Czarnobyl – 35 lat później

fot. Iwona Trusewicz

Trzy dni przed 35-rocznicą katastrofy w Czarnobylu, pracę rozpoczęło nowoczesne składowisko wypalonego paliwa jądrowego. To druga po Arce – nowym sarkofagu, inwestycja, bez której bezpieczne zakończenie żywota tragicznej elektrowni, nie będzie możliwe.

 

Prace przy projektowaniu, budowie i tresowaniu obiektu (o nazwie HOJAT-1), w którym bezpiecznie można przechowywać 21 tysięcy zestawów wypalonego paliwa z reaktorów, zajęły dwie dekady. Technologia firmy Holtec pozwala na tzw. suche składowanie. Paliwo usunięte z bloków energetycznych jest zapakowywane w specjalne kontenery i transportowane do obiektu przeznaczonego do bezpośredniego przechowywania zestawów wypalonego paliwa, które zgromadziły się w elektrowni w Czarnobylu.

Takich zestawów ma być 21 tysięcy. Obiekt ma zapewnić minimalną roczną zdolność przerobową 2500 zespołów. Budowa została sfinansowana ze środków ukraińskiego Funduszu Bezpieczeństwa Jądrowego oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Planowana data całkowitego wyłączenia elektrowni w Czarnobylu to 2064 rok. Jednak elektrowni atomowej nie da się wyłączyć tak jak światła w pokoju. Sama decyzja mogła zapaść dopiero wtedy, gdy zaplanowany został szczegółowo cały proces zamykania.

Stary sarkofag – tego widoku już nie ma. Zniknął – nakryty nowym sarkofagiem – Arką, fot. Iwona Trusewicz

Co w tym czasie będzie się działo? Ano rzeczy, które wcale nie są ani łatwe, ani bezpieczne. W starym sarkofagu zalega wciąż około 90 proc. paliwa, które wydostało się w wyniku wybuchu czwartego reaktora nocą 26 kwietnia 1986 r. Specjaliści nie wykluczają, że pod wpływem przenikającej przez pękający stary sarkofag wody mogłoby tam dojść do niekontrolowanej reakcji łańcuchowej.

Do tego pod wpływem wody we wnętrzu koroduje metal i niszczeją konstrukcje. Istnieje niebezpieczeństwo dostania się skażonych resztek do wód gruntowych. Dlatego potrzebne są dalsze inwestycje.

Dekadę temu byłam w tej elektrowni, wchodziłam do wnętrza zniszczonego sarkofagu w specjalnym skafandrze, a dozymetr na ubraniu skrzeczał jak szalony.

Widziałam nowy sarkofag – Arkę, budowany przez francuski koncern, bo stary przeciekał, pękał i przepuszczał zgromadzone w nim śmiertelne promieniowanie coraz mocniej (opisałam w reportażu w Plusie Minusie – W skażonym świecie” https://archiwum.rp.pl/artykul/1034886-W-skazonym–swiecie.html)

Stary sarkofag był obliczony na 20 lat – przetrwał ponad 30, fot. Iwona Trusewicz

Projektowanie Arki zajęło inżynierom z amerykańskich koncernów Bechtel i Battelle oraz francuskiego EdF i ukraińskich instytutów w sumie 5 milionów godzin. Powstała konstrukcja jedyna taka na świecie. Przypomina namiot, waży 36 tys. ton i jest ruchoma. W ostatnim dniu listopada 2016 r., poruszając się po szynach, najechała na zniszczony reaktor i stary sarkofag.

Pokonanie 300 m zajęło kolosowi 15 dni. Arka ma 108 m wysokości i 168 m długości. Jest tak wielka, że nakryłaby piłkarski Stade de France w Paryżu, amerykańską Statuę Wolności czy podstawę wieży Eiffla.

