Polskie górnictwo węgla kamiennego kolejny raz notuje straty, ale tym razem mniejsze niż rok temu. Co ważne, współczynnik wydajności pracy w branży rośnie m.in. dzięki spadającemu zatrudnieniu. Szczegółowe dane za pierwsze półrocze dotyczące  górnictwa opublikowała Agencja Rozwoju Przemysłu.

Foto: ARP

Straty w górnictwie są, ale mniejsze

Po pierwszych sześciu miesiącach tego roku sektor węgla kamiennego w Polsce odnotował stratę rzędu 2,54 mld zł netto przy przychodach wynoszących 16,7 mld zł. Koszty podliczono na blisko 19,3 mld zł. Są to nieco lepsze dane w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. Wtedy strata netto wyniosła ponad 4 mld zł przy przychodach rzędu 16,85 mld zł. Koszty sięgały blisko 21,3 mld zł. To właśnie w spadających kosztach należy upatrywać nadziei na poprawę wyników finansowych branży. Co ważne spada także zadłużenie, choć niewiele. Na koniec czerwca tego roku zadłużenie branży (długo i krótkoterminowe) wynosiło nieco ponad 3 mld zł. Rok wcześniej sięgało 3,15 mld zł.

Czytaj więcej

Górnicy kopalni Wujek rozpoczęli protest pod ziemią. Sprzeciwiają się planom PGG

Polskie górnictwo od wielu już lat przynosi straty idące w miliardach złotych, jedynie w 2022 r. oraz w 2023 r. branża przynosiła zyski rzędu odpowiednio 9,74 mld zł oraz ponad 4,8 mld zł. Tak wysokie zyski były wtedy możliwe ze względu na kryzys na rynku energetycznym wywołany agresją Rosji na Ukrainę. Już rok później, w 2024 r., kiedy sytuacja na rynku paliw, węgla i gazu uspokoiła się, a zapotrzebowanie na tańszy względem gazu, prąd z polskiego węgla na zachodzie spadało, podobnie jak ceny węgla, branża odnotowała stratę w wysokości ponad 13,74 mld zł. Już w 2025 r. strata zmniejszyła się do ok. 10,9 mld zł. To jednak 2026 r. może okazać się przełomowy, branża będzie mogła pokazać, że podjęte przed wielu laty działania restrukturyzacyjne wreszcie przynoszą efekty.

Kluczowy wskaźnik rośnie

Solą w oku polskiego górnictwa, a zwłaszcza w postrzeganiu branży był wskaźnik produktywności, wydajności, a więc wielkość wydobycia na jednego pracownika. Wydajność pracy na jednego zatrudnionego (tona na zatrudnionego) w pierwszych sześciu miesiącach 2025 r. wynosiła 283,5 ton, a w pierwszym półroczu  tego roku - już 301,3 tony. Skąd poprawa tego wskaźnika? Kluczem są dane dotyczące zatrudnienia, które zaczęło jeszcze szybciej spadać. Między czerwcem 2025 r. a czerwcem 2026 r. spadło z 72,5 tys. do 66,4 tys. osób. Jednocześnie rośnie wydobycie węgla kamiennego. Po sześciu miesiącach poprzedniego roku wydobycie wyniosło 20,4 mln ton, a tym roku sięgnęło 21,15 mln ton. Koszty bieżącej produkcji węgla za pierwsze sześć miesięcy 2025 r. wyniosły 955 zł/tew (ton ekwiwalentu węglowego). W tym roku jest to zaś już 827,6 zł/tew. Sam koszt pracy spadł rok do roku z 455 zł/tew do 374 zł/tew.

Te dane potwierdzają same spółki górnicze. Jak informuje nas Jastrzębska Spółka Węglowa, w 2026 r. firma odnotowuje wzrost wydajności w stosunku do 2025 r. – Wzrost wydajności jest przede wszystkim efektem prowadzonej w spółce restrukturyzacji oraz szeregu działań operacyjnych w obszarze wydobycia. Ddziałania restrukturyzacyjne mają na celu m.in. optymalizację organizacji pracy i procesów operacyjnych, co przekłada się na poprawę efektywności i wzrost wydajności pracy – tłumaczy firma. Podobnie jest w Południowym Koncernie Węglowym. W stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego wydajność w pierwszym półroczu wzrosła. – Wzrost wydajności był spowodowany zarówno wyższą produkcją, jak i niższym przeciętnym zatrudnieniem – tłumaczy spółka.

Eksperci jednak przestrzegają przed nadmiernym optymizmem. – Znacząca redukcja zatrudnienia, sięgająca prawie 10 proc., przy jedynie niewielkiej zmianie poziomu wydobycia, prowadzi do matematycznego wzrostu wydajności. To pokazuje, jak zmiany w strukturze zatrudnienia mogą bezpośrednio poprawiać wskaźniki ekonomiczne w sektorze – mówi Jerzy Markowski, były wiceminister przemysłu, ekspert ds. górnictwa. Jak dodaje, na wyniki wpłynęła także zmiana postawy związków zawodowych.  –Wśród związków zawodowych następuje „otrzeźwienie” i zrozumienie, że trend roszczeniowy nie może trwać wiecznie. Negatywne skutki takiego trendu ilustruje Jastrzębska Spółka Węglowa, gdzie relacje między wydajnością a kosztami wydobycia całkowicie się rozjechały – mówi. Jak dodaje obecna poprawa ma miejsce w okresie stabilności politycznej, bez presji przedwyborczej. - W przeszłości, zwłaszcza w ostatnich dwóch latach rządów PiS, widoczna była tendencja do wydawania pieniędzy dla pozyskania przychylności wyborców. Brak tej presji dowodzi, że im mniej polityki w górnictwie, tym lepsze są jego wyniki – dodaje. Wyniki w górnictwie poprawiają się dzięki kombinacji kilku czynników: racjonalizacji zatrudnienia, która podnosi wydajność, a także zmianie nastawienia związków zawodowych, które stają się bardziej realistyczne.

W tym roku w dwóch największych spółkach górniczych, a więc w PGG i JSW stopniowo będą odchodzić kolejni pracownicy. – W tym roku PGG szacuje, że zredukuje zatrudnienie o ok. 5 tysięcy osób. Większość skorzysta z programów dobrowolnych odejść – to ponad 3,5 tys. osób, a reszta odejdzie na emerytury i inne zwolnienia. Z kolei w 2026 r. z urlopów górniczych w Jastrzębskiej Spółce Węglowej ma skorzystać łącznie 3092 pracowników, a kolejne 1 tys. ma odejść dzięki jednorazowym odprawom pieniężnym. Pierwsza grupa ponad 1123 osób odeszła z początkiem lipca.