- Fuzja Lotosu z Orlenem nie zrobi pierwszoligowego gracza na rynku produkcji i dystrybucji paliw w Europie. Efekt skali nie przekłada się na możliwości ekspansji za granicę – mówił Karpiński.
Ocenił, że pomysły łącznia w różnych branżach to jest życzeniowa ścieżka do budowania pomników gospodarczych.
- Tworzenie takich konglomeratów z punktu widzenia gospodarki jest niepożądane – ocenił.
Karpiński przypomniał, że przez ostatni rok, spółki skarbu państwa w WIG30, do końca października, straciły łącznie prawie 39 mld zł. - To pokazuje, że ile byśmy nie mieli udziałów skarbu państwa, to zawsze trzeba dbać, żeby wartość spółki rosła – mówił.
Gość podkreślił, że tworzenie mega przedsięwzięć byłoby uzasadnione, gdybyśmy usłyszeli racjonalne uzasadnienie tych projektów. - Natomiast uzasadnienie, żeby było bardziej narodowe, nie wytrzymuje próby, bo narodowe jest dobrze zabezpieczone – tłumaczył.
Karpiński zaznaczył, że wielkie prywatyzacje się kończą. - Teraz jest kwestia zdefiniowana, co jest istotne z punktu widzenia zatrzymania instrumentów kapitałowych w spółkach do realizacji polityk publicznych państwa. W szczególności polityki energetycznej – ocenił.
- Chodzi o to, żeby dzisiaj balans między dopływem kapitału zagranicznego, a budowaniem siły polskiego kapitału poprzez wzrost wartości, nie zagrażał możliwości realizacji polityki bezpieczeństwa – dodał.
Karpiński widzi nieudolną w wielu miejscach kontynuację polityki PO. - Np. likwidacja Ministerstwa Skarbu Państwa, które źle się kojarzyło. Dało to bałagan. Jest to fundamentalny błąd tej ekipy jeśli chodzi o sprawy gospodarcze, bo nie ma jednego ośrodka – wyjaśnił.
Przetarg na śmigłowce
- Nie wiem czy jest ogłoszony, bo nie wiem w co wierzyć panu Macierewiczowi – mówił gość.
- Dobrze, że w końcu rozpoczęły się negocjacje. Trudno coś wnioskować. Został zamknięty przetarg na 50 śmigłowców, które były zróżnicowane. Było 16 śmigłowców wielozadaniowych i 34 specjalistyczne. Dzisiaj mamy na 16 specjalistycznych. Z tymi samymi oferentami będą rozmowy. Trudno mi powiedzieć czym to się zakończy – tłumaczył.
Karpiński podkreślił, że widać, iż koncepcje się zmieniają. - Cierpi na tym armia. Z drugiej strony to pokazuje, że jest jakaś dychotomia decyzyjna. Dziwne rzeczy dzieją się w nadzorze. Pytanie; jaki będzie efekt tego, bo zapowiedzi słyszeliśmy wiele różnych – mówił.
Polityka kadrowa w spółkach skarbu państwa
- Oceniam ją negatywnie. Posłowie przesiadają z ław poselskich do zarządów potężnych czempionów narodowych, bez przygotowania – stwierdził Karpiński.
Przypomniał, że sam wystrzegał się politycznych nominacji, bo uważał, że jeśli kompetencje przełożą się na efektywność zarządzania, to ci, którzy rządzą in gremio też na tym skorzystają. - Skorzystają na tym Polacy, ale także zostanie to dobrze ocenione – mówił.
- Jest bardzo rozproszony i niejednolity nadzór. Z drugiej strony powołuje się polityków bez doświadczenia. Może się znakomicie odnajdą tam jako menadżerowie, ale jest podwyższone ryzyko szkody z punktu widzenia efektywności zarządzania – dodał Karpiński.