Nowy sarkofag w drodze do zniszczonego bloku, fot. Iwona Trusewicz

Głównym wykonawcą była Novarka (konsorcjum francuskich firm budowlanych Bouygues i Vinci). Przy budowie pracowało 2000 robotników ukraińskich oraz 200 specjalistów z 21 krajów, w tym z Polski. Pracujący przy sarkofagu i w elektrowni ludzie zmieniali się co dwa tygodnie – dwa tygodnie pracujesz i mieszkasz w opustoszałym Czarnobylu, a dwa tygodnie jedziesz odpocząć daleko stąd; pooddychać czystym powietrzem. Bo przy elektrowni, jak mówił ówczesny dyrektor, można wprawdzie już sadzić kapustę i kartofle, ale jeść bezpiecznie to za jakieś 20 tysięcy lat.

Arka wytrzyma trzęsienie ziemi 6 stopni w skali Richtera, a ile wytrzyma chroniąc stary sarkofag i zniszczony reaktor? Obliczona jest na sto lat. W tym czasie starym sarkofag musi zostać oczyszczony ze śmiertelnej zawartości.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze odłączanie trzech, wciąż pracujących reaktorów. Oznacza to m.in. uwolnienie bloków od zużytego paliwa jądrowego. Potem trzeba będzie wszystkie części reaktorów zakonserwować, tak by już nigdy nie mogły zostać wykorzystane i nie stały się źródłem promieniowania. Później trzeba coś zrobić z terenem elektrowni, na którym pozostanie wielki nowy sarkofag.

Centrum sterowania bloku nr 4 cudem zachowało się po wybuchu, fot. Iwona Trusewicz

 

„To, co udało się nam zrobić przez 35 lat po katastrofie, to nie temat na wywiad, a na książkę. Najważniejsze, co udało się osiągnąć, to niedopuszczenie do rozprzestrzenienia się radionuklidów poza granice strefy wykluczenia” – uważa Andrij Placko, wiceszef ukraińskiej państwowej agencji zarządzającej strefą czarnobylską w rozmowie z PAP.

Co sami Ukraińcy uważają, za kluczowe w ciągu 35 lat od katastrofy? Na górze listy jest Arka – niezwykła konstrukcja, której człowiek nigdy przedtem nie zaprojektował i nie zbudował.

Do 2064 r powinny zostać zdemontowane wszystkie konstrukcje będące częścią siłowni, na których demontaż będą pozwalać możliwości technologiczne. Konstrukcje powinny zostać też do tego czasu dezaktywowane i wywiezione na składowiska, gdzie będą przechowywane w bezpieczny sposób

Miasto Prypeć zamieszkiwało przed katastrofą ok. 50 tys osób, wszyscy zostali ewakuowani/ Fotorzepa

Władze Ukrainy chciałyby, by do strefy napływały inwestycje, by rozwijały się tam sektory, których rozlokowanie jest niemożliwe albo niedogodne na pozostałej części terytorium. Miałyby tam powstawać np. kompleksy recyklingu różnego rodzaju odpadów, takich jak baterie, opony itd.

Ale czy sytuacja radiologiczna Czarnobyla, na takie plany pozwała? Placko ocenia ją jako stabilną.
„Wszystkie źródła, które mogłyby emitować promieniowanie, są zlokalizowane i znajdują się pod stałą kontrolą. To, co dostało się do atmosfery podczas awarii, zostało zlokalizowane na terytorium strefy wykluczenia(…) To, co leżało 35 lat temu na powierzchni, obecnie znajduje się pod warstwą gruntu” – tłumaczy. Kontrola promieniowania koncentruje się obecnie na tym, by uniemożliwić fizyczne rozprzestrzenienie się radionuklidów poza zonę”.

Tymczasem do Czarnobyla wracają turyści. Dzięki produkcji telewizji HBO (serial Czarnobyl) pojawiał się boom turystyczny na odwiedzanie terenu byłej elektrowni. W internecie pojawiły się m.in. oferty lotów nad elektrownią atomową. Bilet kosztuje 106 dol.

Pieniądze są bardzo potrzebne. Eksperci podkreślają, że nowy sarkofag to jedynie 5 proc. realizacji planu oczyszczenia i przekształcenia czarnobylskiej strefy. Wszystkie prace nad oczyszczeniem ze szkodliwych substancji tzw. pierwszej strefy (niezamieszkałej) oceniane są na 100 mld dol.

