Podczas szczytu COP24 w Katowicach, Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE) zaprezentował raport „Wkład polskiego sektora energetycznego w realizację globalnej polityki klimatycznej”.

Podsumowuje on działania na rzecz zmniejszenia oddziaływania energetyki na środowisko. Autorzy zebrali też informacje o projektach już realizowanych, jak i tych planowanych. A to wszystko w kontekście globalnej i unijnej polityki klimatycznej.

Wydarzeniu towarzyszyła debata ekspertów pod hasłem „Polish Power Sector is Changing” (Polski sektor energetyczny się zmienia).

Spójne cele

– Przedstawiony dziś raport pokazuje, gdzie jako Polska jesteśmy i dokąd chcemy dotrzeć do roku 2030, 2040 i 2050. Naszkicowany plan polityki energetycznej Polski jest spójny – mówił Mirosław Kowalik, wiceprezes Rady Zarządzającej PKEE, prezes Enei. – Pewne elementy wymagają jeszcze doszlifowania, na przykład kwestia roli i znaczenia energetyki wiatrowej, ale kierunek jest spójny z celami, które wyznacza sobie Unia Europejska.

Podkreślił, że wprowadzając zmiany, trzeba zawsze mieć na uwadze konkurencyjność gospodarki.

– Ceny uprawnień do emisji CO2 na giełdach znacznie wzrosły. Czy gospodarkę europejską stać na wysokie ceny tych praw? – pytał. – Wysokie ceny uprawnień będą transferowane na klientów, na gospodarkę i będą wpływać na to, czy będzie ona konkurencyjna w stosunku do gospodarek azjatyckich i amerykańskich. To zagadnienie systemowe, dotyczące tego, jak efektywnie transformować energetykę w kierunku zmniejszania emisji oraz w kierunku źródeł odnawialnych – a przy tym jednocześnie, jak zatrzymać ucieczkę przemysłu energochłonnego z Europy na przykład do Azji – podkreślał Mirosław Kowalik.

– Wyzwaniem do 2030 r. jest to, skąd czerpać fundusze na atom, na odnawialne źródła energii (OZE) na lądzie i morzu. To jest pytanie, które będziemy musieli sobie zadać, by ponieść jak najmniejsze koszty społeczne i mieć akceptowalną cenę energii – mówił.

Działalność w zakresie OZE rozwija Energa. Grupa stawia także na innowacje.

– Mamy swoje centrum badawczo-rozwojowe. Co roku przeznaczamy na badania i rozwój oraz innowacje ok. 40 mln zł – mówił Jacek Kościelniak, członek Rady Zarządzającej PKEE, wiceprezes Grupy Energa. – Pracujemy m.in. nad baterią, która będzie w sposób najbardziej optymalny magazynować energię.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

– Mamy elektrownię szczytowo-pompową, kilkadziesiąt elektrowni wodnych, farmy fotowoltaiczne i wiatrowe. Udział naszej produkcji z OZE przekracza 30 proc. w skali kraju – wymieniał Jacek Kościelniak.

Prezesi podkreślali, że obie firmy większość inwestycji prowadzą własnymi siłami i same muszą szukać środków na ich finansowanie po to, by potem projekty, np. dotyczące OZE, mogły zostać wpisane w strategię energetyczną kraju.

W tym kontekście Jacek Kościelniak wskazał, że firmy mają lukę inwestycyjną i oczekuje wsparcia Komisji Europejskiej na unowocześnianie dystrybucji, przenoszenie linii napowietrznych pod ziemię, na wsparcie kompleksowych działań, które pozwolą z jednej strony poprawiać wydajność ekonomiczną i skuteczność energetyczną, a z drugiej unikać poważnych awarii.

Doświadczenia innych

Pytanie o przebieg transformacji i jej koszty, także społeczne, dotyczy nie tylko Polski, ale wszystkich krajów, które się na nią zdecydowały.

– Ja mam optymistyczne wiadomości. Udział węgla w produkcji energii spadł w Wielkiej Brytanii od 2013 r. o 75 proc. A więc jest to ogromna różnica, która dokonała się w ciągu zaledwie pięciu lat. Głównie dzięki transformacji w kierunku OZE – mówił Matthew Willey z brytyjskiego koncernu energetycznego Drax Group.

– Niedawno mieliśmy te same problemy, które teraz ma Polska. A obecnie celem jest dojście w roku 2050 do zeroemisyjności. W tym czasie zapotrzebowanie na energię wzrośnie o ok. 20 proc. A więc to ogromna szansa dla koncernów energetycznych. Przy wszystkich problemach, jakie niesie za sobą całkowite odejście od węgla – zaznaczał Matthew Willey.

O działaniach mających na celu ograniczenie użycia węgla mówiła Yvon Slingenberg z Dyrekcji Generalnej ds. Działań w dziedzinie Klimatu (DG Clima) w Komisji Europejskiej.

– Przyjęliśmy europejskie cele i deklaracje, bo widzimy, że klimat się zmienia. Odczujemy głęboki wpływ tych zmian na gospodarkę, jeśli nie zaczniemy działać. A rolą rządów krajowych jest ocena, co mogą zrobić, by tym zmianom zapobiec poprzez właściwe dla danego państwa połączenie różnych aspektów wdrażania polityki ochrony klimatu – podsumowała Yvon Slingenberg.