Grecki minister środowiska i energii Kostas Skrekas powiedział po nadzwyczajnym spotkaniu zespołu ds. zarządzania kryzysowego, że kraj „w zadowalający sposób” radzi sobie ze zmniejszeniem dostaw gazu ziemnego z Rosji i zapewnia bezpieczeństwo energetyczne.

"Systematycznie przygotowujemy się do zapewnienia samowystarczalności energetycznej kraju, biorąc pod uwagę nawet najbardziej niekorzystne scenariusze. Dostaw nam wystarczy biorąc pod uwagę podaż LNG. Zagrożenie dla Grecji jest jednym z najniższych w Unii” – powiedział Skrekas, cytowany przez RIA Nowosti.

Czytaj więcej

Francja też została bez gazu z Rosji. Nie martwi się tym

Grecja dysponuje terminale LNG, co w obecnej sytuacji bardzo pomaga zapobiec kryzysowi energetycznemu. Przepustowość terminalu LNG w Revitusie jest na wysokim poziomie. W rekordowym czasie zwodowano specjalny tankowiec zwiększający pojemność terminalu o 145 000 m3.

Krajowy operator DEPA Commerce i inni importerzy gazu są w stałym kontakcie ze swoimi dostawcami, aby w razie potrzeby pozyskać dodatkowe ładunki LNG. Elektrownie na węgiel brunatny należące do National Power Company DEI (PPC) nadal działają z obecnymi mocami produkcyjnymi i nie doświadczają niedoborów.

„Grecja w ramach współpracy unijnej, dokłada wszelkich starań, aby dostarczać gaz ziemny do Bułgarii, pod warunkiem zapewnienia krajowego zużycia gazu” – poinformowało greckie ministerstwo energii.

Bez gazu z Rosji radzi sobie Polska, Dania, Holandia, Bułgaria, Finlandia. Francja ogłosiła, że także nic się nie stanie jeżeli gazu z Rosji nie będzie importować. Najbardziej przestraszeni są Niemcy, których kolejni prorosyjscy kanclerze - Schreoder i Merkel uzależnili od rosyjskiego surowca, jednocześnie blokując budowę terminali LNG na niemieckim wybrzeżu.

Dziś niemiecka Federalna Agencja Sieciowa oszacowała, że w razie zaprzestania całkowicie dostaw gazu z Rosji, Niemcom starczy surowca na miesiąc-dwa. Obecnie w magazynach podziemnych jest 60 proc. zapełnienia a zaopatrzenie odbiorców krajowych w gaz jest stabilne.