Śledztwo prowadzone przez komisję od 2012 roku, miało badać praktyki biznesowe Gazpromu, które można scharakteryzować, jako godzące w zasadę sprawiedliwej konkurencji. Rozpoczęło się od kontroli biur rosyjskiego eksportera i firm zajmujących się dystrybucją gazu na terenie Europy, przeprowadzonych przez urzędników UE.

W tamtym okresie poprzedni komisarz Joaquin Alumnia oznajmił, że śledztwo wobec Gazpromu ma charakter priorytetowy, lecz nie wyznaczył daty ukończenia.

Śledztwo jest skupione na trzech głównych domniemanych praktykach monopolistycznych:

Gazprom mógł spowalniając przepływ gazu, podzielić Europę na różne rynki, sprzedając różnym krajom członkowskim surowiec o mniejszej lub większej jakości.

Mógł utrudniać dywersyfikację gazu na europejskim rynku.

Mógł także zawyżać ceny surowca korelując jego cenę z cenami ropy.

Od kiedy nowa komisarz objęła tekę, zwykle na pytania dotyczące śledztwa, odpowiadała że nie zapoznała się dostatecznie ze sprawą by udzielić komentarza.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Przedstawiciele władz USA otwarcie przyznają się, że lobbowanie na rzecz obniżenia cen ropy było wymierzone w Rosję w odwecie za jej interwencje na Ukrainie. Natomiast komisarz stanowczo zaprzeczyła że skoncentrowanie wysiłków na śledztwie nie ma charakteru politycznego.

- Myślę że jeżeli widzi się takie działania w kontekście polityczny, to nie istniałby właściwy moment, który nie spotkałby się z takim zarzutem –mówiła komisarz.