Wczoraj na międzynarodowych giełdach rosły ceny ropy i gazu. W ocenie ekspertów to przede wszystkim efekt wojskowych działań Rosji na należącym do Ukrainy Półwyspie Krymskim.
– Sytuacja polityczna w krajach eksportujących ropę zawsze miała bardzo istotny wpływ na ceny tego surowca. Nie inaczej jest w przypadku konfliktu rosyjsko-ukraińskiego – mówi Kamil Kliszcz, analityk DM mBanku.
15 mld m3 gazu ziemnego zużywa rocznie Polska, z czego ponad połowę stanowi import z Rosji
Jego zdaniem wczorajszy wzrost cen należy uznać za umiarkowany. Z tego powodu ma on niewielki wpływ na polską gospodarkę i firmy tu działające. W przyszłości nie można jednak wykluczyć zdecydowanie większych zwyżek, zwłaszcza gdyby doszło do nałożenia embarga na eksport ropy z Rosji.
– Wówczas rafinerie w Gdańsku i Płocku mogłyby w sposób istotny odczuć brak gorszej jakości, ale tańszego surowca wydobywanego w Rosji, w którego przetwórstwie się specjalizują. To zapewne spowodowałoby wzrost cen wszystkich rodzajów ropy, a następnie i paliw – twierdzi Kliszcz.
W efekcie straciłyby rafinerie należące do Grupy Lotos i PKN Orlen, gdyż ceny surowca przerzucają one na finalnych odbiorców paliw z opóźnieniem.
25 mln ton ropy przerabiają rocznie polskie rafinerie. Surowiec wydobywany jest głównie w Rosji
PKN Orlen w rafineriach w Polsce, Czechach i na Litwie przerabia ponad 27 mln ton ropy rocznie, z czego 90 proc. pochodzi z Rosji. Czy grupa ma przygotowane inne źródła dostaw?
– Monitorujemy rozwój sytuacji i jeśli zaistnieje potrzeba wdrażania istniejących w PKN Orlen procedur kryzysowych, będziemy je stosować – informuje „Rz" biuro prasowe spółki.
W ubiegłym roku Grupa Lotos przerobiła około 9 mln ton ropy, z czego ponad 80 proc. to surowiec rosyjski. Podobnie ma być w tym roku. Co się stanie, jeśli dojdzie do przerwania dostaw ze Wschodu?
– Dzięki lokalizacji w sąsiedztwie Naftoportu Grupa Lotos jest w stanie w całości zaspokoić swoje potrzeby dostawami morskimi z innych regionów świata – twierdzi Marcin Zachowicz, rzecznik firmy.
PERN, właściciel rurociągów, którymi transportowana jest rosyjska ropa do rafinerii w Polsce i Niemczech, podaje, że w ubiegłym roku dostawy ze Wschodu wyniosły 36,4 mln ton. Łącznie przesłano 45 mln ton. Podobnie może być w tym roku. Roman Góralski, rzecznik PERN, twierdzi, że gdyby doszło do przerwania dostaw ze Wschodu, firma jest w stanie zapewnić swoim klientom transport z terminalu naftowego w Gdańsku. Wstrzymanie eksportu przez Rosję miałoby negatywny wpływ na wyniki firmy.
PGNiG poinformowało, że dostawy gazu importowanego z kierunku wschodniego przez terytorium Ukrainy przebiegają bez zakłóceń. – Działania zapobiegawcze dotyczące dostaw gazu będą podejmowane stosownie do sytuacji – podało PGNiG.