Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego nowe oferty na tani prąd w weekendy nie dla każdego oznaczają oszczędności.
  • Jaką rolę w kontraktach odgrywa opłata handlowa i jak wpływa na opłacalność promocji.
  • Kto może realnie skorzystać na zmianie taryfy i elastycznym zużyciu energii elektrycznej.
  • Na jakie zapisy w umowach zwracać uwagę, by uniknąć ukrytych kosztów i kar umownych.

Opłacalność ofert z niższą ceną w weekendy w okresie od kwietnia do września w godzinach 10-16 (w Tauronie wszystkie weekendy w roku i bez podziału na godziny) będzie rosła wraz ze zmianą indywidualnego profilu zużycia energii – im więcej prądu klient zużyje w okresach niższych stawek (zamiast w dni robocze), tym niższa będzie średnia cena. W pozostałe dni tygodnia ceny mają wynosić tyle, ile do tej pory. Nie dla wszystkich będą to jednak atrakcyjne oferty. 

Taryfy hybrydowe. Jak działają nowe oferty

Jak się dowiadujemy, rząd od kilku tygodni prowadzi prace nad przygotowaniem szeregu inicjatyw, które mają pozwolić na obniżenie cen energii dla coraz większej grupy mieszkańców. Dotychczas klienci mogli wybrać między stałą ceną prądu w ramach popularnej taryfy G11, gdzie ceny wymagają co roku zatwierdzenia przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, a także działającymi od dwóch taryfami dynamicznymi, gdzie wysokość stawek za prąd zależy od giełdowych cen energii notowanych w danym momencie na Towarowej Giełdzie Energii.

Foto: TGE

To rozwiązanie z elastycznymi cenami energii preferowane przez większych odbiorców energii, którzy mają np. samochód elektryczny czy pompę ciepła. Jak się dowiadujemy, jedną z opcji, aby z jednej strony dać mieszkańcom możliwość korzystania z niższych cen energii w środku dnia, są taryfy hybrydowe, a więc łączące elementy stałej taryfy z dynamiczną. Takie oferty dotyczące korzystania z okresowo niskich cen energii w środku dnia lub w weekendy przedstawiły Energa, Enea oraz Tauron. Także E.ON działający w Warszawie dysponuje podobnymi rozwiązaniami.

Jak działają nowe taryfy na prąd

Enea zaprezentowała ofertę „EneoWeekend”, wprowadzając trzy strefy bez konieczności zmiany obecnej taryfy. Strefa podstawowa obowiązuje od poniedziałku do piątku, z ceną na poziomie standardowej taryfy G11 zatwierdzonej przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki na 2026 r. . Strefa słoneczna obowiązuje w weekendy i święta w godzinach 10:00–16:00, prąd będzie tańszy o 50 proc. Wreszcie trzecia strefa, to tzw. bonusowa godzina – od kwietnia do września, w weekendy i święta między godziną 13:00 a 14:00 cena energii elektrycznej spada do 1 grosza za kWh. – Nie podwyższamy strefy standardowej (wynosi tyle, ile w Taryfie G11 URE na 2026 r. ), obniżamy cenę o 50 proc. przez 6 godzin w weekend i dni wolne od pracy, a w okresie wiosenno-letnim dokładamy jedną godzinę w symbolicznej cenie 1 gr. – tłumaczy rzecznik Enei Berenika Ratajczak. Klient nie musi zmieniać taryfy i opuszczać G11.

– Nie podwyższamy ceny w podstawowych godzinach, więc każda kWh zużyta w godzinach od 10:00 do 16:00 w weekendy i dni ustawowo wolne od pracy będzie obniżała średnią cenę energii na rachunku. Dodatkowo przeniesienie zużycia w okresie wiosenno-letnim na godzinę od 13:00 do 14:00 w weekendy będzie jeszcze poprawiało ten efekt z perspektywy klienta – mówi rzeczniczka.

Czytaj więcej

Upały znów obniżą ceny prądu? Skorzystać mogą nieliczni

Oferta obejmuje do trzech darmowych interwencji fachowca elektryka w ciągu 12 miesięcy. Usługa przewiduje możliwość pokrycia kosztów usługi „Elektryk” do kwoty 700 zł dla 1 interwencji oraz 300 zł na dojazd i ekspertyzę, nie więcej jednak niż 2100 zł plus 900 zł na dojazd i ekspertyzę w odniesieniu do 3 interwencji w ciągu 12 miesięcy.

W przypadku Energi, stawki w ofercie „Tanie weekendowanie” są identyczne w grupach taryfowych G11 oraz – w każdej strefie – G12, G12w, G12r. – Klient nie musi więc zmieniać grupy taryfowej, by skorzystać z oferty – wskazuje Energa. W ramach oferty średnia cena prądu w okresie od 1 kwietnia do 30 września w dni wolne w godzinach 10.00-16.00 wynosi 0,01 zł/kWh, w pozostałe godziny 0,6172 zł/kWh brutto. Taka stawka będzie obowiązywać także w miesiące poza okresem wiosenno-letnim , a więc między październikiem i końcem marca. To tyle, ile obecna taryfa Energa Obrót zatwierdzona przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki na 2026 r. w grupie taryfowej G11.

