Skarżący twierdzą, że rząd Czech podpisując porozumienie z Polską zgodził się na nielegalną sytuację na swoim terytorium – i w zamian za 45 mln euro poświęcił prawa obywateli i ochronę środowiska.

Dlatego trzy czeskie i jedna niemiecka organizacja pozarządowa – Frank Bold, Sousedský spolek Uhelná i BUND Sachsen oraz czeski oddział Greenpeace – złożyły w poniedziałek po południu skargę w Brukseli.

Ekolodzy mają nadzieję, że „Komisja Europejska podejmie działania i nie pozwoli właścicielowi kopalni w Turowie, koncernowi PGE, na dalsze lekceważenie prawa UE” – piszą w komunikacie prasowym i dodają że według mieszkańców okolicy kopalnia już wydrenowała więcej wody, niż przewiduje się na rok 2044 w ocenie oddziaływania na środowisko, a także - nadal niszczy domy ludzi mieszkających w pobliżu.

Czytaj więcej

Normy jakości paliw zwieszone na całą zimę. Czy można palić byle czym?

– Rozumiemy, że Polska potrzebuje energii, ale można ją produkować na wiele sposobów bez odmawiania nam prawa do wody i niszczenia środowiska. Woda jest dawcą życia - węgiel je zabiera. Dlatego prosimy Komisję o podjęcie działań teraz, zanim będzie za późno – powiedział Milan Starec, członek lokalnej grupy ekologicznej Sousedský spolek Uhelná.

Podobnie argumentuje prezes niemieckiej organizacji BUND Sachsen. – Z każdym dniem, w którym Turów nadal działa, sytuacja mieszkańców sąsiednich gmin pogarsza się. W miastach takich jak Zittau domy ludzi ulegają destabilizacji, a kopalnia powoduje powstawanie pęknięć w ich ścianach. Komisja Europejska nie powinna siedzieć z boku, pozwalając na dalsze pogarszanie się tej sytuacji – powiedział prof. dr Felix Ekardt, prezes tego stowarzyszenia.

Greenpeace wskazuje na tempo zawarcia porozumienia. – Czeski rząd bardzo szybko i bez przejrzystości zgodził się na umowę z Polską, która za pieniądze wymieniała prawa obywateli i czeskie środowisko. Jednocześnie umowa ta pomogła PGE uciec od uporczywych naruszeń prawa unijnego w Turowie. PGE i polski rząd wciąż nie rozumieją, że muszą przestrzegać prawa UE w Turowie – powiedziała Nikol Krejčová, działaczka Greenpeace Czechy.

Czytaj więcej

Polska znów jest jednym z najdroższych hurtowych rynków energii

Ekolodzy podnoszą też sprawę, że porozumienie sankcjonuje w rzeczywistości – łamanie prawa na terenie Czech. - Czeski rząd zgodził się na nielegalną sytuację na własnym terytorium i utracił możliwość zrobienia czegokolwiek w tej sprawie. Związał ręce za plecami. Teraz jedynym organem, który może zapewnić lokalnym mieszkańcom sprawiedliwość, jest Komisja Europejska – powiedziała Petra Kalenská, prawniczka Frank Bold Society.

To nie pierwsza potyczka w sprawie Turowa. Wcześniej czesko-polską umowę próbowali podważyć mieszkańcy Uhelnej przed czeskim Trybunałem Konstytucyjnym. Sąd jednak oddalił ją, twierdząc, że jest poza jego jurysdykcją do zajmowania się ugodą międzystanową.