Unia ułożyła się z Gazpromem

Bloomberg

Bruksela kończy siedmioletni spór. Kar nie będzie, ale Rosjanie muszą zmienić zachowanie w naszym regionie.

– Zobowiązania znacząco zmienią sposób, w jaki Gazprom działa w Europie Środkowo-Wschodniej – zapowiedziała Margrethe Vestager, unijna komisarz ds. konkurencji. Gazprom jest dominującym dostawcą gazu w wielu krajach naszego regionu.

Koncern uniknął kary

Komisja Europejska rozpoczęła śledztwo w sprawie nadużywania pozycji dominującej we wrześniu 2012 roku, dokonawszy niezapowiedzianych inspekcji w 20 spółkach powiązanych z Gazpromem lub współpracujących z tym koncernem w krajach Europy Środkowej i Wschodniej.

W kwietniu 2015 r. Komisja zarzuciła koncernowi, że narusza unijne zasady konkurencji poprzez strategię podziału rynków gazu wzdłuż granic ośmiu państw członkowskich (Bułgaria, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Republika Czeska, Słowacja i Węgry), co pozwoliło mu na naliczanie wyższych cen w pięciu z tych państw (Bułgarii, Estonii, na Łotwie, Litwie i w Polsce).

Decyzja KE zmusza Gazprom do zmiany zachowania poprzez nałożenie na niego zobowiązań. Musi usunąć ograniczenia dotyczące transgranicznej odsprzedaży gazu. Musi umożliwić obustronny przepływ gazu do tych części Europy Środkowowschodniej, które – ze względu na brak połączeń międzysystemowych – nadal są odizolowane od pozostałych państw członkowskich, a mianowicie państw bałtyckich i Bułgarii. Wreszcie ma zapewnić stosowanie konkurencyjnych cen gazu.

Rosjanie uniknęli kary, która mogłaby wynieść do 10 proc. rocznych obrotów spółki.

Ale Brukseli na ugodzie też zależało, bo – jak wynikało z nieoficjalnych informacji – prawnicy obawiali się, że kara mogłaby być zakwestionowana przed sądem. Poza tym, jak przekonywała Vestager, ugoda idzie dalej niż proste zobowiązanie się Rosjan do przestrzegania unijnego prawa.

Po pierwsze, operacje swapu, do których unijne prawo nie zobowiązuje, a które ma zaradzić brakowi fizycznych łączników dwóch odizolowanych rynków – państw bałtyckich i Bułgarii – z resztą Europy. Klienci będą mieli możliwość zwrócenia się do Gazpromu o dostarczenie ich gazu do państw bałtyckich i Bułgarii zamiast do pierwotnie uzgodnionych punktów dostawy (z Polski lub ze Słowacji do krajów bałtyckich i ze Słowacji lub Węgier do Bułgarii).

Po drugie, ugoda zobowiązuje Gazprom do oferowania w naszym regionie cen konkurencyjnych. W związku z tym decyzja Komisji daje klientom Gazpromu posiadającym długoterminowe umowy w tych krajach narzędzie, które zapewnia, że cena gazu, jaką zapłacą w przyszłości, będzie konkurencyjna. Klienci będą mogli zwrócić się o jej obniżenie, jeżeli cena gazu, jaką płacą, odbiega od konkurencyjnych zachodnioeuropejskich poziomów odniesienia. A nowa cena gazu musi być ustalona zgodnie z poziomem cen w centrach handlu LNG w Holandii i w Niemczech.

Komisarz Vestager jest pewna, że zobowiązania nałożone przez KE zagwarantują istnienie konkurencyjnego rynku gazu w naszym regionie. Ale ani inni uczestnicy rynku, ani eksperci, nie są o tym przekonani.

– Decyzja o ugodzie bez nałożenia kar dla dominującego gracza na rynku gazu, jakim jest Gazprom, nie ma charakteru dyscyplinującego i może zostać odebrana jako cicha zgoda na kontynuowanie jego dotychczasowych nieuczciwych praktyk. Jako dominujący dostawca gazu do naszej części Europy, Gazprom pośrednio kontroluje koszty po jakich europejscy, w tym także polscy producenci, jak np. Grupa Azoty, wytwarzają swoje produkty, w tym nawozy – powiedziała Beata Wittmann, dyrektor korporacyjny ds. energii Grupy Azoty.

Szczegółowe zapisy

Zdaniem Georga Zachmanna, eksperta think tanku Bruegel, wiele zależy od interpretacji ugody i czy Gazprom będzie się zachowywał zgodnie z jej duchem czy tylko z literą. – Zapisy są bardzo szczegółowe, w ciągu kilku miesięcy rozstrzygnie się jak będą interpretowane – powiedział „Rzeczpospolitej”.

Eksperta zastanawia, że w całym uzasadnieniu decyzji KE w ogóle nie odnosi się do planów budowy Nord Stream 2, który jeszcze zwiększy siłę Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej. Według niego dziwne jest też, że klauzula swap pozwala wyłącznie na kupno gazu w Polsce, Słowacji i na Węgrzech. – A dlaczego nie w Niemczech? To byłaby prawdziwa zmiana – uważa ekspert.

Ugoda nie oznacza, że poszkodowani klienci, którzy przez lata płacili zawyżone ceny gazu, np. w Polsce, nie mogą domagać się odszkodowania od Gazpromu.

– Mogą iść w tej sprawie do krajowych sądów – powiedziała Vestager.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Coraz ciaśniej na rynku gazu

Spółki energetyczne odbierają klientów PGNiG. Były monopolista na razie nie kontratakuje. W ubiegłym roku ...

Taniej ogrzejemy się nocą. Będzie specjalna taryfa

Rząd chce, byśmy zużywali więcej prądu nocą – ustaliła „Rz”. Pomoże to elektrowniom pracującym ...

Ropa w dół, tanio wracamy z wakacji

Baryłka Brent już jest po 47 dol. A to jeszcze nie koniec przeceny, także ...

Zastój w branży gazu i ropy

W tym roku polskie spółki nie garną się do zakupów aktywów wydobywczych. Niskie i ...

Regulacje przywrócą konkurencję

Referencyjna cena energii na giełdzie jest wartością dla całej gospodarki. Daje możliwość lepszego planowania ...

Tchórzewski: rekomendacje KGHM, Enei i Energi optymalne

Minister energii Krzysztof Tchórzewski jako „optymalne” określił propozycje zarządów KGHM, Enei oraz Energi w ...