Raport Instrat: więcej swobody, mniej biurokracji dla energii z wiatru

Shutterstock

W tym tygodniu kończą się konsultacje publiczne ustawy, która ma odblokować budowę farm wiatrowych na lądzie. Eksperci ostrzegają, że pomimo zmian Polska może nie wypełnić celów klimatycznych na 2030 r.

Proponowane poluzowanie obostrzeń dotyczących stawiania farm wiatrowych pozwoli na ponad 25-krotne zwiększenie dostępności terenów pod inwestycje wiatrowe z obecnych 0,28 do 7,08 proc. powierzchni Polski, co umożliwi budowę farm o mocy 31–32 GW – szacuje Fundacja Instrat. Natomiast jeśli pod uwagę weźmiemy także modernizację istniejących turbin, to w Polsce mogłyby działać elektrownie wiatrowe o mocy ponad 44 GW, co pozwoliłoby na niemal całkowitą dekarbonizację miksu elektroenergetycznego w 2040 r.

Ustawa z 2016 r. wprowadziła tzw. zasadę 10H, według której lądowe elektrownie wiatrowe mogą być lokowane od domów w odległości nie mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości wiatraka. W praktyce zablokowało to rozwój nowych projektów. Na koniec 2020 r. moc elektrowni wiatrowych w kraju sięgała ponad 6 GW, a nowe farmy powstawały na bazie pozwoleń uzyskanych jeszcze sprzed wprowadzenia zasady 10H. Instrat w swojej analizie wskazuje, że planowane poluzowanie obostrzeń jest krokiem w dobrą stronę, ale niepokojące jest proponowane zwiększenie biurokracji, które może opóźnić tempo rozwoju inwestycji.

Shutterstock

– Wydłużenie czasu realizacji projektów do sześciu–siedmiu lat oznacza, że nawet po wprowadzeniu nowelizacji nie zdążymy z budową odpowiedniej liczby wiatraków do krytycznego roku 2030. Do tego czasu na nowych zasadach możemy realnie osiągnąć 12–13 GW mocy wiatrowych. To wciąż o 5 GW za mało, żeby spełnić unijne cele klimatyczne – zaznacza Paweł Czyżak, współautor analizy.

Według Instratu należy jak najszybciej przyjąć nowelizację, ograniczając jednak proponowany w niej narzut biurokratyczny. – W projekcie założono minimalny bufor odległości od budynków mieszkalnych na poziomie 500 m. Czy mimo tego konieczne są cztery fazy konsultacji, w tym z udziałem przedstawicieli gmin sąsiednich? Czy nie będzie opóźnień w procesie uzyskiwania oceny oddziaływania na środowisko? – zastanawia się Czyżak. Dodaje, że gra toczy się o wielką stawkę, bo bez elektrowni wiatrowych na lądzie nie tylko nie uda nam się zdekarbonizować polskiej energetyki, ale też ryzykujemy zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego, wzrost cen energii i uzależnienie od jej importu.

Energetyka wiatrowa jest obecnie najtańszą technologią wytwarzania energii w naszym kraju.

Mogą Ci się również spodobać

Chcemy takiej pomocy jak na Śląsku

Nie przeraża nas wizja zamknięcia kopalni, bo jesteśmy na to przygotowani – mówi Maciej ...

Austriacy chcą więcej Rosji w Unii

Gazprom nie ma wierniejszego sojusznika w Unii od austriackiej firmy energetycznej OMV. Jej szef ...

Ceny baryłki ropy naftowej wciąż spadają, dna nie widać

Notowania baryłki staczają się poniżej 50 dolarów. Ceny paliw w Polsce mogą spaść nawet ...

Piotr Zaręba prezesem spółki, która buduje polskie auto na prąd

Rada nadzorcza spółki ElectroMobility Poland powołała nowego prezesa. Został nim Piotr Zaremba, dyrektor zarządzający ...

Notowania Bogdanki drastycznie w dół

W środę przed południem akcje Lubelskiego Węgla Bogdanka taniały najmocniej ze wszystkich firm notowanych ...

Turkmeński gaz popłynie do Indii

Ruszyła budowa kolejnego gazociągu konkurencyjnego dla Gazpromu. TAPI dostarczy gaz z Turkmenistanu do Indii, ...