Zapewniła o tym eurodeputowanych w Strasburgu Ursula von der Leyen szefowa Komisji Europejskiej. Wyjaśniła, że KE "od wielu tygodni prowadzi negocjacje z państwami, które są gotowe zwiększyć dostawy gazu (głównie LNG) do UE". Dzięki takim kontraktom, w styczniu "już przyszły rekordowe dostawy skroplonego gazu ziemnego do Europy”.
- W ostatnich tygodniach KE przepracowała wszystkie scenariusze możliwego całkowitego lub częściowego zaprzestania dostaw gazu do Unii z Federacji Rosyjskiej i osiągnęła bezpieczeństwo energetyczne na bieżący sezon zimowy” - dodała von der Leyen.
Takie działania są konieczne na wypadek, gdyby „Rosja zdecydowała się na użycie energii jako broni”.
Szefowa KE podkreśliła, że w czasie dużego zapotrzebowania na błękitne paliwo, Gazprom ograniczał dostawy do Unii. A takie działania już „nadszarpnęły autorytet Rosji jako wiarygodnego dostawcy surowców energetycznych”.
Po raz pierwszy więc Bruksela oficjalnie przyznała, że Rosja używa gazu jako broni i narzędzia do wymuszenia korzystnych dla niej decyzji. Chodzi o dopuszczenie do pracy gazociągu Nord Stream 2, który zwiększyłby zależność Unii od rosyjskiego surowca do ponad 50 proc.
Od wczoraj na rynku spotowym gaz gwałtownie tanieje. Wczoraj cena spadła o 12 proc. do 836 dol./1000 m3 w kontraktach z dostawą na marzec. Dzisiaj surowiec potaniał jeszcze o 5 proc. przekraczając kolejną granicę - 780 dol.- 789 dol. w holenderskim hubie TTF.
Czytaj więcej
Niemcy kupują rosyjski gaz pięć razy taniej niż surowiec kosztuje na wolnym rynku, dzięki czemu mają tańszy prąd i ciepło.