Zostać po zielonej stronie mocy

Polacy uwierzyli w energię słoneczną, choć zaledwie kilka lat temu podkreślano, że nasz kraj to nie Hiszpania, a słońce nie świeci na tyle mocno i często, by opłacało się inwestować w fotowoltaikę.

Aż serce rośnie, gdy widzi się, ile instalacji fotowoltaicznych przybywa w naszym kraju. Dzieje się tak nie tylko na zamożnych przedmieściach Warszawy, Wrocławia czy Poznania, ale i na Podlasiu czy Pomorzu. Energia pozyskana ze słońca wykorzystywana jest do zasilania urządzeń elektrycznych w domu, a w sezonie grzewczym zasili niejedną pompę ciepła, sprawiając, że budynki nierzadko staną się zeroenergetyczne i zeroemisyjne.

CZYTAJ TAKŻE: Wielka fabryka ogniw pv powstanie w Polsce

Polacy tłumnie ruszyli po dotacje z rządowego programu „Mój prąd”, z którego maksymalnie można otrzymać 5 tys. zł wsparcia. Ale jak zapowiada resort klimatu, w przyszłym roku program zostanie wygaszony. A szkoda, bo można go dopasować do potrzeb osób o niższych dochodach, które bez wsparcia rządu nie zrealizują inwestycji. Gdyby zwiększyć kwotę dotacji do 10 tys. zł, ale obwarować ją kryterium dochodowym oraz utrzymać powiązanie z programem „Czyste powietrze” – gdzie państwo wspiera wymianę źródła ciepła – to mógłby to być ukłon w stronę osób, których nie stać na bezemisyjne ogrzewanie (pompa ciepła jest droższa od pieca na gaz czy pellet, a do tego zużywa prąd), i korzystałyby również z zielonej energii elektrycznej.

Bez względu jednak na to, czy rząd będzie kontynuował wsparcie dla energetyki prosumenckiej, fotowoltaiczne inwestycje wciąż się będą rozwijać, bo zielona energia jest po prostu tańsza od węglowej i ta różnica w cenie będzie tylko większa. Co za tym idzie, okres zwrotu kapitału poniesionego na inwestycje będzie krótszy. Dlatego cieszy inicjatywa polskich firm z branży fotowoltaicznej, które nie tylko chcą współpracować, ale też myślą o zbudowaniu wspólnej fabryki. Pojawia się wspaniała szansa, żeby to polskie firmy zarobiły na dynamicznie rosnącym rynku.

Spoglądając szerzej na zieloną energetykę i znając jej specyfikę, wiadomym jest, że musi być ona stabilizowana. Warto na pewno rozwijać technologie wodorowe. Inwestycje w tzw. zielony wodór, powstający przy udziale odnawialnych źródeł energii, to przyszłość. Kto dziś to zrozumie, jutro zobaczy zyski.

CZYTAJ TAKŻE: Strategia atomowa po nowemu

OZE stabilizować może też energia jądrowa. Zastanawiające jest – o czym szczegółowo piszemy dziś w gazecie – że rząd chce stawiać na technologie dużych bloków jądrowych. Niewiele takich elektrowni buduje się obecnie w krajach rozwiniętych, a za kilkanaście lat ta technologia będzie schyłkowa. Gdy Niemcy i Francja rezygnują z atomu, my chcemy budować stare bloki. Wiem, że warto być czasem w awangardzie, ale trudno dostrzec w tym logikę. Warto poczekać na nowoczesne rozwiązania, nad którymi pracują Amerykanie, Japończycy czy Chińczycy, którzy testują rozwiązania nowsze, mniejsze, szybsze w budowie i tańsze. Pozwoli to skorzystać z premii technologicznej i mieć nowoczesne rozwiązania, a nie płacić przez lata olbrzymie rachunki za energię jedynie w imię dobrych kontaktów z dużym partnerem spoza Europy.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Co łączy Orlen z PGG? Śmiały plan ministra

Prezes Orlenu Wojciech Jasiński dostał od ministra energii propozycję nie do odrzucenia. Siedząca na ...

Szacunkowe kwartalne wyniki PGE zgodne z oczekiwaniami

Zgodnie z nimi zysk operacyjny powiększony o amortyzację (EBITDA) największej grupy energetycznej wyniesie ok. ...

Polska energetyka wchodzi w ostry zakręt

Rosnący import gazu, węgla i energii elektrycznej, coraz większe znaczenie gazu w miksie energetycznym ...

PGE zamyka część projektów

Zarząd Polskiej Grupy Energetycznej zdecydował o zamknięciu projektów o niezadowalającej stopie zwrotu. Nie podał ...

Popyt na paliwo lotnicze odrodzi się najpóźniej

Transport lotniczy i popyt na paliwo do samolotów będą potrzebować kilku lat, aby wrócić ...

Kopalnie w lepszej kondycji, niż mogłoby się wydawać

DM BOŚ uważa, że inwestorzy zbyt pesymistycznie patrzą na górnictwo, co odbija się na ...