Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zjawiska nałożyły się na siebie, prowadząc do rekordowych cen energii na giełdzie.
  • Dlaczego elektrownie węglowe, kluczowe dla stabilności systemu, zmagają się z falą awarii i postojów.
  • Z jakimi problemami borykają się najnowocześniejsze polskie bloki energetyczne tuż po kosztownych remontach.
  • Jak długo według prognoz potrwa napięta sytuacja w krajowym systemie elektroenergetycznym.

Blisko 1500 zł za MWh – to rekordowa cena energii elektrycznej tej jesieni, którą odnotowano w poniedziałek 2 listopada na Towarowej Giełdzie Energii. Tyle trzeba było zapłacić, aby otrzymać energię w ramach kontraktu zakupionego z dostawą na dzień następny (TGE base). Wrzesień rozpoczynaliśmy z cenami powyżej 500 zł, ale już listopad wita nas z cenami powyżej 1000 zł za MWh. Dla zobrazowania, jak poważną mamy sytuację, przypomnijmy tylko, że taryfa za samą energię w tym roku wynosi ok. 495 zł za MWh. Na rosnące ceny na TGE wpływ ma nie tylko wojna w Zatoce Perskiej, ale także tzw. jesienna susza pogodowa i bloki węglowe, które trapią awarie i przestoje.

Dlaczego prąd drożeje? Ceny gazu, susza pogodowa i mniej OZE

Na rosnące ceny energii od wakacji wywołane wysokimi cenami gazu (w efekcie przedłużających się niedoborów dostaw LNG z Kataru w efekcie wojny w Zatoce Perskiej) nakładają się typowe od lat problemy z tzw. suszą pogodową. Chodzi o brak energii ze źródeł odnawialnych (mocno ograniczona praca fotowoltaiki i brak wiatru) w okresie od końca października i w listopadzie. Tę lukę – co do zasady – miały łatać konwencjonalne źródła energii, a więc w Polsce głównie elektrownie węglowe.

Tu pojawia się jednak problem. Nasze elektrownie węglowe trapią liczne awarie i przestoje w pracy. To przekłada się na mniejszą rezerwę mocy, niż wymagają tego system i prawo. Rynek obserwuje dane Polskich Sieci Elektroenergetycznych i widzi, jak kurczy się rezerwa mocy do produkcji prądu. W poniedziałek 2 listopada przed godz. 12.00 spadła poniżej 1 GW. To wszystko przekłada się na ceny na rynku giełdowym i bilansującym. W sytuacji, gdy tej rezerwy do bezpiecznej pracy systemu energetycznego brakuje, PSE ma narzędzia, które mają na celu jej odbudowanie. Chodzi o przywołanie rynku mocy. W tym roku PSE wykorzystało to narzędzie trzy razy.

Czytaj więcej

Znów brakuje rezerwy potrzebnej produkcji prądu. PSE sięga po rynek mocy

Awarie elektrowni węglowych. Ubytki mocy sięgają 10 GW

Jak wynika z danych spółek energetycznych, tylko we wtorek 3 listopada wielkość ubytków mocy w elektrowniach konwencjonalnych wynosiła aż 10 GW. Dla porównania największe bloki energetyczne mają moc po ok. 1 GW. Krótkie remonty awaryjne, przestoje techniczne, notuje kilka elektrowni. Mowa m.in. o dwóch blokach PGE w Bełchatowie, w tym o tym największym, B14 o mocy 781 MW. Przechodzi planowany wcześniej remont, który ma zakończyć się 11 grudnia. W Elektrowni Opole, także należącej do PGE, trzy na sześć bloków przechodzą planowane remonty, które mają potrwać do końca listopada. Niepokoją jednak pojawiające się nieplanowane ubytki w dostępnej mocy dwóch najnowocześniejszych bloków B5 i B6 w Elektrowni Opole. W należącej do Orlenu EC Żerań wydłuża się do połowy grudnia remont awaryjny bloku o mocy 488 MW. Także w Połańcu należącym do Enei dwa bloki nie pracują. Niepokoi również fakt, że dwa największe i najnowocześniejsze bloki węglowe w Polsce, które przechodziły niedawno remonty kapitalne i wróciły do pracy we wrześniu, zamiast pracować na pełnej mocy w tak trudnym okresie, jak teraz, miały przerwy w pracy. Mowa o bloku B11 o mocy 1075 MW w Kozienicach należących do Enei i bloku 910 MW w Jaworznie należącym do Taurona.