Budowa pierwszego etapu elektrowni atomowej w Czarnobylu rozpoczęła się w 1970 roku, w odległości 4 km wybudowano miasto Prypeć dla pracowników i ich rodzin. 27 września 1977 r. Pierwszy blok elektroenergetyczny stacji z reaktorem RBMK-1000 o mocy 1000 MW został włączony do systemu elektroenergetycznego ZSRR. Później oddano do eksploatacji trzy kolejne bloki, roczna produkcja energii na stacji wynosiła 29 miliardów kilowatogodzin.

Opuszczone przedszkole w Prypeci/ Fotorzepa

Czarnobyl od początku zawodził. Mało kto wie, ale pierwsza poważna awaria wydarzyła się 4 lata przed katastrofą – 9 września 1982 r. Podczas próbnego rozruchu pierwszego bloku zawalił się jeden z kanałów technologicznych reaktora, zdeformowany został grafitowy mur rdzenia. Nie było ofiar, usunięcie skutków zdarzenia zajęło około trzech miesięcy. Nikt się tym nie przejął.
———————————————————————————————————-

Największe katastrofy w elektrowniach jądrowych

1 września 1944 r. w USA – w laboratorium w stanie Tennessee nastąpił wybuch z urządzeniu do wzbogacaniu uranu. Dwie osoby zginęły, pięć odniosło ciężkie rany.

19 lipca 1948 r. w ZSRR – w obwodzie czelabińskim na Uralu (tzw. tajny obiekt A kombinatu Majak) zbyt małe chłodzenie reaktora, doprowadziło do jego częściowego stopienia. Napromieniowany został cały personel i żołnierze uczestniczący w likwidacji awarii. Wszystko zostało utajnione. Liczba ofiar do dziś pozostaje nieznana.

3 marca 1949 r. w ZSRR – w tym samym kombinacie Majak do rzeki Tęcza dostały się wielkie ilości radioaktywnych materiałów. Napromieniowanych zostało 124 tys. ludzi w 41 wioskach i miasteczkach Uralu. Część z nich (Rosjanie nigdy tego nie ujawnili) dostała śmiertelną dawkę promieniowania. Nie otrzymali pomocy medycznej.

12 grudnia 1952 r. w Kanadzie – miała miejsce pierwsza na świecie poważna awaria w elektrowni jądrowej (Cholk River stan Ontario). Pomyłka pracownika doprowadziła do częściowego stopienia prętów reaktora i dostania się do gleby 3800 m3 skażonej wody.

29 listopada 1955 r. w USA – stan Idaho — znów pomyłka człowieka doprowadziła do zniszczenia reaktora eksperymentalnego EBR-1.

29 września 1957 r. w ZSRR – wybuchł zbiornik z radioaktywnymi odpadami w kombinacie Majak na Uralu. Siła wybuchu odpowiadała 70-100 tonom trotylu. Chmura radioaktywna objęła Czelabińsk, obwód swierdłowski i tiumeński. Promieniowanie osiadło na powierzchnia 20 tys km kw; 5000 ludzi dostało dawkę powyżej 100 rentgenów (dawka śmiertelna to 200-400 R). W likwidacji uczestniczyło 30 tys. ludzi przez trzy lata. Zarówno katastrofa jak i skutki zostały w ZSRR utajnione.

10 października 1957 r. w Wielkiej Brytanii — wielka awaria reaktora do wyrobu wojskowego plutonu. Spłonęło 11 ton uranu. Chmura radioaktywna skaziła Anglię, Irlandię, dotarła do Belgii, Danii, Niemiec i Norwegii.

Kwiecień 1967 r. w ZSRR – znów w kombinacie Majak. Tym razem wiatr podniósł skażone osady z jeziora i chmura pyłu skaziła 1800 km kw., na których mieszkało 40 tys. ludzi.

1969 r. Szwajcaria, Francja— awaria podziemnego reaktora w Lucernie; potem we francuskiej elektrowni św. Laurentiusz, wyciekło 50 kg paliwa.

18 stycznia 1970 r. w ZSRR — katastrofa w zakładach w Niżnym Nowgorodzie: przy budowie podwodnej łodzi K320, został przegrzany reaktor. Skażonych zostało 1000 pracowników. Wielu nie udzielono pomocy. Trzech zmarło na ostrą chorobę popromienną. Pozostali musieli podpisać zgodę na zachowaniu awarii w tajemnicy przez 25 lat. Z 1000 skażonych do 2005 r dożyło 380 osób.

