W Iranie na stacjach paliw obowiązuje limit tankowania: 20 litrów na pojazd. Jest on tak niski, że kierowcy wracają po kilka razy, by zapełnić baki – powiedział „Financial Times” pracownik stacji benzynowej w Teheranie. Ludzie spieszą się, by zatankować, „zanim zbiorniki paliw się opróżnią”, obawiając się wznowienia wojny lub wzrostu cen.
Iran importował benzynę, ale teraz nie ma jak
Brak paliw to realne zagrożenie. Irańska państwowa organizacja optymalizacji popytu na paliwa ostrzegła przed „krytycznym” niedoborem benzyny. Według jej szacunków w Iranie brakuje co najmniej 15 mln litrów dziennie, by zaspokoić zapotrzebowanie wynoszące 135 mln litrów. To oznacza deficyt przekraczający 11 proc.
Podobnie jak w Rosji po ukraińskich atakach, także w Iranie część rafinerii została uszkodzona, choć na mniejszą skalę, przez izraelskie i amerykańskie uderzenia. Co więcej, Iran, który według lipcowych danych Międzynarodowej Agencji Energii produkuje 2,6 mln baryłek ropy dziennie, nie dysponuje wystarczającymi mocami rafineryjnymi. Oznacza to, że pracy każdej trafionej rafinerii nie można łatwo zastąpić zwiększeniem produkcji w innym zakładzie. Dlatego znaczna część benzyny była importowana. Obecnie jest to jednak praktycznie niemożliwe z powodu blokady morskiej, którą Stany Zjednoczone ponownie wprowadziły 14 lipca.
Niedobór benzyny w Iranie pogłębia system subsydiów, który utrzymuje ceny paliwa na jednym z najniższych poziomów na świecie – 15 000–50 000 riali, czyli 0,0075–0,25 dol. za litr. W ostatnich miesiącach rząd był zmuszony znacząco uszczuplać rezerwy strategiczne. Władze przyznają, że obecny mechanizm utrzymywania minimalnych cen paliw nie jest już zrównoważony. Powodem są inflacja sięgająca 90 proc., spadek wartości riala do rekordowo niskiego poziomu oraz zakłócenia w dostawach spowodowane wojną – zauważa „Financial Times”.
Prezydent Iranu Masud Pezeszkian oświadczył w sierpniu, że sprzedaż benzyny poniżej cen rynkowych pozbawia rząd pieniędzy potrzebnych na dopłaty do żywności i wsparcie pracowników. – Kto powiedział, że rząd powinien kupować benzynę po 1,3 mln riali za litr, a następnie sprzedawać ją po 15 tys. riali? – pytał prezydent.
USA naciskają na sojuszników Iranu
Irańska ulica ma na to szybką odpowiedź. Niedawny projekt pilotażowy zakładający podwyżkę cen benzyny w prowincji Kerman został przez władze wstrzymany zaledwie kilka godzin po uruchomieniu. W Iranie dobrze pamięta się wydarzenia z 2019 r., gdy nagła podwyżka cen paliw wywołała gwałtowne protesty w wielu miastach. Brutalnie stłumione demonstracje kosztowały życie wielu Irańczyków. Teraz władze boją się powtórki.
Tymczasem sytuacja z benzyną w Iranie może się szybko pogorszyć. W poniedziałek 24 sierpnia sekretarz skarbu USA Scott Bessent oświadczył, że w ramach wojny gospodarczej z Iranem jego partnerzy handlowi otrzymają „określony czas” na ograniczenie wymiany. Organizacje pomagające Teheranowi w praniu pieniędzy lub unikaniu sankcji mogą zostać całkowicie „odcięte od amerykańskiego systemu finansowego”. Tego samego dnia prezydent Francji Emmanuel Macron zaproponował sojusznikom wstrzymanie dostaw paliwa do Rosji.
Na tym tle sytuacja w Rosji jest jeszcze gorsza niż w Iranie. Według Rystad Energy wielkość rafinacji jest o jedną trzecią niższa od norm sezonowych. Od początku sierpnia zaatakowano ponad 10 rafinerii, a co najmniej pięć z nich zostało zamkniętych. Część zakładów nie wznowiła też działalności po fali ukraińskich uderzeń z czerwca i lipca. Według Międzynarodowej Agencji Energii Rosja produkowała w lipcu 8,76 mln baryłek ropy dziennie, wobec limitu przyznanego jej w ramach porozumienia OPEC+ na poziomie 9,82 mln baryłek. Z powodu utraty mocy rafineryjnych Moskwa nie tylko zakazała eksportu paliw, ale także zaczęła kupować je z Indii, Maroka, a ostatnio nawet z Turcji. Jednocześnie zwiększyła import benzyny z Białorusi 25-krotnie.