Europa przyspiesza inwestowanie w infrastrukturę ładowania aut elektrycznych. W Niemczech mówi się, że ładowarka będzie na każdej ulicy.
– U nas niestety idzie to wolniej. Jest kilka prywatnych inicjatyw, ale to ciągle za mało, żebyśmy mogli zacząć kupować samochody elektryczne – mówił Kras.
Duże koncerny zaczęły od największych i najdroższych samochodów.
CZYTAJ TAKŻE: Polska elektromobilność na hamulcu
– Te samochody nie są jeszcze dostępne dla Kowalskiego. Firmy zapowiedziały komercyjną ofensywę od przyszłego roku z samochodami z niższej półki. To wzbogaci ofertę w salonach, która jest obecnie uboga – ocenił gość.
Przypomniał, że Polacy nie lubią małych samochodów, więc stawianie na mikrosamochód jest niewłaściwym podejściem.
W Warszawie mamy pierwszą sieć wynajmu samochodów elektrycznych.
– Krótkoterminowy wynajem to jakiś kierunek. Długoterminowy wynajem rozwiąże nam problemy braku posiadania samochodu. Wtedy wysoka cena pojazdu elektrycznego nie będzie istotna – tłumaczył Kras.
Gość podkreślił, że nie ma wątpliwości, iż cały transport publiczny w Europie będzie czysto elektryczny w ciągu 12-15 lat.
Charging plugs sit connected to an electric charging station outside the Volkswagen AG (VW) factory in Dresden, Germany/Bloomberg
– Za 10 lat większość floty będzie elektryczna. Większość europejskich producentów autobusów przestawia się na modele elektryczne, Polska jest tu liderem – mówił Kras.
– W którymś momencie nastąpi wymiana taboru miejskiego, potem międzymiastowego na elektryczny. To się już opłaca, nawet bardziej niż diesel – dodał.
Autobusy przejechały już 20 mln km na bateriach od Impact Clean Power Technology.
– Odkąd wprowadziliśmy pierwsze baterie pojawiła się technologia szybkiego ładowania, chodzi o minuty, a nie godziny. Autobusy jesteśmy w stanie naładować w kilkanaście minut i przejedzie kilkadziesiąt kilometrów. Można je ładować na pętli nawet 6-8 razy dziennie – tłumaczył gość.
CZYTAJ TAKŻE: Elektromobilność pod prąd
Największa flota w Europie takich 44 autobusów jeździe w Zielonej Górze.
– W Warszawie w przyszłym roku pojawi się 130 szybko ładowanych autobusów, które dostarczy Solaris. To będzie namacalny początek rewolucji, bo stacje ładownia nie będą ograniczeniem – mówił Kras.
Ta technologia jeszcze nie jest dostępna dla samochodów elektrycznych. To kwestia najbliższych lat, żeby można było je ładować w kilkanaście minut.
– W Europie 50 proc. wszystkich zainteresowanych miast chce inwestować w szybie i częste ładowanie. Druga część miast będzie chciała mieć jedną baterię na cały dzień. My produkujemy obydwie technologie – zdradził gość.
Chiny zaplanowały wypuszczenie na drogi 200 tys. autobusów elektrycznych. – To niewiarygodna liczba w porównaniu do sprzedaży w Europie (1 tys. w 2018 r.). Mają już 180 tys., brakuje 20 tys. do wypełnienia planu – podał Kras.