Perspektywy rozwoju samoobsługowych stacji paliw

W czeskiej miejscowości Vysoke Myto nieopodal Pardubic, około 40 km od polskiej granicy ruszyła przed około dwoma miesiącami w pełni samoobsługowa stacja paliwowa Expres 24. Była to nie tylko pierwsza tego typu placówka w Czechach, ale także pierwsza stacja automatyczna należąca do sieci Orlenu

Aktualizacja: 10.06.2011 03:01 Publikacja: 10.06.2011 01:01

Perspektywy rozwoju samoobsługowych stacji paliw

Foto: Unipetrol

– Czeski pilotaż potrwa do końca tego roku, a na początku przyszłego podejmiemy decyzje dotyczące ewentualnego funkcjonowania stacji samoobsługowych na tamtejszym rynku – powiedział kilka dni temu Jacek Krawiec, prezes Orlenu i szef rady nadzorczej Unipetrolu, do którego należy funkcjonująca za naszą południową granicą sieć detaliczna Benzina.

Na całodobowej stacji Expres 24 nie ma sklepu, ani możliwości skorzystania z jakichkolwiek usług. Dzięki temu jest ona jednak istotnie tańsza w utrzymaniu niż tradycyjna stacja z personelem. – Klienci mogą tu zatankować szybciej i taniej, ponieważ dzięki zmniejszeniu kosztów jesteśmy w stanie zaoferować na stacji Expres 24 niższe ceny – powiedział w dniu uroczystego uruchomienia placówki Martin Durcak, szef Benziny. Dodał też, że w planach firmy jest uruchomienie kolejnych samoobsługowych stacji. – Jesteśmy przygotowani, aby otworzyć jeszcze kilkadziesiąt takich obiektów – zapewnił Durcak.

– Na razie nie mamy w planach pilotażu tego typu stacji samoobsługowych w Polsce, ale nie jest wykluczone, że kiedyś, w przyszłości... – powiedział w rozmowie z Energianews.pl Krawiec.

Plany już były

Czeski eksperyment to nie pierwsza przymiarka Orlenu do wejścia na rynek bezobsługowego tankowania. Płocki koncern już ponad sześć lat temu opracował plany stworzenia własnej sieci automatycznych stacji. I chodziło o uruchomienie placówek w Polsce, ponieważ Orlen nie funkcjonował jeszcze wtedy na żadnym zagranicznym rynku. Pierwsza miała ruszyć w 2005 r. Według ówczesnych założeń, w 2009 r. w kraju miało funkcjonować około 60 tego typu obiektów z logo płockiej firmy. Z planów nic nie wyszło.

Kilka lat później do projektu samoobsługowych stacji zapalił się konkurent Orlenu, gdańska Grupa Lotos. Jej pierwsze stacje automatyczne pod nazwą Lotos Express miały stanąć dokładnie dwa lata temu. – Przewidujemy, że do końca 2009 r. będziemy mieli kilkanaście takich stacji – mówił w styczniu tegoż roku Marcin Zachowicz, rzecznik prasowy Grupy Lotos. Potem gdański koncern odstąpił od pomysłu budowy automatycznej sieci (w to miejsce Grupa Lotos od tego roku otwiera stacje ekonomiczne, które będą funkcjonować pod marką Optima).

– Obie firmy porzuciły te pomysły, ponieważ uznały, że losy tego typu oferty w polskich warunkach są bardzo niepewne – mówi Andrzej Szczęśniak, niezależny ekspert rynku paliw. Dodaje, że w testach urządzeń pojawiały się liczne kłopoty techniczne, które zwiększały ryzyko uruchomienia sieci. Chodziło m.in. odporność urządzeń na ewentualną dewastację, ale również o kwestię pobierania banknotów, czy wydawania reszty. Co ciekawe, także uruchomiona niedawno czeska stacja Expres 24 przystosowana była tylko do płacenia kartą, a opcja płacenia gotówką miała być dopiero wprowadzona z czasem.

– Ponadto, powodzenie stacji samoobsługowych zależy do wielu innych czynników, w tym także takich, które nazwałby kulturowymi – twierdzi Szczęśniak. Dlatego takie sieci są bardzo popularne na przykład w Skandynawii, gdzie w niektórych krajach nawet co czwarta stacja to stacja samoobsługowa. Takich placówek prawie nie ma natomiast na południu Europy.

Neste liderem na polskim rynku

W Polsce pierwsze tego typu stacje pojawiły się dopiero w tym stuleciu, a za przełom można uznać uruchomienie samoobsługowej sieci fińskiego koncernu Neste. To właśnie pod tą marką działa największa dzisiaj automatyczna sieć paliwowa w Polsce. Na koniec zeszłego roku liczyła 106 placówek, co stanowiło ponad 60 proc. ogółu automatycznych stacji benzynowych w kraju.

Numerem dwa jest Statoil, który w sieci 1-2-3 ma ponad 50 częściowo samoobsługowych stacji. Ponadto norweski koncern przejął od fińskiej firmy paliwowej St1 Oy 16 typowych automatycznych stacji marki St1. Są one zlokalizowane głównie w centrum i na południu Polski. Nawet po tym zakupie automatyczne stacje stanowią tylko nieco ponad jedną piątą całej polskiej sieci koncernu Statoil.

