Po ataku dronów Ukrainy 20 kwietnia na rafinerię w Tuapse pożar trwał cztery dni. Ugaszono go dopiero w piątek, 24 kwietnia. Smog powstały w wyniku pożaru ogarnął już praktycznie całe wybrzeże Morza Czarnego w Rosji, w tym kurorty – Soczi i Anapę, a także dotarł do Stawropola i Armawiru, pisze „The Moscow Times”.

Ropa spada z nieba w Tuapse

Mieszkańcy miasta skarżyli się wcześniej na opady ropy zmieszane z produktami spalania: po kwaśnym deszczu, jak twierdzili, ulice pokrywała oleista warstwa i czarne cząsteczki. Jednocześnie, 20 kwietnia, na Morzu Czarnym w pobliżu portu Tuapse odkryto plamę ropy o powierzchni około 10 tys. metrów kwadratowych. Władze ogłosiły rozmieszczenie zapór przeciwwybuchowych i wysłanie sześciu statków w celu oczyszczenia wycieku. Podobne prace prowadzone są u ujścia rzeki Tuapse, która również została dotknięta wyciekiem.

Czytaj więcej

Ukraina zmienia zasady wojny w powietrzu. Tanie drony kontra drogie rakiety

Działania okazały się nieskuteczne. Po ulewnych deszczach poziom wody wzrósł i nastąpiło „przelanie” zapór przeciwwybuchowych. „W dole rzeki zorganizowano zbiórkę produktów naftowych, z których część przedostała się do morza i na linię brzegową” – poinformowało rosyjskie dowództwo operacyjne. Na brzegach leżą martwe ryby, ptaki, morskie organizmy. Wszystkie rzeki wpływające do Morza Czarnego są również zanieczyszczone; „Widzimy w nich sadzę i produkty ropopochodne” – zauważył ekolog Jewgienij Witiszko.

Terminal Tuapse płonął cztery dni

Federalna Służba Nadzoru nad Ochroną Praw Konsumentów i Dobrostanem Człowieka (Rospotrebnadzor) odnotowała stężenia szkodliwych substancji w powietrzu przekraczające dopuszczalne normy dwu- lub trzykrotnie (w tym benzenu, ksylenu i sadzy). Władze wezwały mieszkańców do zamykania okien, częste sprzątanie domów, płukanie nosa, oczu i gardła oraz noszenie maseczek podczas wychodzenia na zewnątrz.

Jewgienij Witiszko nazwał tę sytuację „największą katastrofą ekologiczną w regionie w ostatnich latach”, która może zanieczyścić środowisko na co najmniej kilka lat. Ekspert ds. bezpieczeństwa chemicznego, również anonimowy, powiedział „Nowej Gazecie”, że czarny deszcz zawiera wiele szkodliwych substancji, które powodują oparzenia chemiczne, choroby płuc i raka.

Chemik Wil Mirzjanow, jeden z twórców bojowego środka Nowiczok, którym rosyjska bezpieka zabija ludzi w Europie, ostrzegał również przed substancjami rakotwórczymi zawartymi w produktach spalania.

Pomimo skali katastrofy, Putin nie odniósł się do dziś publicznie do jej skutków.