22 marca 1975 r. w USA – w elektrowni „Browns Ferry” w Alabamie wybuchł pożar. Wywołał go pracownik, który ze świeczką w dłoni próbował naprawić usterkę. Gaszenie kosztowało 10 mln dol., a elektrownia przez rok nie pracowała.

28 marca 1979 r. – to dzień największej katastrofy w amerykańskiej energetyce jądrowej. W elektrowni Three Mile Island w Pensylwanii w wyniku poważnych błędów operatorów stopiło się 53 proc. reaktora. Do atmosfery dostały się napromieniowane gazy, a do gleby 185 m3 skażonej wody. Ewakuowano 200 tys. ludzi.

26 kwietnia 1986 r. – Czarnobyl ZSRR – w nocy z 24 na 25 kwietnia 1986 r nieudany, nieudolnie przeprowadzony i źle przygotowany eksperyment z reaktorem RBKM doprowadził do wybuchu czwartego bloku, zniszczenia reaktora, stopienia rdzenia i dostania się do atmosfery 190 ton radioaktywnych odpadów. Pracownicy elektrowni dostali dawkę 90 razy większą niż mieszkańcy Hiroszimy. Skażony śmiertelnie został teren o promieniu 30 km i 160 tys. km2 powierzchni – 19 regionów Ukrainy, Białorusi i Rosji, na którym mieszkało 2,6 mln ludzi. Substancje radioaktywne dotarły też nad Skandynawię, Europę Środkową, w tym Polskę, a także na południe kontynentu – do Grecji i Włoch.W ciągu 5 godzin ewakuowano 40 tys. mieszkańców miasta energetyków — Prypeci. Nigdy nie wrócili do domów. Największym problemem likwidatorów, którzy pojawili się w mieście pełnym 10-piętrowych bloków, okazały się… lodówki pełne jedzenia. Do dziś świat wydał na usuwanie skutków Czarnobyla blisko 20 mld euro.

30 września 1999 r. w Japonii – W fabryce paliwa dla elektrowni jądrowych w Tokaymura (prefekturze Ibaraki) z powodu błędu człowieka rozpoczęła się niekontrolowana reakcja łańcuchowa, która trwała 17 godzin. 119 osób z nich otrzymało dawkę większą od rocznej. Dwóch z nich zmarło.

9 sierpnia 2004 r. w Japonii – w elektrowni ”Mihama”, położonej 320 km na zachód od Tokio. W turbinie trzeciego reaktora nastąpił gwałtowny wzrost temperatura pary do 200 st. C. Poważnie poparzonych zostało ok. 200 osób, czterech zmarło, a 18 zostało kalekami.

11 marca 2011 r. Japonia – trzęsienie ziemi i tsunami spowodowały zniszczenia (w tym stopienie rdzenia jednego z reaktorów) w elektrowni jądrowej Fukushima położonej na wybrzeżu wyspy Honsiu. Nikt nie zginął.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Orlen ma zgodę na przejęcie Ruchu

Przejęcie większościowego pakietu akcji dystrybutora prasy ma umożliwić koncernowi rozwój sprzedaży detalicznej poza stacjami ...

Inwestorzy popłynęli na akcjach producentów paliw kopalnych

Wartość inwestycji w akcje producentów paliw kopalnych i firm powiązanych z tą branżą spadła ...

Ostatni taki blok węglowy

W czwartek przed południem na terenie Elektrowni Ostrołęka dojdzie do zawarcia kontraktu z generalnym ...

Nurkowie z KGHM pomogą w kopalni Zofiówka

Zastęp nurków z KGHM Polska Miedź przyjechał już na miejsce akcji ratunkowej w kopalni ...

Petrochemia pochłania najwięcej energii

W minionym roku światowy przemysł pożarł ponad połowę wyprodukowanej na Ziemi energii. W przemyśle ...

Podwodna łódź mogła uszkodzić Nord Stream 2

Gazprom poinformował o możliwym uszkodzeniu przez nieznaną łódź podwodną, barki układającej gazociąg Nord Stream ...