Dziura z funduszu mrożenia cen energii. Trop prowadzi do obrotu

Firmy obrotu energią, które są obciążone opłatą od zysków w efekcie kryzysu energetycznego, od blisko roku płaciły mniej, niż każe to ustawa o mrożeniu cen energii. Kiedy Urząd Regulacji Energetyki w obliczu dziury w mechanizmie mrożenia cen - który sam miał się bilansować - zapowiedział kontrole, larum podniosły spółki obrotu.

Publikacja: 20.11.2023 21:27

Dziura z funduszu mrożenia cen energii. Trop prowadzi do obrotu

Foto: Adobe stock

Przypomnijmy, że w październiku 2022 r. weszła w życie ustawa o środkach nadzwyczajnych mających na celu ograniczenie wysokości cen energii elektrycznej oraz wsparciu niektórych odbiorców w 2023 r. w efekcie kryzysu energetycznego. Spółki energetyczne, które miały osiągać duże przychody w efekcie kryzysu energetycznego, miały dokładać się do mechanizmu mrożenia cen (cenę maksymalną sprzedaży prądu ustalono na poziomie 693 zł za MWh, dla samorządów małych i średnich firm i gospodarstw domowych).

Czytaj więcej

Mrożenie cen energii popłaca. Spółki Skarbu Państwa zyskują, a miały dopłacać

Dziura w systemie mrożenia cen

Kontrolujący system opłat od tzw. nadmiarowych zysków firm energetycznych w 2023 r. – Urząd Regulacji Energetyki w grudniu przeprowadzi kontrolę sposobu rozliczania się firm. Pod koniec października opublikowano wytyczne prezesa URE, które stoją w sprzeczności z tym jak spółki dotychczas rozumowały te przepisy z 2022 r. Efekt to możliwe kary lub konieczność zapłacenia należnego podatku do już odprowadzonej składki przez firmy. Kontrole URE nie są co prawda są obligatoryjne, ale Urząd przeprowadza je, aby mieć pewność, że sposób realizacji ustawy o mrożeniu cen z 2022 r. był właściwy, tym bardziej, że system szwankuje. Łączna kwota rekompensat z Funduszu Wypłaty Różnicy Cen dotycząca mrożenia cen energii w okresie do połowy września 2023 r. wyniosła ok. 21,4 mld zł. – Kwota ta obejmuje wypłaty wykonane również w 2022 r. W kwocie wypłat jest ujęte 7,6 mld zł zaliczek, które będą rozliczane ze składanymi za kolejne miesiące wnioskami – wyjaśniał nam resort klimatu i środowiska. Jednak łączna suma wpływów z tytułu odpisu (podatek od zysków nadmiarowych) na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny wyniosła ok 10,8 mld zł. System się więc nie bilansuje, a Skarb Państwa musi do niego dokładać – jak dotychczas ponad 10 mld zł. Skąd ten deficyt? Przyczyn może być wiele, a jedna z nich prowadzi do sposobu rozliczenia z opłatą od nadmiarowych zysków spółek energetycznych.

Czytaj więcej

Skąd dziura w funduszu wypłacającym rekompensaty za zamrożenie cen prądu? Jest nowy ślad

Ta sama ustawa, inne rozumienie

URE podkreśla, że opłata na wspominany wyżej Funduszu powinna dotyczyć średnioważonej ceny rynkowej sprzedaży energii elektrycznej, która winna być wyznaczona w oparciu o cenę z umowy sprzedaży od producenta lub z zatwierdzonej taryfy (Ustalona taryfa na 2023 r. była znacznie wyższa od ceny zamrożonej. Wynosiła ona 1057 – 1130 zł za MWh, zaś cenę zamrożona, po której sprzedawano prąd gospodarzom domowym została zamrożona na poziomie 414 zł - red., samorządom i sektorowi MŚP - 693 zł). co do cen i stawek dotyczących roku 2023 (wynikających z kosztów uzasadnionych na 2023 r.). – Nie jest to cena maksymalna stosowana do rozliczeń z odbiorcą uprawnionym – argumentuje URE. To dla spółek energetycznych jest dużym problemem i niezrozumieniem. Te bowiem – jak się dowiadujemy – uważają, że opłata powinna być liczona od ceny maksymalnej ustalonej na poziomie 693 zł za MWh, a nie kwoty rynkowej lub taryfowej, znacznie wyższej. O problemie jako pierwsza poinformowała "Rzeczpospolita". 

