Branża fotowoltaiczna odczuwa skutki pandemii na kilku polach. Najpierw, gdy koronawirus zatrzymał fabryki w Chinach, pojawiły się problemy z dostawami kluczowych komponentów do elektrowni słonecznych. Inwestorzy alarmowali, że nie zdążą na czas uruchomić swoich instalacji. Pomoc znaleźli w uchwalonej niedawno tzw. tarczy antykryzysowej, która umożliwia przedłużenie terminu sprzedaży pierwszej energii elektrycznej z nowych instalacji w ramach systemu aukcyjnego nawet o 12 miesięcy.
PSES wskazuje też na pojawiające się problemy z przyłączaniem farm fotowoltaicznych i innych odnawialnych źródeł energii do sieci dystrybucyjnej. Stowarzyszenie zwróciło się do operatorów o niewstrzymywanie prac w tym zakresie. Jak dowiedzieliśmy się w PGE Dystrybucji, ze względów bezpieczeństwa firma ta nie montuje liczników wykorzystywanych do rozliczeń mikroinstalacji fotowoltaicznych wewnątrz budynków i lokali. Jedynie montaż urządzeń w innych miejscach, np. w zewnętrznych szafkach, odbywa się bez zakłóceń.
Natomiast spółki Tauron Dystrybucja i Enea Operator zapewniają, że prace przebiegają u nich bez zmian. Jedyne zagrożenie dla terminu realizacji przyłączenia może nastąpić w sytuacji, gdy trzeba zamontować licznik w lokalu, w którym znajdują się osoby objęte kwarantanną. To jednak jednostkowe przypadki.
Branża wnioskuje jednocześnie o uchylenie obowiązku uzyskania koncesji dla elektrowni słonecznych budowanych w tzw. systemie aukcyjnym o mocy do 1 MW. Obawia się bowiem, że z powodu pandemii składanie wniosków i sam proces wydawania koncesji przez Urząd Regulacji Energetyki mogą być utrudnione. W tym celu PSES wystosowało pismo do wiceministra klimatu i pełnomocnika rządu ds. OZE Ireneusza Zyski o zainicjowanie zmian w prawie.