Wysyp miliardów na walkę ze smogiem. Dotąd płaciliśmy zdrowiem

Rządowy program kładzie nacisk na termomodernizację, dzięki której spadnie zapotrzebowanie na energię
Rządowy program kładzie nacisk na termomodernizację, dzięki której spadnie zapotrzebowanie na energię
Adobe Stock

Zainteresowanie dotacją na wymianę systemu grzewczego i ocieplenie domu jest spore. Już złożono 12,5 tys. wniosków.

Telefony do wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej urywają się. Jestem 13. w kolejce, gdy dzwonię do krakowskiego funduszu, by uzyskać informacje o dotacji z rządowego programu „Czyste powietrze”.

Przynajmniej kilkanaście minut trzeba też oczekiwać na połączenie z infolinią w innych WFOŚiGW.

Długotrwała procedura

W Małopolsce zainteresowanie dotacjami na wymianę źródła ogrzewania domu i przeprowadzenie jego kompleksowej termomodernizacji jest spore. Ale i tak nie największe w Polsce. Z informacji pozyskanej w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) wynika, że najwięcej wniosków złożono dotąd na Śląsku (ponad 1900) i na Mazowszu (ponad 1400). Tempo przyrostu w skali całego kraju liczone jest w setkach tygodniowo. Zaledwie trzy miesiące po uruchomieniu naboru przyjęto już 12,5 tys. wniosków (stan na drugą połowę listopada).

Sławomir Kmiecik, rzecznik NFOŚiGW, nie odpowiada wprost na pytanie, kiedy pierwsi beneficjenci dostaną pieniądze. Bo złożenie wniosku dopiero uruchamia procedurę. Optymistyczny scenariusz zakłada, że właściwy WFOŚiGW podpisze z nami umowę najpóźniej po 90 dniach. Jeśli nie popełnimy żadnego błędu w wypełnianiu aplikacji i spełniamy wszystkie kryteria.

– Dopiero na podstawie zawartej umowy beneficjent uprawniony jest do złożenia wniosku o wypłatę dotacji do właściwego wojewódzkiego funduszu, który po jego weryfikacji zobowiązany będzie przekazać środki – tłumaczy Kmiecik.

Procedura wydaje się jednak na tyle długa i skomplikowana, że pierwszych wypłat należy się spodziewać dopiero w 2019 r. Ma to zresztą pewne plusy. Bo szybkie uchwalanie prawa sprawiło, że nie pomyślano o zwolnieniu dotacji z podatku dochodowego PIT. Normalnie traktuje się ją jako przychód, ale minister środowiska Henryk Kowalczyk obiecał korektę od przyszłego roku.

Ile można dostać

Celem priorytetowego programu rządowego, który ruszył 19 września, jest walka ze smogiem. W dużych miasta winowajcą są spaliny emitowane przez samochody, a w mniejszych ośrodkach i na obrzeżach aglomeracji tzw. niska emisja, czyli po prostu dym z kominów domów, w których pali się kiepskiej jakości węglem i śmieciami w tzw. kopciuchach. Zarówno dla kotłów, jak i paliw stałych wprowadzono właśnie odpowiednie normy, które mają docelowo wyeliminować ten problem.

Według szacunków Instytutu Ekonomii Środowiska, aż 70 proc. budynków jednorodzinnych w Polsce (czyli 3,8 mln domów) pali węglem, z czego ok. 1,5 mln – w kotłach zasypowych starego typu. Jeśli dołożymy do tego słabą izolację domów (według IEŚ 2,2 mln budynków nie ma w ogóle ocieplenia ścian zewnętrznych, a w kolejnych 1,2 mln jest ono niewystarczające), to mamy obraz potrzeb, które mogą zaspokoić środki z priorytetowego programu.

Przez dziesięć lat, do 2029 r., na kompleksową modernizację polskich domów jednorodzinnych pójdzie 103 mld zł. Finansowaniem zainteresowane są instytucje międzynarodowe m.in. Bank Światowy. Nie ma jeszcze ustaleń, ale rozmowy są w toku. Beneficjentami mogą być osoby fizyczne posiadające prawo własności lub będące współwłaścicielami budynku. W nowych budynkach mieszkalnych dofinansowanie obejmuje zakup i montaż: węzłów cieplnych, kotłów na paliwo stałe, systemów ogrzewania elektrycznego, kotłów gazowych kondensacyjnych czy pompy ciepła. W przypadku istniejących jednorodzinnych budynków mieszkalnych w ramach programu finansowana może być m.in. wymiana źródeł ciepła starej generacji opalanych węglem na: węzły cieplne, kotły na paliwo stałe (węgiel lub biomasa), systemy ogrzewania elektrycznego, kotły gazowe kondensacyjne i pompy ciepła. Dodatkowo zakres przedsięwzięcia może obejmować docieplenie budynków i zastosowanie odnawialnych źródeł energii cieplnej i elektrycznej, tj. kolektorów słonecznych i mikroinstalacji fotowoltaicznych.

