Kraina tulipanów mocno inwestuje w paliwo przyszłości

A driver places a hydrogen fuel pump into a Mirai hydrogen fuel powered automobile, manufactured by Toyota Motor Corp., at Royal Dutch Shell Plc's first U.K. hydrogen refueling station in Cobham, U.K., on Wednesday, Feb. 22, 2017. Shell, crafting a strategy to wean itself off oil, is expanding its operations in the refueling market for hydrogen cars. Photographer: Chris Ratcliffe/Bloomberg

Wodór nie jest dla Holendrów czymś całkiem nowym. Kraj ten przez dziesięciolecia większość swoich potrzeb energetycznych zaspokajał własnym gazem ziemnym.

Pierwiastek ten, stosowany głównie w transporcie i przemyśle, był do niedawna wytwarzany właśnie z gazu. Transformacja energetyczna Niderlandów zaczęła się blisko dekadę temu, gdy w regionie Groningen zadrżała ziemia i pojawiły się cyklicznie powracające trzęsienia ziemi. Powodem tego była wieloletnia eksploatacja gazu, co doprowadziło do powstania pustych komór. Zakłóciły one tak bardzo strukturę podłoża, że cały region odczuł efekty, takie jak uszkodzone budynki i drogi.

Do eksploatacji gazu zarówno na lądzie, jak i na holenderskim szelfie nie będzie zatem powrotu – konsekwencje byłyby nieprzewidywalne. To, co pozostało po holenderskiej „erze gazu”, to  doświadczenie, infrastruktura wydobywcza i wydajna sieć przesyłowa. Atrybuty te Holandia zamierza teraz przełożyć na wodór. Chodzi o zielony wodór, wytworzony metodą elektrolizy wody.

Morska platforma wydobywcza/Bloomberg

Mimo że ogłoszenie narodowej strategii wodorowej ma nastąpić dopiero w drugiej połowie tego roku, już znane są ambitne cele, jakie wyznaczyły sobie Niderlandy. Do 2025 roku kraj ten chce być gotowy do produkcji blisko 75 tys. ton zielonego wodoru. Elektroliza takiej ilości wymaga energii elektrycznej o mocy 500 MW. Już pięć lat później moc stosowana do elektrolizy wyniesie 3–4 GW. W transporcie wodorem ma być zasilanych docelowo 300 000 samochodów, a do 2025 roku w kraju ma być zbudowane 50 stacji tankowania wodoru. Obecnie są zaledwie trzy: w Helmond, Rhoon i Arnhem.

Holenderska strategia wodorowa składa się z czterech części. Pierwsza to prąd. Niderlandy mają zamiar pozyskiwać energię elektryczną konieczną do procesu elektrolizy z pomocą turbin wiatrowych offshore na Morzu Północnym. Do 2027 roku mają tam powstać farmy wiatrowe o mocy 10 GW. Drugi ważny temat to sama elektroliza, która ma być stosowana na skalę przemysłową. Trzeci aspekt to przesył wodoru. Tu Niderlandy chcą skorzystać z krajowej sieci gazociągowej o długości ponad 11 tys. km oraz z 4 tys. km za granicą, głównie w Niemczech. Możliwości przesyłowe mają umożliwić eksport wodoru do takich chłonnych rynków, jak Niemcy i Belgia.

Realizacja tych ambitnych planów oznacza współdziałanie najważniejszych holenderskich firm energetycznych, takich jak Gasunie, Tennet i Shell. Jednak zamierza się także skorzystać z kompetencji innych światowych koncernów, takich jak np. Thyssengas czy BP. W grę może także wchodzić współpraca z niemieckimi landami.

Bloomberg

Gasunie dysponuje ponad 15 tys. km rurociągów, podczas gdy Tennet jest właścicielem sieci przesyłowej energii elektrycznej w Niderlandach i w północnych Niemczech. Od lat obie firmy badają i testują możliwość koordynacji obu systemów. Thyssengas, Gasunie i Tennet chcą zbudować dotychczas największy elektrolizer o mocy 100 MW, który ma powstać do 2022 roku w północno-zachodnich Niemczech. Z kolei efektem współpracy firmy Shell i portu w Rotterdamie ma być zaopatrzenie tego wielkiego terenu przemysłowego w zielony wodór, a także zbudowanie na miejscu elektrolizera o mocy 200 MW. Port w Rotterdamie jest też miejscem inwestycji koncernu BP, który do 2025 roku chce tam zbudować elektrolizer o mocy 250 MW.

Gasunie i Shell zamierzają przenieść nie tylko wytwarzanie energii elektrycznej na offshore, lecz także umieścić tam elektrolizę. Jest to jak najbardziej wskazane, gdyż nie traci się wtedy energii, przesyłając ją na duże odległości. Już teraz większość elektrolizerów mieści się przy turbinach wiatrowych lub elektrowniach wodnych, jak np. w Göspen, w Szwajcarii.

 

Turbina wiatrowa

Projekty wodorowe są dotowane przez holenderski rząd. W 2020 roku przeznaczono na wsparcie zielonego wodoru 10 milionów euro. Niderlandy mają wszelkie możliwości, by odegrać ważną rolę w europejskim przemyśle wodorowym. Na pewno najważniejszym atrybutem tego kraju jest istniejąca nowoczesna sieć przesyłowa, która także umożliwia transport wodoru do Niemiec. Trudniejsze będzie natomiast pozyskanie wystarczająco dużej mocy OZE. Turbiny wiatrowe, o których jest mowa w strategii wodorowej, muszą dopiero powstać.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

ME: Rosatom chciałby dominującej pozycji w regionie

Ministerstwo energii wyklucza zaangażowanie Rosatomu do polskiego projektu budowy elektrowni jądrowej w Polsce stwierdza. ...

Nowe taryfy na gaz w PGNiG

W tym roku gospodarstwa domowe zapłacą więcej za gaz, rozumiany jako towar. Stawki za ...

Gazoport musimy uatrakcyjnić

W piątek przypłynie do Polski pierwszy statek z komercyjną dostawą gazu. PGNiG płaci za ...

Greenpeace: Polskie lobby węglowe straciło ważnego sojusznika

Klamka zapadła: Niemcy ogłosili, że odchodzą od węgla. Powinni jednak zdecydowanie przyspieszyć ten proces. ...

Zniesienie obliga giełdowego nie zmniejszy importu prądu

To w jaki sposób połączono obligo giełdowe z importem prądu do Polski jest nieprawdopodobne. ...

Amerykanie zarobią na arabskiej prywatyzacji

Bank JPMorgan wprowadzi na giełdę największego producenta ropy na świecie – saudyjskiego Saudi Aramco. ...