Czytaj więcej

Ustawowy pośpiech w mrożeniu cen energii wart 50 mld zł. Branża energetyczna bije na alarm

Opłata nie tylko od sprzedaży, ale i od rekompensaty

Spółki obrotu zakładają, że powinny płacić opłatę na fundusz od ceny maksymalnej, po jakiej mogły sprzedawać energię, a więc np. 693 zł za MWh. Prezes URE dał do zrozumienia, że będzie kontrolował m.in., czy opłata była liczona nie od kwoty maksymalnej, ale tej, której mogły zarobić zgodnie z umową, czyli np. 2500 zł. – Spółki obrotu wskazują, że cena, na którą wskazuje URE nie jest tą, którą zarobiły, ale nie dodają, już, że z ekonomicznego punktu widzenia różnicę między kosztem pozyskania, a możliwym utraconym zyskiem dostają w rekompensacie. Efekt? Spółki obrotu chciałyby nadal otrzymywać rekompensaty za utracony zysk wynikający z umowy, ale nie płacić odpisu od ceny rynkowej wynikającej z umowy. Tymczasem musimy pamiętać o konieczności egzekwowana zasady wynikającej z ustawy, mówiącej, ile spółka obrotu może zarobić bez obowiązku odprowadzenia odpisu. Obowiązek odpisu jest niezależny prawnie od mechanizmu rekompensaty i uzależniony od cen zawartych w umowie z odbiorcą. Mówi o tym wprost art. 23 ustawy o mrożeniu cen energii referujący do definicji ceny rynkowej z art. 2. – mówi nam Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, która rok temu w randze wiceministra brała udział w pracach nad tą ustawą.

Jej zdaniem, inaczej mówiąc, całkowity zysk spółek powinien opiewać na te dopuszczone prawem 3 proc. ponad koszt pozyskanej energii. – Jak rozumiemy, spółki obrotu liczyły opłatę na Fundusz w postaci różnicy między ceną maksymalną, a kosztami pozyskania energii, ale nie liczyły pozostałej części ceny rynkowej, która wynika z umowy, chcąc tym samym płacić opłatę tylko od mniejszej, a czasem nawet ujemnej, różnicy. To nie było intencją ustawy. Firma ma cenę umowną i ona obowiązuje zgodnie z ustawą, co więcej ma też realizujące ją dwa strumienie przychodu i jak się okazuje jednego nie chcą widzieć w swoich rozliczeniach z państwem. Efekt tego taki, że spółki poza 3 proc. mogą ekstra przychód w postaci wysokiej rekompensaty, od której nie chcą jak się okazuje płacić odpisu – wskazuje minister.

TOE zaskoczone, URE tłumaczy

Stanowisko w tej sprawie wydało Towarzystwo Obrotu Energią, które wskazuje, że spółki zostały wprowadzone w błąd. TOE wskazuje, że pytało Zarządcę Rozliczeń (podległe Ministerstwu Klimatu i Środowiska) jaką cenę należy dodać do wyliczenia w odpisie na Fundusz. "Na nasze pytanie czy stosujemy cenę maksymalną otrzymaliśmy odpowiedź. Tak, w opisanej sytuacji we wzorze do wyliczenia odpisu stosujemy cenę maksymalną" – czytamy w stanowisku TOE, pod którym podpisał się Tomasz Lender prezes rady zarządzającej TOE. Stanowisko w formie listu z datą 17 listopada br.,  zostało przesłane do prezesa URE. 

Co do argumentów URE, Lender podkreśla, że trudno uznać za racjonalne przyjęcie podejścia, zgodnie z którym kwota Odpisu na Fundusz może być obliczana nie od rzeczywistego nadmiarowego przychodu przedsiębiorstwa obrotu, a od przychodu hipotetycznego, który nigdy nie zostanie osiągnięty. Nie ma bowiem wątpliwości, że cena, która z mocy prawa nie może zostać pobrana przez przedsiębiorstwo obrotu w żaden sposób nie może być kwalifikowana do przychodu tego przedsiębiorstwa.

Ale i tu URE ma odpowiedź na te zarzuty nie jako powtarzając innymi słowy stanowisko pełnomocnik rządu. – W przypadku przedsiębiorców, którzy zobowiązani są do stosowania w rozliczeniu z odbiorcami uprawnionymi cen maksymalnych (zamiast cen z zatwierdzonych taryf lub z zawartych z tymi odbiorcami umów), to potencjalnie „utracone” przychody z tym związane są tym przedsiębiorstwom rekompensowane właśnie do wysokości cen taryfowych lub ceny referencyjnej (odpowiednio w zależności od rodzaju odbiorcy uprawnionego) poprzez instytucję rekompensat – również zawartą w tej samej ustawie. Zatem w takim przypadku przychody z ceny maksymalnej oraz z rekompensaty wypełniają łącznie definicję ceny rynkowej sprzedaży energii elektrycznej – tłumaczy URE, wskazując, że dopiero obliczenie opłaty w oparciu o cenę maksymalną i rekompensatę jest prawidłowe.