Umowa obowiązuje przez 24 miesiące, ale jeśli klient rozwiąże umowę przed upływem okresu korzystania z warunków oferty, Energa Obrót może obciążyć go odszkodowaniem stanowiącym 50 proc. sumy opłat handlowych wariantu z eFakturą, jakie pozostały do zapłaty od dnia rozwiązania umowy, z zastrzeżeniem, że maksymalna jego wysokość nie wyniesie więcej niż 62 zł.

Czytaj więcej

Ceny gazu w Polsce mogą spaść. Rząd szykuje zmiany, które uderzą w monopol

Z kolei w ofercie „Tanie weekendy” Taurona cena energii podczas weekendu wynosi od 7 do 31 groszy za kilowatogodzinę w zależności od godziny. Stawki w weekend w okresie od października do końca marca są nadal poniżej taryfy urzędowej, tj. na poziomie od 0,21 zł do 0,30 zł brutto z akcyzą. Oferta „Tanie weekendy” bazuje jednak na grupie taryfowej G13s. Oznacza to, że klient chcący skorzystać z oferty musi przejść na tę właśnie grupę taryfową. Cennik obowiązuje 12 miesięcy, a oferta nie przewiduje kar za wcześniejsze rozwiązanie umowy. W ramach miesięcznej opłaty, w ofercie „Tanie weekendy z Serwisantem 24H PLUS wieloletnim”, klient otrzymuje dodatkowo usługę wsparcia serwisowego, obejmującą pomoc fachowców – m.in. serwisanta sprzętu AGD, RTV i komputerowego oraz elektryka. W ramach usługi, każdemu klientowi przysługuje 3000 zł na interwencje, tj. maksymalnie 3 interwencje, każda do 1000 zł, w okresie 12 miesięcy trwania cennika. Dodatkowo klient może zyskać równowartość opłaty handlowej za 6 miesięcy przy zarejestrowaniu zakupu w programie klienckim.

Kto może oszczędzić na tanim prądzie

Nowe propozycje sprzedażowe mają zachęcić klientów do zmiany sposobu użytkowania energii, poprzez poszukiwanie elastyczności i przekierowanie największego zużycia energii na dni, kiedy jest ona najtańsza. Każdy, kto ma taką możliwość i podejmie pewien wysiłek, może oszczędzić, ale i przy okazji wspomóc system energetyczny, który musi sobie radzić z rosnącym wyzwaniem nadwyżek zielonej energii latem.

Jak mówi prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski, system potrzebuje coraz więcej elastyczności po stronie popytu. 

– Jedną z jej form jest zachęcanie do większego zużycia energii, gdy produkcja jest wysoka, a popyt niski. Nawet odbiorcy, którzy nie mają własnej fotowoltaiki, mogą korzystać z niskich cen w godzinach z wysoką produkcją energii z tego źródła. To okazja do taniego nagrzania wody w bojlerze czy naładowania samochodu elektrycznego – tłumaczy nam prezes PSE, podkreślając, że mamy coraz więcej tanich godzin. 

Czytaj więcej

Upały uderzyły w kina. Cinema City odwołuje część seansów

– Dla standardowego profilu zużycia w grupie G11 cena energii może być niższa o ponad 5 proc. względem taryfy URE. Ostateczna wartość będzie jednak zależna od sposobu korzystania z energii przez klienta – wskazuje rzecznik Enei Berenika Ratajczak.

Jak przekonuje Energa, oferta „Tanich weekendów” powstała, aby zachęcać klientów do jeszcze efektywniejszego korzystania z energii. Skierowana jest do klientów, którzy mogą zaplanować bardziej energochłonne czynności – pranie, prasowanie, ładowanie samochodu czy prace ogrodowe – na godziny, w których prąd kosztuje mniej.

Mariusz Purat, prezes Tauron Sprzedaż przypomina, że najwięcej taniej energii dostępna jest w weekendy. – Dlatego zależy nam na tym, aby gospodarstwa domowe mogły jak najlepiej wykorzystać ten potencjał i obniżać swoje rachunki za prąd. Od wielu miesięcy pokazujemy gospodarstwom domowym korzyści, jakie można osiągnąć, przechodząc z taryfy jednostrefowej na wielostrefową. (…) W tym roku na jedną z wielostrefowych grup taryfowych przeszło w Tauronie już ponad 50 tysięcy gospodarstw domowych – mówi Purat.

Jak szacują eksperci Tauronu, przeniesienie pracy najbardziej energochłonnych urządzeń na godziny, w których ceny prądu są najniższe, umożliwi gospodarstwom domowym obniżenie rachunków za energię nawet o 20 proc. w skali roku.

