Związek Pracodawców Niemieckich i Austriacka Federacja Przemysłu wydały wspólne oświadczenie. Organizacje sprzeciwiły się szybkiemu embargu na rosyjski gaz, gdyż takie posunięcie odbije się negatywnie na biznesie i „zwykłych pracownikach w Niemczech i Austrii”.
Austria jest dziś jedynym krajem Unii całkowicie zależnym od rosyjskiego gazu. Przez lata zwiększała zakupy w Gazpromie, nie inwestowała w niezależne źródła dostaw i była największym lobbystą rosyjskich interesów w Brukseli.
Niemiecki biznes przez dwie dekady zbudował sobie pozycję największego zagranicznego inwestora w Rosji. Ponad 5000 firm czerpało wysokie zyski z obecności na tym rynku. Niemcy także coraz mocniej uzależniali się od rosyjskiego gazu.
Angela Merkel blokowała budowę terminali LNG i pozostawała głucha na ostrzeżenia własnych ekspertów i sąsiadów, w tym Polski. Dziś Niemcy kupują z Gazpromu blisko 54 mld m3 surowca rocznie, przy całym gazowym imporcie na poziomie 102 mld m3 rocznie (2020 r.). Drugim po Rosjanach dostawcą gazu do Niemiec jest Norwegia – 33 mld m3 rocznie.
Czytaj więcej
Przesył gazu z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku zmniejszył się o 11 procent. Rosjanie tłumaczą to corocznymi pracami konserwacyjnymi. Te jednak są...
Teraz więc niemiecki i austriacki biznes ostrzega, że brak rosyjskiego gazu doprowadzi też do wstrzymania produkcji, zwolnień i dalszego spadku udziału przemysłu w PKB w Niemczech i Austrii. Przedsiębiorcy są przekonani, że embargo wpłynie też negatywnie na zdolność finansową obu państw do wypełniania ich zobowiązań międzynarodowych.
„Niemcy i Austria chcą pozostać silnymi partnerami w społeczności międzynarodowej. Aby to zrobić, potrzebujemy silnej gospodarki i stabilnych rynków pracy” – cytowane są w oświadczeniu słowa prezesów organizacji Rainera Dulgera i Georga Knilla (cytat TASS).
Obie organizacje podkreślają, że opowiadają się za sankcjami wobec Rosji. W zeszłym tygodniu, 3 czerwca, Unia Europejska wprowadziła opóźnione embargo na rosyjską ropę. Kraje UE muszą zrezygnować z rosyjskiej ropy w ciągu sześciu miesięcy, produktów naftowych – w ciągu ośmiu. Polskie MSZ poinformowało, że UE pracuje już nad siódmym pakietem sankcji.