Mimo to, w ocenie członków TOE, którzy wysłali list do URE, całkowicie nieprzejrzysta i dyskryminująca jest sytuacja, w której w drodze wyjaśnień dochodzi do zmiany wcześniejszej i powszechnie znanej wykładni ustawy, wskazując przy tym na interpretację radykalnie odmienną w stosunku do ogłoszonej dużo wcześniej przez inny podmiot wykonujący przydzielone mu zadania o charakterze publicznym. "Niedopuszczalna jest zmiana przez podmioty działające w sferze władzy państwowej uprzednio ogłoszonych i sugerowanych do stosowania przez uczestników rynku założeń przyjętych przy podejmowaniu interwencji publicznej w zakresie cen energii elektrycznej w formie ustawy o środkach nadzwyczajnych, po roku od jej wejścia w życie i na dwa miesiące przed zakończeniem stosowania cen maksymalnych i urzędowych, ze skutkiem dla już dokonanych rozliczeń" – czytamy w liście.

Dalej, przedstawiciele TOE podkreślają, że nie do pogodzenia z zasadami interwencji publicznych jest sytuacja gdy Prezes URE oczekuje od sprzedawców, którzy sprzedają energię odbiorcom uprawnionym nie tylko stosowania ceny poniżej kosztów, ale również przekazywania dodatkowo daniny publicznej, naliczanej od hipotetycznych kwot jakich przedsiębiorca nie mógł pobrać na skutek podporządkowania swej działalności właśnie tej interwencji publicznej.

Co czeka nas dalej? Sytuacja na ten moment wydaje się patowa. URE, które jeszcze do niedawana było same na placu boju, zyskało wsparcie pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Jeśli URE wykryje nieprawidłowości, kary mogą sięgnąć do 15 proc. przychodów będzie naliczać od przychodów z danej działalności koncesjonowanej osiągniętej w poprzednim roku podatkowym. To potencjalnie setki milinów złotych wobec spółki, które dopuściły się ew. zbyt niskiej opłaty na Fundusz. To jednak nie koniec. Kara, która w wielu wypadkach może być niższa niż dopłata, nie kończy sprawy. Firmy poza nią będą musiały także dopłacić brakującą różnicę. Niektóre firmy mogą rozważać złożenie skargi do unijnych instytucji na dalsze mrożenie cen energii w Polsce w tym kształcie. Opłaty od zysków - zgodnie z prawem UE - były zalecane do końca czerwca 2023 r. Kilka krajów w tym Polska stosują ten mechanizm do końca roku. Mrozić ceny będzie mógł także nowy rząd.  W poniedziałek 20 listopada sama Komisja Europejska zezwoliła na dalsze mrożenie cen energii przez pierwsze 6 miesięcy 2024 r. Doradcy nowego rządu zapowiadają jednak, że w 2024 r. tzw. opłaty na Fundusz już nie będzie. 

Czytaj więcej

Bruksela daje zielone światło na dalsze mrożenie cen energii, także w Polsce

Luki w ustawie

To być może nie jedyny sposób obchodzenia opłaty od zysków w 2023 r. W branży huczy od plotek, że zdarzały się sytuacje, jakoby producenci energii z węgla do wzoru opłaty na Fundusz podstawiali węgiel ciepłowniczy, znacznie droższy niż energetyczny obniżając w ten sposób wielkość swojej opłaty na Fundusz. Z tego co słyszymy takie przypadki są znane rządowi i URE co także będzie podlegać kontroli. Kolejną luką na którą uwagę zwrócił już wcześniej rząd, nowelizując przepisy wywołując jednocześnie duży sprzeciw branży, było sprzedawanie gwarancji pochodzenia energii z OZE po kwocie bardzo wysokiej obchodząc w ten sposób cenę maksymalną za energię. Od połowy tego roku objęto także energetykę odnawialną 97 proc. podatkiem od zysków. Poprawka do ustawy Prawo energetyczne przewidziała nową metodę obliczania kwot, jakie płacą za sprzedaż zielonej energii producenci.

Przypomnijmy, że w październiku 2022 r. weszła w życie ustawa o środkach nadzwyczajnych mających na celu ograniczenie wysokości cen energii elektrycznej oraz wsparciu niektórych odbiorców w 2023 r. w efekcie kryzysu energetycznego. Spółki energetyczne, które miały osiągać duże przychody w efekcie kryzysu energetycznego, miały dokładać się do mechanizmu mrożenia cen (cenę maksymalną sprzedaży prądu ustalono na poziomie 693 zł za MWh, dla samorządów małych i średnich firm i gospodarstw domowych).

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Ceny Energii
Prezes UOKiK uderza w ustawę o mrożeniu cen energii
Ceny Energii
Mrożenie cen energii droższe niż szacowano. Są kolejne uwagi do projektu
Ceny Energii
Spółki bez rekompensat? Kurs Taurona spada, a inne resorty krytykują projekt
Ceny Energii
Ministra Hennig-Kloska: Bon energetyczny ma złagodzić podwyżkę ceny prądu
Ceny Energii
Nowe taryfy na prąd to „wejście do kasyna i niepewność". Niepokój sprzedawców