, prezes zarządu i dyrektor generalny amerykańskiego koncernu Chevron, publicznie przyznał, że fizyczne niedobory ropy naftowej zaczną się pojawiać na całym świecie z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa 20 proc. globalnych dostaw ropy naftowej.

Czytaj więcej

Tysiące lotów odwołanych w maju. Przewoźnicy pod presją rosnących kosztów

– Skutki tej sytuacji są już namacalne. Gospodarki zaczną się kurczyć, najpierw w Azji, ponieważ popyt dostosowuje się do zmniejszonej podaży, a cieśnina jest nadal zamknięta z powodu wojny USA i Izraela z Iranem – powiedział Wirth podczas poniedziałkowej dyskusji sponsorowanej przez Instytut Milkena.

Ropa szybko ucieka z narodowych rezerw

– Zaczniemy dostrzegać fizyczne niedobory. Popyt musi się dostosować do podaży… A to oznacza, że gospodarki będą musiały zwolnić – cytuje Wirtha agencja Reutera.

Szef amerykańskiego giganta paliwowego podkreślił, że całe dostępne nadwyżki podaży na rynkach komercyjnych, a więc także surowiec z tankowców floty cieni unikających sankcji, a także narodowe rezerwy strategiczne, są obecnie szybko absorbowane.

Czytaj więcej

Rząd podał maksymalne ceny paliw na środę. Dobra wiadomość dla kierowców

Najsilniej uzależniona od wydobycia ropy naftowej i rafinerii w Zatoce Perskiej jest Azja z jej bardzo ludnymi i dynamicznie rozwijającymi się gospodarkami. Europa prawdopodobnie odczuje następstwa niedoborów ropy jako następna – uważa Wirth.

Może być jak w latach 70. XX wieku

Zdaniem prezesa Chevron same Stany Zjednoczone jako eksporter ropy netto, na razie w mniejszym stopniu są podatne na skutki wojny w Zatoce Perskiej, niż inne części świata. Jednak Wirth nie ma wątpliwości, że jeżeli konflikt nie zostanie szybko zakończony, a Cieśnina Ormuz odblokowana, to „ostatecznie skutki będą odczuwalne również w USA”. Ostatnia dostawa ropy z Zatoki Perskiej do Stanów Zjednoczonych została rozładowana w porcie Long Beach, który zaopatruje Los Angeles i południową Kalifornię. Reszta kraju od początku wojny pozostała bez zaopatrzenia z Zatoki Perskiej.

Ogólny wpływ zamknięcia Cieśniny Ormuz jest „potencjalnie tak duży jak w latach 70. XX w”, powiedział Wirth. Amerykanin miał na myśli embargo arabskich eksporterów ropy z kartelu OPEC nałożone na państwa wspierające Izrael w wojnie Jom Kippur (1973 r.). Skutkowało to drastycznym wzrostem cen surowca (o blisko 300 proc.), globalną recesją, stagflacją (wysoka inflacja + stagnacja gospodarcza) oraz reglamentacją paliw na Zachodzie.

W obecnej dekadzie dwa poważne zakłócenia w dostawach wstrząsnęły gospodarkami na całym świecie, prowadząc do racjonowania paliwa i długich kolejek na stacjach benzynowych. Pierwszym była pandemia, drugie przeżywamy obecnie i na razie końca nie widać.