Belgijski atom drażni sąsiadów

Bloomberg

Elektrownie atomowe w Doel (2963 MW) i Tihange (3 153 MW) odpowiadały w 2019 roku za blisko połowę produkcji prądu w Belgii. Co prawda w tym kraju wzrasta znaczenie gazu (27,3% wyprodukowanej energii elektrycznej w 2019 roku)), ale wydaje się, że Belgia jeszcze długo będzie potrzebowała atomu.

Na początku tego roku belgijski trybunał konstytucyjny odrzucił ustawę o możliwości przedłużenia pracy w elektrowniach o kolejne 10 lat. Zatem elektrownia w Doel na podstawie ustawy z 2015 roku ma prawo działać jedynie do 2025 roku. Zwolennicy energetyki jądrowej argumentują, że w ten sposób Belgia już wkrótce nie będzie w stanie zaopatrzyć swoich obywateli w prąd.

Analiza ostatnich lat wykazuje jasno, że rozwój produkcji energii odnawialnej w Belgii jak na razie nie jest w stanie skompensować likwidacji energetyki jądrowej. Już w 2020 roku zabraknie 1.500 GWh prądu z OZE do osiągnięcia celów wyznaczonych przez europejską politykę klimatyczną. Jednocześnie Belgia importuje coraz więcej prądu. Jedyna więc możliwość spełnienia brukselskich oczekiwań to znaczny import prądu z OZE z krajów ościennych.

Dotychczas Belgia z łatwością mogła produkować energię elektryczną bezemisyjnie, ponieważ pochodziła ona w dużej mierze właśnie z elektrowni jądrowych w Doel i Tihange, które zbudowano w latach 70. ub. wieku. Tymczasem elektrownie te wywołują od lat protesty mieszkańców graniczących z Belgią regionów w Niemczech. Ich przyczyną były częste awarie i usterki w obu belgijskich elektrowniach (ostatnio w 2019 roku), co powodowało konieczność napraw i remontów.

Niemcy, którzy wychodzą z atomu i stopniowo wygaszają wszystkie swoje elektrownie atomowe, również te wybudowane w latach 80., uważają, że Belgowie, nadal eksploatując stare reaktory, narażają na niebezpieczeństwo znaczą część Europy zachodniej i środkowej. W ostatnich miesiącach dyskutuje się również intensywnie kwestię składowania materiałów wysoko radioaktywnych z Doel i Tihange.

Planowany przez Belgów magazyn o pojemności 2600 m³ na wysoko radioaktywne paliwo i dalsze 11 000 m³ na odpady wysoko radioaktywne budzą protesty także w sąsiednim Luksemburgu. Strona belgijska wskazała wstępnie na siedem możliwych lokalizacji tego magazynu, z których niektóre są położone blisko granicy z Luksembergiem. Mowa jest o miejscowościach Rocroi, Dinant, Namur, La Roche, Gaume, Herve, Massif de Stavelot i Synclinal de Neufchâteau.

Panel sterowania w elektrowni atomowej/ Bloomberg

– Realizacja takich projektów bez wiedzy o długofalowych skutkach dla zdrowia naszych obywateli byłaby nieodpowiedzialna i niedopuszczalna. W niebezpieczeństwie znalazłyby się także nasze wody gruntowe – powiedziała Carole Dieschbourg, luksemburska minister ds. środowiska.

Protestujący mają nadzieje, że uda im się powstrzymać belgijskie plany, tak jak to się udało w 2010 roku. Wtedy chodziło także o magazyn w pobliżu granicy z Luksemburgiem. Sprzeciw Luksemburga trwał aż 8 lat i w końcu doprowadził w 2018 roku do rezygnacji z projektu. Tymczasem jednak sam Luksemburg, który co prawda nie ma własnych elektrowni jądrowych, zamierza magazynować radioaktywne odpady medyczne i przemysłowe właśnie w magazynie, który planuje zbudować Belgia.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Więcej ropy popłynie znad morza na południe

Rośnie znaczenie surowca spoza Rosji. Rafineriom nie zagrozi import paliw. W tym tygodniu na ...

Apelacja Kremla w sprawie odszkodowania za przejęcie Jukosu

Moskwa walczy w sądzie międzynarodowym, by nie zapłacić akcjonariuszom Jukosu gigantycznego, zasądzonego odszkodowania. I ...

Wytwarzanie pogrążyło wyniki Energi w III kwartale

Gdańska Energa w III kwartale tego roku zarobiła na czysto 166,2 mln zł wobec ...

Oczyszczenie „Przyjaźni” zajmie osiem miesięcy, Polski w tym planie nie ma

Transneft przyznał, że do największego w Europie systemu transportu ropy trafiło 3 mln ton ...

Pensje szefów Shell będą zależne emisji CO2

Nowa zasada wynagradzania kierownictwa paliwowego giganta. Pensje szefów koncernu będą zależały od wyników redukcji emisji ...

Jest cena prądu z Ukrainy dla Polski

Kijów będzie sprzedawał Warszawie energię elektryczną po 7,5 eurocenta za 1 kWh. Cenę , ...