Polska blokuje ETS

Post Image
Post Image

Unia Europejska zaostrza zasady handlu emisjami CO2, żeby walczyć ze zmianami klimatycznymi. Polska się sprzeciwia.

We wtorek wieczorem w Brukseli miał zostać zawarty kompromis państw UE w sprawie reformy Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS). Swoje stanowisko w ubiegłym tygodniu przegłosował Parlament Europejski, potrzebna była jeszcze decyzja Rady, żeby powstał spójny tekst legislacyjny. W chwili zamykania wydania „Rzeczpospolitej” dyskusja ministrów środowiska jeszcze trwała, ale z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że kompromis był blisko. Sprzeciwiała mu się Polska.

Minister Jan Szyszko wymieniał szczegółowe problemy dla Polski. Chodzi np. o kształt funduszu modernizacyjnego, czyli decyzji, na jakie instalacje energetyczne mogłyby być wykorzystywane unijne pieniądze i kto miałby nimi zarządzać. Nasz kraj nie chce zbyt restrykcyjnych ograniczeń dotyczących limitów emisji CO2, bo wtedy z tych pieniędzy nie mógłby finansować nowo powstających bloków węglowych. Drugim problemem dla Polski jest wycofywanie z rynku niewykorzystanych uprawnień do emisji.

Gotowi na weto

Z wypowiedzi ministra Szyszki na posiedzeniu Rady wynikało, że na wielki sukces nie liczy i przygotowuje się raczej do podważania porozumienia. Zarzucał Komisji Europejskiej, że propozycja reformy, która ma się przyczynić do spełnienia celu 40 proc. redukcji emisji CO2 do 2030 r., odbiega od ustaleń konferencji klimatycznej w Paryżu.

– Porozumienie paryskie, które jest globalną umową klimatyczną, nie mówi o dekarbonizacji, tylko o neutralności klimatycznej – powiedział Szyszko w czasie otwartej dla publiczności dyskusji ministrów. Zdaniem Polski reforma idzie zbyt głęboko w szczegóły, a przecież każdy kraj ma prawo do suwerennego ustalenia swojego miksu energetycznego. Według Szyszki Unia nie może dyktować Polsce, jak dokładnie ma wyglądać jej energetyka, może tylko narzucić cel ogólny redukcji CO2. I Polska może go spełnić np. poprzez absorpcję CO2. A według niego polskie lasy mogą rocznie pochłonąć 32 mln ton CO2 rocznie.

Szybsza redukcja

ETS to system handlu emisjami CO2. Państwa dostają pulę darmowych uprawnień dla określonych branż przemysłu, które są potem dzielone na poszczególne zakłady. Celem ETS jest zmniejszanie emisji CO2, a więc liczba uprawnień jest stopniowo zmniejszana. W obecnie dyskutowanej reformie chodzi o uzgodnienie takiego kształtu ETS, żeby przyczynił się on do zmniejszenia emisji CO2 o 40 proc. do 2030 r. ETS obejmuje 45 proc. całych emisji CO2. W nowej formie liczba pozwoleń ma być szybciej redukowana, co w połączeniu z wycofaniem z rynku setek milionów niewykorzystanych (z powodu kryzysu gospodarczego) certyfikatów ma doprowadzić do wzrostu ich cen. I w ten sposób zachęcić do głębszej redukcji emisji CO2.

Polska już wcześniej sygnalizowała, że przygotowuje się do batalii w sprawie ETS. Jeśli uzna porozumienie za niekorzystne, to zaskarży je do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Bo uważa, że decyzje tak ingerujące w suwerenność energetyczną państwa członkowskiego powinny być podejmowane jednomyślnie, a nie kwalifikowaną większością głosów.

Mogą Ci się również spodobać

Uran z morza – niewyczerpalne źródło energii

Oceany zawierają ponad 4 miliardy ton uranu. To dość, by zaspokoić potrzeby energetyczne świata. ...

Ukraina coraz bliżej Unii

Jubileuszowy szczyt Unia-Ukraina potwierdził większe z roku na rok zbliżenie obu stron. Największa różnica ...

Sąd stanął po stronie przeciwników Ostrołęki

Okręgowy Sąd w Poznaniu uznał uchwałę walnego zgromadzenia akcjonariuszy koncernu Enea w sprawie elektrowni ...

Jakie prawo dla Nord Stream 2

Polski rząd opowiada się za pełnym objęciem inwestycji przepisami unijnymi. W czwartek w Brukseli eksperci państw ...

Coraz ważniejsi prosumenci

W Polsce szukamy firm, dzięki którym poszerzymy ofertę o nowe produkty. I nie planujemy ...

Alarmujący wzrost kosztów w kopalniach

Węglowe spółki wyłożą w tym roku dodatkowo ponad 1,3 mld zł na pensje górników. ...