Kopalnię Woodhouse Colliery w północno-zachodniej Anglii wykona firma West Cumbria Mining. Zakład powstanie w ciągu 2 lat na działce 23 hektarów (60 boisk piłkarskich) za 165 mln funtów (201 mln dolarów), co wyliczono w 2019 r., zatrudni docelowo 500 osób, będzie dostarczać przez 50 lat węgiel koksujący używany do wytopu stali. Projekt ujawniony w 2014 r. został skrytykowany przez niezależną grupę doradczą rządu ds. spraw klimatu, partie opozycyjne, ekologów, Greenpeace i Gretę Thunberg — pisze Reuter.

- Węgiel będzie używany do produkcji stali, inaczej trzeba by go importować. Nie będzie przeznaczony dla sektora energetyki. Kopalnia ma być zakładem o zerowej emisji spalin, zapewni w regionie zatrudnienie i rozwój — podał resort społeczności i samorządu lokalnego po wydaniu zgody przez ministra Michaela Gove.

Większość węgla będzie eksportowana do Europy, po 5 lat od uruchomienia kopalni będzie to ponad 80 proc. urobku.

Paul Elkins, profesor zasobów naturalnych i polityki ochrony środowiska w Instytucie UCL uznał, że ta kopalnia nie na sensu ekologicznego i ekonomicznego. — Zatwierdzenie jej szkodzi reputacji kraju, który chce być światowym liderem w działaniach na rzecz klimatu i naraża go na uzasadniony zarzut hipokryzji, bo każemy innymi krajom rezygnować z węgla, a sami nie robimy tego — powiedział w relacji Reutera.

John Gummer, szef niezależnej komisji ds. zmiany klimatu (CCC) też skrytykował projekt w Woodhouse. — Odchodzenie od węgla jest najważniejszym wymogiem światowego wysiłku dojścia do zerowej emisji netto. Ta decyzja zwiększa światowe emisje — stwierdził.

Wielka Brytania była kolebką rewolucji przesyłowej, w prawie 3 tys. kopalni pracowało 1,2 mln ludzi. Ostatnią zamknięto w 2015 r. Parlament w Londynie zatwierdził ustawy przewidujące dojście w 2050 r. do zerowej netto emisji gazów cieplarnianych.