Maksymalnie można pozyskać 53 tys. zł dotacji. Ale jest ona uzależniona od dochodów. Najwyższą subwencję (90 proc. kosztów inwestycji) otrzymają jednak tylko najubożsi z dochodem na osobę poniżej 600 zł. Te zarabiające ponad 1600 zł na osobę w gospodarstwie mogą liczyć na 30-proc. dotację.

Polskie miasta są w europejskiej niechlubnej czołówce tych z najgorszej jakości powietrzem. Kraków problem dostrzegł dawno i od dawna z nim walczy. Fot. Shutterstock

Konieczne poprawki

Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego pozytywnie ocenia wprowadzenie programu rządowego, który jest największym tego typu w Europie. Widzi jednak także jego wady. Wśród grzechów głównych wymienia m.in. ograniczenie kanałów dystrybucji pieniędzy tylko do WFOŚiGW, które nie mają odpowiednich kadr i struktur do szybkiego procedowania wniosków. – One nigdy nie były przystosowane do obsługiwania masowego klienta. Na razie trwa euforia, bo spływają wnioski, zatrudniani są ludzie do tworzonych oddziałów zamiejscowych, ale to nie wystarczy. Wkrótce ten kanał się przytka – przewiduje.

Eksperci radzą sięgnąć do potencjału gmin, które są w stanie udźwignąć zarówno koszty administracyjne programu, ale też dotrzeć z przekazem do jak najszerszej grupy osób mieszkających na danym terenie. Z drugiej strony pomocne mogłyby się okazać także zakłady energetyczne, banki czy nawet urzędy pocztowe.

Konieczne wydaje się także zmodyfikowanie założeń programu. – Dotacji nie powinny dostawać nowe budynki, bo ich właściciele i tak dysponują odpowiednimi środkami na ich ocieplenie. Co więcej i tak muszą już spełniać surowe normy techniczne – argumentuje Guła. Za niedopuszczalne uważa także to, by taki nowy budynek dostał pieniądze na zainstalowanie pieca na węgiel lub drewno, nawet tego najnowocześniejszego. – Jest to źródło emisji pyłu, które wcześniej nie istniało. Efektem rządowego programu byłoby więc finansowanie z pieniędzy publicznych wzrostu zanieczyszczenia – wskazuje paradoks ekspert PAS.

Obok programu powszechnego środki z programu „Czyste powietrze” trafią też do gospodarstw zakwalifikowanych do grupy ubogich energetycznie. Pomoc tej grupie ma kluczowe znaczenie dla skuteczności polityki antysmogowej. Obecnie w gminie Skawina trwają prace nad wypracowaniem optymalnego mechanizmu wsparcia dla ubogich energetycznie.

Duża skala problemu

Jak wynika z szacunków Instytutu Badań Strukturalnych (na podstawie danych GUS), problem z zaspokojeniem podstawowych potrzeb energetycznych ma dziś 12,2 proc. Polaków.

To 4,6 mln osób ubogich energetycznie zamieszkujących w 1,3 mln gospodarstw domowych. Nie stać ich ani na ogrzanie mieszkania do temperatury zapewniającej komfortowe funkcjonowanie ani na korzystanie ze sprzętów AGD/RTV czy podgrzanie wody.

Grupa ta byłaby jeszcze większa, gdyby zastosować powszechne kiedyś w Wielkiej Brytanii kryterium (tj. 10 proc. dochodów przeznaczanych na energię i ciepło).

– Wtedy 40 proc. naszych gospodarstw domowych zyskałoby status ubogich energetycznie – zauważa Konstancja Ziółkowska, analityk IBS. – Dlatego do tej grupy zaliczamy odbiorców z najniższymi dochodami i dopiero w tej grupie szukamy tych, którzy muszą liczyć się z wysokimi kosztami energii – tłumaczy ekspertka.

IBS rozróżnia przy tym ubóstwo energetyczne od dochodowego. To zbiory pokrywające się tylko w pewnym stopniu. Istnieje jednak pewna grupa osób, której dochody nie są bardzo niskie, ale mieszkająca w starych, nieocieplonych domach. Są też tacy oszczędzający na ogrzewaniu i żyjący w warunkach niskiego komfortu cieplnego.