Zauważmy bowiem, że w Polsce funkcjonuje obecnie łącznie około 6,8 tys. różnego rodzaju stacji paliwowych. Odsetek samoobsługowych jest zatem zupełnie marginalny. Stanowią one u nas niespełna 3 proc. całego rynku detalicznego w kraju.

– Liczba stacji automatycznych w Polsce od jakiegoś czasu istotnie się nie zmienia – mówi Szczęśniak. W jego opinii zasadniczym powodem jest cena paliwa. – Głównym, a czasami jedynym atutem takich placówek, jest oczywiście cena oferowanego paliwa. Tymczasem przy wysokich obciążeniach podatkowych i wysokich kursach ropy naftowej ta przewaga staje się na tyle minimalna, że praktycznie nieistotna – zauważa ekspert rynku paliw. – Jeśli jadąc na stację automatyczną tankując za 200 czy za 250 złotych mogę zaoszczędzić 2 lub 3 złote, taka wyprawa przestaje mnie interesować – konstatuje.

Samoobsługa obniża koszty

Bez wątpienia inwestycje w stacje samoobsługowe są dużo mniej kapitałochłonne dla samych koncernów paliwowych. – Różnice kosztowe pojawiają się już na etapie budowy stacji – mówi Jarosław Kryński, były wiceprezes Grupy Lotos, odpowiedzialny za sprzedaż. – Aby wybudować stację automatyczną wystarczy nawet 300 m

2

, tymczasem tradycyjna stacja wymaga powierzchni co najmniej 2 tys. m

2

, a stacja przystosowana do obsługi TIR-ów nawet 6 tys. m

2

– wyjaśnia menedżer.

W efekcie koszty postawienia samoobsługowej stacji mogą być cztero-, pięciokrotnie niższe, niż stacji tradycyjnej.

Oczywiście w przypadku automatów niższe są również koszty eksploatacyjne. Nie należy jednak zapominać o tym, że i przychody takich stacji są istotnie niższe, bo bazują wyłącznie na handlu paliwem. – Znacznie niższe są koszty energii elektrycznej, no i oczywiście koszty pracownicze – mówi Kryński. Według jego wyliczeń, na tych ostatnich operator jest w stanie zaoszczędzić miesięcznie 40-50 tys. zł.

– W efekcie koszt postawienia stacji samoobsługowej może się zwrócić nawet w ciągu dwóch lat, w przypadku stacji tradycyjnej trzeba na to siedem, dziesięć lat – podsumowuje były wiceprezes Grupy Lotos.

Rynek perspektywiczny,ale...

W opinii Szczęśniaka ograniczony rozwój stacji bezobsługowych (przykładem wycofanie się z Polski fińskiej St1 Oy) ma związek z pojawieniem się w ostatnich latach z rozbudową tzw. sieci przymarketowych (Intermarché, Carrefour itd.). – Są to placówki, które walczą o tego samego klienta – uzasadnia specjalista.

Oczywiście także w segmencie stacji automatycznych pojawiają się co jakiś czas nowe inicjatywy. Jedną z ostatnich jest pomysł notowanej na rynku NewConnect spółki Momo. W zeszłym roku uruchomiła ona jedną bezobsługową stację (w Grodzisku Mazowieckim). W tym roku firma postawić dwie kolejne samoobsługowe placówki (w Radomiu). Ma już porozumienie w sprawie dzierżawy działek pod te stacje. Rozważa kilkadziesiąt następnych lokalizacji na terenie Mazowsza, tak, aby do końca przyszłego roku sieć liczyła osiem placówek. Docelowo – w 2015 r. – Momo chce mieć ponad 30 stacji, także w innych rejonach kraju.

– Ten projekt ma perspektywy – stwierdza Szczęśniak. Przypomina jednak, że – jak zwykło się uważać – do tego, aby tego typu przedsięwzięcie "spinało się" pod wszystkimi względami (m.in. pod względem logistyki) i było opłacalne, sieć powinna liczyć kilkadziesiąt stacji w jednym regionie. – A do tego jeszcze długa droga – podsumowuje Szczęśniak.

– Czeski pilotaż potrwa do końca tego roku, a na początku przyszłego podejmiemy decyzje dotyczące ewentualnego funkcjonowania stacji samoobsługowych na tamtejszym rynku – powiedział kilka dni temu Jacek Krawiec, prezes Orlenu i szef rady nadzorczej Unipetrolu, do którego należy funkcjonująca za naszą południową granicą sieć detaliczna Benzina.

Na całodobowej stacji Expres 24 nie ma sklepu, ani możliwości skorzystania z jakichkolwiek usług. Dzięki temu jest ona jednak istotnie tańsza w utrzymaniu niż tradycyjna stacja z personelem. – Klienci mogą tu zatankować szybciej i taniej, ponieważ dzięki zmniejszeniu kosztów jesteśmy w stanie zaoferować na stacji Expres 24 niższe ceny – powiedział w dniu uroczystego uruchomienia placówki Martin Durcak, szef Benziny. Dodał też, że w planach firmy jest uruchomienie kolejnych samoobsługowych stacji. – Jesteśmy przygotowani, aby otworzyć jeszcze kilkadziesiąt takich obiektów – zapewnił Durcak.

Pozostało 88% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro