Royal Dutch Shell negocjuje sprzedaż udziałów (40 proc.) w spółce join venture Petroregional del Lago, którą ma z z wenezuelskim narodowym koncernem paliwowym PDVSA. Potencjalnym kupcem jest firma Mourel&Prom, mająca swoją kwaterę główną w Paryżu, dowiedziała się agencja Reuters.

Czytaj także: Shell żegna Nową Zelandię

Tonący w długach PDVSA ma kłopoty z realizacją zamówień oraz płatnościami. Tak jest też w wypadku Shell’a. Wenezuelczycy opóźniają wypłaty należnej dywidendy i gotówki. Do tego dochodzi spadek produkcji. W 2016 r Petroregional del Lago pompowała 33 tys baryłek ropy dziennie. Teraz produkcja znacznie spadła.

Reuters dowiedział się, że władze Wenezueli nie zgadzają się na cenę jaką Mourel&Prom gotowy jest zapłacić za akcje Shell i rozmowy wyhamowały. Mourel&Prom do tej pory działała głównie na rynku afrykańskim. Jednak w ostatnim roku zawiązała strategiczne partnerstwo także z Frontera Energy w Kolumbii i Peru.

Shell pracował w Wenezueli od ponad 100 lat. Jednak nacjonalizacja branży naftowej rozpoczęta przez Hugo Chaveza i nieudolne rządu jego następcy spowodowały, że Shell dziś ma tylko jedną spółkę w tym kraju i dostęp do jednego złoża – „Urdaneta Oeste”.

Wenezuela posiada największe zasoby ropy na świecie (ok. 17 proc. wszystkich udowodnionych), jednak w 2018 r wydobycie spadło do minimalnego poziomu. PDVSA nie wywiązuje się z kontraktów eksportowych ani dostaw na rynek krajowy. Koncern jest poważnie zadłużony. Stracił już swoje aktywa w USA.