W Paryżu o klimacie

W stolicy Francji trwa szczyt klimatycznego ONZ. Podstawowa kwestia, redukcja emisji CO2, rozbija się pomiędzy dwoma przeciwstawnymi obozami. Tego, co chcą kraje rozwinięte i tego co rozwijające.

Publikacja: 30.11.2015 18:13

W Paryżu o klimacie

Foto: Bloomberg

- Żadna z nacji nie jest odporna na zmiany klimatu – mówił na szczycie prezydent USA Barack Obama. Zapowiedział "nowy wkład" USA w inicjatywy pomagające w odbudowaniu populacji, które padły ofiarą klęsk związanych ze zmianami klimatu.

- Przybyłem tu osobiście jako lider największej na świecie gospodarki i drugi największy emitent, by powiedzieć, że USA nie tylko uznają swoją rolę w tworzeniu tego problemu, ale też odpowiedzialność, by coś z tym zrobić – oświadczył Obama.

Wezwał przywódców, by powtórnie potwierdzili zobowiązanie, że "będą środki dla krajów", które zechcą wziąć udział w zakończeniu "brudnej" fazy rozwoju. "I wiem, że to nie będzie łatwe, to będzie wymagało zobowiązania na rzecz innowacji" - powiedział.

- Zapewnijmy też, że środki popłyną do krajów, które potrzebują pomocy. Nie możemy dłużej uniknąć następstw zmiany klimatu - dodał.

- Ameryka potwierdza swoje zaangażowanie na rzecz najsłabiej rozwiniętych krajów (...) i jutro zadeklarujemy nowy wkład na rzecz inicjatyw ograniczających ryzyko, które pomogą odbudować się wrażliwym populacjom po klęskach związanych ze zmianami klimatu - zapowiedział Obama.

Odpowiednie środki oraz polityka, która będzie dostosowana do potrzeb oraz gospodarek poszczególnych krajów, to to na czym najbardziej zależy krajom rozwijającym się.Na ten aspekt zwrócił uwagę Xi Jinping, prezydent Chin.

- Ważne jest, byśmy respektowali różnice między krajami, zwłaszcza krajami rozwijającymi się - powiedział Xi.

Stanowisko Chin jest niezwykle ważne. Kraj ten nie tylko jest drugą gospodarką naszego globu, ale zarazem posiada największy udział w emisji gazów cieplarnianych. Pomimo tych statystyk Państwa Środka od konsekwentnie unikało brania na siebie odpowiedzialności za walkę z globalnym ociepleniem wskazując, że ciężar ten powinien spocząć głównie na krajach rozwiniętych, a kraje wschodzące muszą mieć swobodę w tej kwestii, by dalej się rozwijać.

Z takim stanowiskiem zgodziła się Angela Merkel, kanclerz Niemiec stwierdzając, że najbiedniejsze kraje muszą mieć zapewnioną możliwość uzyskania zrównoważonego rozwoju i w tym celu należy przekazać im odpowiednie środki.

- Musimy objąć prowadzenie - emisje z przeszłości zostały wygenerowane przez nas i spowodowane przez nas. Musimy więc być w awangardzie postępu technologicznego, by zredukować emisje w przyszłości i by umożliwić krajom rozwijającym się uzyskać tę redukcję - mówiła Merkel do zgromadzonych przywódców.

Podkreśliła, że podczas paryskiej konferencji kraje rozwinięte muszą pokazać, że spełnią obietnice i zapewnią 100 mld dolarów rocznie do 2020 r. (na walkę ze zmianą klimatu i na technologie - PAP) oraz że zrobią to w "zrównoważony" sposób. Dodała, że Niemcy w porównaniu do 2014 r. podwoją do 2020 r. swoje publiczne finansowanie.

Przypomniała zobowiązania Unii Europejskiej m.in. do redukcji emisji CO2 o 40 proc. do 2030 r. "Niemcy będą uczestniczyć w szeregu programów; będziemy na przykład promować badania na rzecz czystej energii i podwoimy fundusze na ten cel" - zaznaczyła Merkel.

Według niemieckiej kanclerz nowa globalna umowa klimatyczna ONZ powinna być "wiążąca", podobnie jak mechanizm rewizji co pięć lat. "Ambitna, obszerna, uczciwa i wiążąca - taka powinna być globalna umowa. To kwestia nie tylko konieczności środowiskowej, ale też ekonomicznego zdrowego rozsądku" - podsumowała.

- Niemcy mają zamiar zapewnić swój wkład, byśmy wszyscy mieli dobrą przyszłość - zapewniła Merkel.

Wśród krajów rozwijających się, które wyraziły bardziej zdecydowane stanowisko, jest Rosja. Prezydent Władimir Putin oświadczył, że jego kraj zmniejszy emisje gazów cieplarnianych do 70 proc. w stosunku do roku 1990.

Jak podkreślił, Rosja "w dalszym ciągu wnosi wkład we wspólne wysiłki w celu przeciwdziałania globalnemu ociepleniu".

Putin dodał w Paryżu, że Rosja wypełniła zobowiązania nałożone na nią w protokole z Kioto. Według prezydenta w latach 1991-2012 Rosja "nie tylko nie dopuściła do wzrostu emisji gazów cieplarnianych, ale znacząco je zredukowała, dzięki czemu do atmosfery nie dostało się ok. 40 mld ton ekwiwalentu dwutlenku węgla".

- Żadna z nacji nie jest odporna na zmiany klimatu – mówił na szczycie prezydent USA Barack Obama. Zapowiedział "nowy wkład" USA w inicjatywy pomagające w odbudowaniu populacji, które padły ofiarą klęsk związanych ze zmianami klimatu.

- Przybyłem tu osobiście jako lider największej na świecie gospodarki i drugi największy emitent, by powiedzieć, że USA nie tylko uznają swoją rolę w tworzeniu tego problemu, ale też odpowiedzialność, by coś z tym zrobić – oświadczył Obama.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie