„Otrzymaliśmy oficjalne żądanie zapłaty za gaz w rublach. Jednak nasz kraj, płacąc za gaz, zamierza trzymać się ogólnoeuropejskiego stanowiska i nie ulegać presji. Obecne kontrakty nigdzie nie mówią, że za gaz można płacić w rublach” – powiedział Nikołow na antenie bułgarskiej telewizji (cytowany przez TASS).

Minister podkreślił, że Bułgaria wypełnia wszystkie dotychczasowe warunki umowy z Gazpromem, która wygasa z końcem 2022 roku. Minister wyjaśnił, że jeśli Gazprom wstrzyma dostawy gazu do kraju, rząd przejdzie na alternatywne źródła paliw. Dodał, że do 1 lipca zakończy się budowa interkonektora gazowego z Grecją, co pozwoli Bułgarii odbierać gaz z Azerbejdżanu.

Czytaj więcej

Amerykański gaz ma uratować Europę? Za oceanem mają wątpliwości

Aleksander Nikołow powiedział, że w „warunkach konfliktu zbrojnego” realizacja kontraktu może być pod znakiem zapytania. „Nie mogę dokładnie przewidzieć, co wydarzy się w połowie kwietnia. Będziemy musieli zobaczyć, jak będą działać proponowane mechanizmy płatności, jak bardzo zmieni się cena gazu w wyniku operacji przeliczenia euro lub dolarów na ruble – powiedział Bułgar.

Czytaj więcej

Szantaż walutowy Putina. Koncerny europejskie nie zamierzają spełnić żądań

Inaczej zachowują się władze Słowacji. Wicepremier i minister gospodarki Richard Sulik w słowackiej telewizji podkreślił, że eksportu „błękitnego paliwa” z Rosji na Słowację nie da się powstrzymać, bo ok. 85 proc. wszystkich dostaw przypada na Moskwę. Dlatego słowackie władze przyjmą stanowisko pragmatyczne.

„Jeśli jest warunek, aby płacić w rublach, to płacimy w rublach” – powiedział minister.

Zaznaczył, że popiera dywersyfikację dostawców, ale może to potrwać kilka lat, podczas gdy Słowacja ma tylko dwa miesiące na rozwiązanie obecnego problemu z zakupami paliw.