Eksperci IBS rekomendują wdrożenie systemowych rozwiązań. Wśród instrumentów pomagających usunąć przyczyny ubóstwa wymieniają zaś m.in. termomodernizację. W doraźnym łagodzeniu skutków ma pomagać natomiast przyznany takim rodzinom zasiłek celowy. Oba te elementy mają być wdrożone w pilotażowym programie rządu zainaugurowanym w Skawinie. Najubożsi otrzymają tam pomoc finansową (nawet do 100 proc. nakładów) na wymianę systemu grzania w domach z przestarzałego kotła ekologiczne źródło.

Ogromne koszty zdrowotne

Eksperci podkreślają bowiem, że główną przyczyną powstawania smogu w Polsce jest emisja zanieczyszczeń z domowych pieców i lokalnych kotłowni węglowych, w których spalanie węgla odbywa się w nieefektywny sposób. W niektórych rejonach winny jest także duży sektor transportu drogowego. Dlatego właśnie trzon walki o czyste powietrze skupia się na wyeliminowaniu tzw. niskiej emisji.

– Czyste powietrze to wyzwanie cywilizacyjne. Jest miarą tego, czy Polska jest naprawdę dojrzałym krajem – mówił premier Mateusz Morawiecki podczas exposé. – Dym z palenia śmieciami nie ulatuje do nieba. Ten pył trafia do płuc naszych i naszych dzieci.

Najnowsze badania pokazują, że koszty zdrowotne i finansowe smogu są gigantyczne. Analizy wskazują, że tylko w 2016 r. zanieczyszczone powietrze pochodzące z niskiej emisji skróciło życie 19 tys. Polaków o łącznie 440 tys. lat. To oznacza, że koszty zdrowotne niskiej emisji w Polsce mogły sięgnąć od 12,8 mld do nawet 30 mld euro. To m.in. wydatki na zwalczanie chorób wynikających z zanieczyszczeń powietrza, koszty leków czy wartość pieniędzy utraconych podczas zwolnień lekarskich.

Ale pieniądze na termomodernizację domów jednorodzinnych nie są jedynym narzędziem programu „Czyste powietrze”. W jego ramach jeszcze w 2017 r. wprowadzono restrykcyjne wymagania dla kotłów na paliwo stałe. Dzięki temu w sprzedaży dla gospodarstw domowych dostępne są tylko kotły o najlepszych parametrach, tj. klasy 5.

Samorządy terytorialne i organizacje proekologiczne czekały na te przepisy od lat. Podobnie było zresztą z normami jakościowymi dla paliw stałych. Od września tego roku obowiązuje ustawowy zakaz sprzedaży do gospodarstw domowych i małych kotłowni najbardziej szkodliwych rodzajów węgla – mułów i flotokoncentratów. Od połowy 2020 r. – na mocy rozporządzenia ministra energii – przewidziano także wyeliminowanie ze sprzedaży niskiej jakości miałów węgla.

W planach rządu są kolejne działania m.in. przepisy wspierające walkę ze smogiem komunikacyjnym, a także te ułatwiające przedsiębiorcom inwestowanie w sieć, by jak największa liczba domostw mogła zlikwidować źródła emisji.

Nie można jednak zapominać o tym, że problemem smogu od lat zajmują się samorządy. To one zaczęły walkę o czyste powietrze. Efektem są programy ochrony powietrza, plany działań krótkoterminowych i tzw. uchwały antysmogowe, które też zakazują spalania węgla najgorszej jakości. Działania na rzecz poprawy jakości powietrza od lat prowadzi Kraków, gdzie od 1 września 2019 r. będzie obowiązywał całkowity zakaz palenia węglem i drewnem. Swoją uchwałę antysmogową ma też Śląsk.

Mogą Ci się również spodobać

Od dziś nowe przepisy dot. domowych kotłów grzewczych

Od 1 października zacznie obowiązywać rozporządzenie resortu rozwoju, które zaostrza normy emisyjne dla domowych ...

Tania ropa bije w firmy energetyczne

Spadające ceny ropy naftowej odbijają się na kondycji koncernów petrochemicznych. Efekt? Coraz więcej spółek ...

Angela Merkel zmienia gazowy front

Już nie Nord Stream-2, ale terminal LNG na amerykański gaz staje się priorytetem niemieckiej ...

Wciąż niepewna litewska atomówka

Wilno czeka na ostateczne decyzje Estonii i Łotwy dotyczące udziału w budowie wspólnej elektrowni ...

Trump uwolni energetykę z kajdan

Nowa administracja USA zamierza skończyć z blokowaniem wielkich projektów naftowych. Na efekty tej zmiany ...

Polska kupuje mniej brudnej rosyjskiej ropy

O średnio 10 proc. spadł import rosyjskiej ropy do Polski, Słowacji i na Węgry. ...