Czytaj więcej

System na krawędzi kryzysu. Prąd drożeje, elektrownie w remoncie, węgla brakuje

Blok B11 w Kozienicach stanął po remoncie kapitalnym

Od 22 października do 3 listopada największy blok węglowy w Polsce – B11 w Kozienicach – był wyłączony z pracy. Jak tłumaczy nam spółka, ten postój związany był z wykryciem nieszczelności w układzie ciśnieniowym kotła. – Obecnie trwa szczegółowa ocena zakresu niezbędnych prac naprawczych, która pozwoli precyzyjnie określić przewidywany czas przywrócenia jednostki do ruchu – mówi firma. Zdarzenie to niepokoi tym bardziej, że remont kapitalny bloku B11 przeprowadzono od 4 lipca do 13 września 2026 r. Spółka tłumaczy, że przed zdarzeniem, a zaraz po zakończeniu prac jednostka pracowała stabilnie i bez zakłóceń. W Elektrowni Połaniec, jak wyjaśnia Enea, blok nr 7 pozostaje wyłączony w związku z realizacją planowanych bieżących prac remontowych. W przypadku bloku nr 5 zgłoszenie wynika z warunków eksploatacyjnych jednostki.

Z kolei blok 910 MW w Jaworznie należący do Tauronu pracuje na 50 proc. swoich możliwości. Firma zapewnia, że zakończył się już jego remont kapitalny. Skąd więc ten ubytek? Tauron wskazuje, że obecnie trwa etap strojenia i optymalizacji nowych oraz zmodyfikowanych urządzeń i układów, a także wykonywania pomiarów potwierdzających prawidłowość ich działania i współpracy z pozostałymi instalacjami bloku. – Realizacja tych prac wymaga okresowej pracy jednostki z określoną, stałą mocą lub czasowego ograniczenia mocy dostępnej. Obserwowane ubytki mocy są więc związane z prowadzonym programem strojeń i optymalizacji po remoncie – tłumaczy firma. Te prace  powinny skończyć się na początku listopada. 

Co ważne, także blok o mocy 430 MW w Łagiszy należący do Tauronu nie pracuje. Tu doszło do pożaru. Blok wyłączony jest z pracy od końca września do początku 2027 r. Tauron wyjaśnia, że powołano komisję, która przeprowadza analizy techniczne bloku. Nie podaje przyczyn pożaru.

Czytaj więcej

PSE alarmuje ws. bezpieczeństwa energetycznego. „Musimy utrzymać część elektrowni”

Czy grożą nam stopnie zasilania? PSE: system napięty do połowy grudnia

Te problemy są powodem zmartwień nadzorcy systemu elektroenergetycznego, a więc PSE. Jak tłumaczy nam rzecznik operatora, Maciej Wapiński, każda niedostępność mocy wytwórczych zmniejsza dostępną rezerwę. – Sytuacja bilansowa w dużej mierze zależy od bieżących warunków pogodowych, wpływających na poziom zapotrzebowania oraz generacji odnawialnej. Według aktualnych analiz bilans mocy w KSE będzie napięty do połowy grudnia 2026 r. – przyznaje rzecznik.

Uspokaja, że operator dysponuje środkami niezbędnymi do zapewnienia bezpiecznej pracy systemu. – Są to m.in. ogłoszenie okresu przywołania na rynku mocy, międzyoperatorska pomoc awaryjna, usługa generacji wymuszonej oraz – w ostateczności – wprowadzenie ograniczeń w dostawach i poborze energii elektrycznej (tzw. stopni zasilania). Obecnie nie jest brana pod uwagę konieczność stosowania tego środka – zapewnia Wapiński.