Tani prąd i wysokie opłaty handlowe

Jednak jeśli przejdziemy do szczegółów tych ofert, to nie zawsze i nie dla wszystkich będą one korzystne. Największym „grzechem” tych ofert są opłaty handlowe, a więc dodatkowy składnik rachunku za prąd, płacony co miesiąc, a nie tylko w okresie „taniego prądu”. Opłata handlowa to forma zabezpieczenia przez spółki na wypadek skoków cen na rynku. W taryfie regulowanej przez URE G11 konsument nie płaci u sprzedawcy opłaty handlowej (jedynie abonament u operatora sieci dystrybucji – OSD; na rachunek za prąd składa się także opłata za przesył energii).

– Wprowadzenie stałego kosztu na poziomie 295–354 zł rocznie, bo tyle wynoszą opłaty roczne w Enerdze, Enei czy Tauronie w ofertach „tanie weekendy”, oznacza, że małe lub średnie gospodarstwo domowe na starcie dostaje niejako potężny debet, który bardzo trudno odrobić oszczędnościami na poziomie kilkunastu groszy za kWh – wskazuje Krzysztof Hrywniak, doradca i ekspert rynku energii.

Czytaj więcej

Spółka Orlenu i Synthosu złożyła wniosek o pierwszy w UE kontrakt różnicowy dla SMR

W przypadku Energi i Enei sprzedawcy dają rabat na sam prąd, ale – jak ocenia ekspert – OSD nadal pobiera opłaty jak u klienta według taryfy G11. – Można sobie wyobrazić w Enerdze i Enei przejście na inne taryfy, jak np. G12 (nie objęte jednak ceną wyznaczaną przez URE – red.), ale one są godzinowo niedostosowane do oferty „tanie weekendy” i ciężko ocenić, czy nie stałyby się dodatkową pułapką dla konsumenta – ocenia nasz rozmówca.

Hrywniak wskazuje, że oferta Taurona zakładająca przejście na inną taryfę G13, a więc rezygnację z podstawowej G11 (objętą stałą ceną za zgodą URE) jako jedyna wydaje się mieć taryfę za dystrybucję energii dostosowaną do tanich weekendów, ale spółka zastosowała tu mechanizm „kija i marchewki”. – Obniżka za tańszą sprzedaż energii w weekendy została sfinansowana drastycznym podwyższeniem stawek w tygodniu, w godzinach, w których ludzie wracają do domów i zużywają najwięcej energii – ocenia ekspert.

– Promocja na tanie godziny trwa tylko przez 6 miesięcy w roku (od 1 kwietnia do 30 września). Tymczasem podwyższoną opłatę handlową sprzedawcy pobierają przez pełne 12 miesięcy, bez przerwy. Przez całą jesień i zimę płacimy gigantyczny abonament, nie mając w zamian żadnych promocyjnych godzin u sprzedawcy – ostrzega ekspert i wskazuje, że umowy w tych promocjach zawierane są na okres 24 miesięcy. – Jeśli po 3 miesiącach zorientujemy się, że nasze rachunki wzrosły i będziemy chcieli wrócić do bezpiecznej taryfy zatwierdzanej przez URE (G11), sprzedawca naliczy nam karę umowną. Energa wprost zabezpiecza sobie prawo do ściągnięcia 50 proc. pozostałych opłat handlowych – mówi.

Oferty hybrydowe ma także działający w Warszawie E.ON, choć spółka już wcześniej wprowadziła zbliżone rozwiązanie. Chodzi o „E.ON Happy Hours i pomoc fachowców”. To oferta, w której za przeniesienie odpowiedniej części zużycia na konkretne godziny w ciągu dnia, pomniejsza się rachunek klienta o premię. Tanie godziny trwają również w weekendy. Tu jednak także występuje opłata handlowa i także trzeba zmienić taryfę.

Jedynie PGE Obrót jeszcze pracuje nad nowymi taryfami, które bazują na zróżnicowaniu cen w zależności od okresu roku, dni tygodnia i godzin w ciągu doby. W ofertach tych stawki w wybranych godzinach mogą być tańsze niż obecnie obowiązująca stawka URE. Planowane wprowadzenie takich produktów do oferty to czwarty kwartał br.

Kto najbardziej skorzysta na tanim prądzie

Czy zatem te oferty z zasady nie są opłacalne? Mogą być korzystne, ale nie dla wszystkich i pod wieloma warunkami, podobnymi jak w przypadku taryf elastycznych, w pełni zależnych od chwilowych cen energii. Nasz dom musi posiadać jak najwięcej sprzętów oraz wyposażenia zasilanego energią (jak np. pompa ciepła), do tego samochód elektryczny. Co ważne, musimy być w stanie korzystać z nich elastycznie i godziny użytkowania lub największy pobór energii przesuwać np. na środek dnia, kiedy jest najtaniej, a prąd kosztuje kilkanaście, a nawet kilka groszy. – Dla pozostałych użytkowników, zużywających niewielkie wolumeny energii, takie produkty nie będą opłacalne – wskazuje Hrywniak.

Jego zdaniem dla statystycznej rodziny, która mieszka w budynku wielorodzinnym, nie ma pompy ciepła czy auta elektrycznego, „bezpieczna, regulowana przez państwo taryfa G11 u sprzedawcy z urzędu, wydaje się być bezkonkurencyjna”.