Wkraczaliśmy w ten rok z nadzieją na to, iż długo zapowiadana przez premiera Donalda Tuska obietnica nareszcie się spełni. Były już stacje, na których paliwo można było kupić po zbliżonej cenie, a spektakularna amerykańska interwencja w Wenezueli dawała nadzieję, że paliwo będzie tylko tanieć.
Tak naprawdę żadna Wenezuela nie była nam potrzebna. Prognozowane na ten rok nadwyżki produkcji ropy naftowej na poziomie 4 proc. światowego popytu, nowe rafinerie oraz osłabiający się dolar pozwalały stawiać tezę, że nie ma powodu, abyśmy płacili za paliwo powyżej 5 zł za litr.
Czytaj więcej
Od soboty na stacjach zaczną obowiązywać nowe maksymalne ceny paliw. Rząd ustalił limity dla benzyny Pb95, Pb98 i oleju napędowego.
Wszystko zmieniło się wraz z drugą, ale tym razem dużo mniej udaną, amerykańską interwencją na Bliskim Wschodzie. Blokada cieśniny Ormuz, ataki na rafinerie w rejonie Zatoki Perskiej oraz coraz skuteczniejsze ukraińskie drony, które ograniczyły do zera rosyjskie możliwości eksportu produktów naftowych, spowodowały, że „piątkę” na pylonach stacji benzynowych zaczęliśmy zamieniać na coraz wyższe cyfry.
Czy powrót do dawnych cen paliwa jest możliwy?
Obecnie pozostaje nam zastanowić się, czy powrót do dawnych poziomów jest możliwy i kiedy może nastąpić. Spróbujmy policzyć, ile powinno kosztować paliwo, przyjmując poziomy uznawane dotąd za uczciwe (fair). Są to wartości, przy których produkcja ropy jest opłacalna, podobnie jak jej przetwarzanie na gotowe produkty, a klienci nie czują się obrabowani, płacąc rachunek na stacji.
Przed blokadą cieśniny Ormuz uważano, że tzw. cena fair za baryłkę ropy naftowej wynosi 60 dol. Przetworzenie jej na gotowe paliwo dokłada do kosztów kolejne 20 dol., czyli 159 litrów benzyny czy oleju napędowego przy kursie USD/PLN 3,8 powinno kosztować 304 zł (1,91 zł za litr).
Czytaj więcej
Paliwo w Polsce będzie tańsze o ponad złotego. Nowy pakiet „Ceny Paliwa Niżej” będzie obowiązywał od tego weekendu do końca roku. Koszt pakietu wyc...
To jest oczywiście cena w notowaniach światowych. Do tej ceny należy doliczyć koszty transportu, magazynowania, biopaliw oraz marże importerów, co oznacza, że cena paliwa bez podatków powinna wynieść 2,91 zł (1 zł tych kosztów na litr). Do tego dochodzą podatki stałe, które różnią się w zależności od paliwa, ale w przypadku np. diesla wynoszą 1,70 zł, oraz marże stacji na poziomie ok. 20 groszy. Oznacza to cenę netto na poziomie 4,82 zł za litr i około 5,92 zł po doliczeniu podatku VAT. Nadal nie jest to 5,19 zł, ale nawet bez programu CPN zdecydowanie niżej niż dzisiaj.
Przyjęte przeze mnie parametry pozostawiają jeszcze trochę przestrzeni do obniżek, szczególnie w zaprezentowanym scenariuszu nadwyżek produkcji ropy i osłabiającego się dolara. Stąd też teza, że gdyby oba konflikty wygasły, pozostałoby nam dyskutować przede wszystkim o „Lalce”.
Ceny paliw w Polsce
Co musi się wydarzyć, żeby paliwo w Polsce kosztowało mniej niż 6 zł?
Według mnie kluczem jest Bliski Wschód. Ataki na rosyjską infrastrukturę miały miejsce już wcześniej i poza podwyższeniem marż rafineryjnych na początku jesieni ubiegłego roku nie spowodowały znaczących problemów z dostępnością diesla. Ale już nałożenie się na siebie niedoborów z dwóch źródeł spowodowało znaczące braki. Do tego doszła jeszcze wysoka cena ropy naftowej – nie rekordowa, ale wystarczająco wysoka, żebyśmy zobaczyli rekordowe ceny diesla.
Pełna przepustowość Cieśniny, połączona z odbudową mocy rafineryjnych na Bliskim Wschodzie, powinna dać nam zatem scenariusz, w którym nie będziemy płacić za paliwo więcej niż 6 zł. Mniejsze zapotrzebowanie na gotowe produkty, związane np. z popularyzacją elektromobilności, która przyspieszyła po wzroście cen paliw płynnych, może spowodować zejście cen poniżej scenariusza określonego przeze mnie jako „fair”, czyli paliwa po 5,19 zł za litr. I to nawet w scenariuszu trwania konfliktu na Wschodzie na podobnym poziomie intensywności jak teraz.
Czytaj więcej
Eksport ropy znad Zatoki Perskiej wrócił we wrześniu do poziomu blisko tego sprzed wojny USA-Iran. Jedynie irański surowiec jest zablokowany.
Jednak jedno jest pewne. Bez normalnej pracy bliskowschodnich rafinerii oraz transportu w tym rejonie taki scenariusz nie jest możliwy. Nawet po wprowadzeniu CPN i obniżeniu podatków do minimalnego poziomu akceptowanego przez Unię koszt samego paliwa, przekraczający dziś 180 dol. za baryłkę (ropa plus marża rafineryjna), czyli obecnie ponad 4,4 zł za litr, oraz doliczenie kosztów stałych (transport, magazynowanie itp.) daje już kwotę ponad 5,4 zł za litr. Do tego trzeba doliczyć jeszcze 1,41 zł podatków stałych, 20 groszy marży stacji paliw oraz 8 proc. VAT od całej kwoty, czyli co najmniej 7,5 zł za litr w przypadku diesla.