W poniedziałek we wczesnych godzinach rannych ceny paliw na polskich stacjach w zasadzie pozostawały na poziomie zbliżonym do tego sprzed dnia wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Około południa niektóre obiekty dokonały już jednak podwyżek. Na kilku warszawskich stacjach należących do sieci Orlenu wynosiły one około 10 gr na litrze, zarówno benzyn, jak i oleju napędowego.
Czytaj więcej
Odpowiedź rynków akcji na rozpoczęcie wojny na Bliskim Wschodzie była negatywna, ale paniki wśród...
Specjaliści uspokajają jednak, że w najbliższych dniach nie nastąpią gwałtowne zwyżki. Według Jakuba Boguckiego, analityka rynku paliw e-petrol.pl, nasz kraj ma zapewnione wystarczające zapasy i dobrą dywersyfikację, jeśli chodzi o zaopatrzenie w ropę i paliwa gotowe. – Na razie nie ma powodów do panicznego tankowania na stacjach, bo ceny jeszcze nam nie rosną, a na pewno nie dojdzie do sytuacji, w której zabraknie paliwa na stacjach – stwierdza Bogucki.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie decydowała o cenach paliw
Biorąc pod uwagę zaostrzający się konflikt na Bliskim Wschodzie, Bogucki widzi w niedalekiej przyszłości możliwość zwyżek cen benzyn i diesla, zwłaszcza w kontekście obecnej, dość gwałtownej podwyżki cen ropy i paliw gotowych na światowych rynkach. W Polsce szacuje jednak wzrosty cen detalicznych na poziomie kilkunastu, może kilkudziesięciu groszy na litrze. – Natomiast to nie będzie jednorazowy, gwałtowny ruch, który dotknie kieszeni kierowców. On zapewne będzie się dokonywał systematycznie w najbliższych kilku, może kilkunastu dniach – przypuszcza Bogucki.