Rosjanie zhakowali amerykańskie elektrownie?

Wikipedia

Pracujący dla obcego rządu hakerzy wdarli się do sieci co najmniej dwunastu amerykańskich elektrowni, w tym do elektrowni atomowej Wolf Creek w stanie Kansas, wyszukując słabe miejsca w zabezpieczeniach systemu – twierdzą źródła rządowe Stanów Zjednoczonych. Ataki mogą utorować drogę do zakłócania pracy amerykańskich sieci energetycznych.

Według trzech osób najściślej zaangażowanych w zabezpieczanie systemów przed podobnymi hakerskimi atakami, głównym z podejrzanych jest Rosja. Możliwość taka jest bardzo niepokojąca ze względu na znany jej udział w atakach na sieci energetyczne Ukrainy, kiedy to testowała zaawansowane technologie informatyczne zakłócające dostawy energii.

Cienka czerwona linia

Rosyjscy hakerzy przykuli uwagę amerykańskich agencji wywiadowczych już w 2016 roku, kiedy to zaczęto ich podejrzewać o próby wpływania na wynik wyborów prezydenckich.

– Nie zwracamy uwagi na tego rodzaju fałszywe anonimy – stwierdził wówczas rzecznik Kremla Dmitry Peskov.

Jak twierdzą eksperci, nawet jeśli nie ma dowodów na to, że hakerzy dostali się do systemów kontrolnych elektrowni, konstrukcja złośliwego oprogramowania, jakim się posłużyli może sugerować, że będą co najmniej próbować.

Nie jest do końca pewne czy prezydent Donald Trump planował otwarcie pomówić o cyberatakach podczas piątkowego spotkania z prezydentem Putinem. W czwartkowym wystąpieniu w Warszawie Trump nazwał działania Rosji „działalnością destabilizującą” i nawoływał Rosję do – jak to nazwał – przyłączenia się do „wspólnoty krajów odpowiedzialnych”.

W nawiązaniu do hakerskich ataków na elektrownie, agencje rządowe ogłosiły we wspólnym komunikacie, że nie odnotowano zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, a ataki ograniczyły się do wtargnięcia do sieci administracyjnych i biznesowych.

Ostateczne ustalenie, kto stał za atakiem, może okazać się bardzo trudne. Eksperci rządowi zwracają uwagę na wyrafinowane cybernarzędzia, którymi się posłużono. Kilka prywatnych firm zajmujących się analizą systemów zabezpieczających sprawdza dane z ataków, ale żadne z nich nie prowadzą bezpośrednio do konkretnych grup hakerskich, ani do żadnego kraju.

– Jeśli myślicie o wojnie, to tego rodzaju kroki, które podjęto przeciw newralgicznym punktom infrastruktury na Ukrainie, a teraz przeciwko Stanom Zjednoczonym, można już traktować jako przekroczenie czerwonej linii – stwierdziła Galina Antova, współzałożycielka nowojorskiej firmy Claroty, specjalizującej się w systemach kontroli dla przemysłu.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Energetycy kuszą gazem i LED-ami

Spółki obrotu energią z dużych grup nastawiają się w tym roku na walkę o ...

Upały przywołują widmo stopni zasilania

Operator dmucha na zimne w gorące dni. Czy klimatyzatory mogą zabrać prąd fabrykom? We ...

Norweskie złoża arktyczne większe niż szacowano

Norwegia poinformowała, że zwiększyła szacunki arktycznych złóż ropy i gazu o 1,37 mld metrów ...

PKN Orlen kończy inwestycję w Płocku

Koncern jest coraz bliżej oddania do komercyjnej eksploatacji drugiego w tym roku energetycznego bloku ...

PGNiG chce wydobywać metan

Spółka dzięki tzw. zabiegom szczelinowania hydraulicznego chce w sposób przemysłowy pozyskiwać na Górnym Śląsku ...

Polska jako pierwsze państwo regionu otrzyma amerykański LNG

Do Polski przypłynie pierwszy ładunek ze skroplonym gazem ziemnym z Ameryki Północnej. Będzie to ...