I to nie tylko brakuje samej ropy, ale i jej pochodnych, także kerosenu, gazu używanego do kuchenek w domach i kuchni w restauracjach.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie długoterminowe zależności energetyczne ukształtowały obecną sytuację wybranych krajów Azji?
  • Które regiony Azji doświadczają najpoważniejszych niedoborów surowców, różniących się od wzrostu cen?
  • Jakie strategie wprowadzają rządy, aby ograniczyć zużycie energii i ustabilizować sytuację w dotkniętych krajach?
  • Jak braki paliw wpływają na codzienne funkcjonowanie gospodarek i życie mieszkańców?
  • Jakich kluczowych pochodnych ropy, poza nią samą, brakuje, wpływając na różne sektory?
  • Jakie są różnice w zarządzaniu kryzysem między krajami z rezerwami a tymi z ograniczoną autonomią?

To właśnie Indie, Tajlandia, Sri Lanka, Birma i Filipiny cierpią najbardziej. Indiom nie pomaga zwolnienie z sankcji dostaw rosyjskiej ropy, a nie wszystkie kraje są tak bogate jak Japonia, aby móc uwolnić część rezerw, aby złagodzić skutki kryzysu. Od czwartku, 26 marca Japończycy stopniowo zaczęli uwalniać część z zadeklarowanych 80 mln baryłek ropy. Surowiec natychmiast został przekazany rafineriom. Jest to posunięcie w pełni skoordynowane z Międzynarodową Agencją Energii (MAE), która zdecydowała o dostarczeniu na rynek 400 mln baryłek. W przypadku Japończyków uwolnione zapasy to równowartość 45-dniowej krajowej konsumpcji tego surowca.

Najbardziej niepokojące jednak jest to, że nie wiadomo, kiedy ten kryzys chociaż trochę złagodnieje.

Czytaj więcej

Oto największy beneficjent wojny z Iranem. Przychody ostro w górę

Problem krajów Azji Dalekowschodniej polega na tym, że aż 95 proc. dostaw ropy i gazu pochodzi z Bliskiego Wschodu i w czasach względnego pokoju przypływały tankowcami przez Cieśninę Ormuz. Teraz Iran informuje, że rzekomo tankowce z „przyjaznych” krajów mogą płynąć Ormuzem bez ograniczeń, ale tak naprawdę w tej wojnie jest tyle zawiłości i niedomówień, że nie wiadomo, który kraj jest zaliczany do „przyjaznych”. Wydawało się, że są to Indie, podobno Teheran i New Delhi w tej sprawie porozumiały się tydzień temu, tymczasem okazuje się, że Ormuzem przepłynęły jedynie dwa tankowce z dostawami do indyjskich rafinerii. Bo w sytuacji, kiedy nadal trwają ataki na infrastrukturę energetyczną w krajach Zatoki,  na dostawy produktów przetworzonych z ropy nie ma co liczyć.

Kryzys energetyczny dotknął Azję. Wyłączyć klimatyzację, pracować online

Stąd rządy w krajach dotkniętych praktycznym wstrzymaniem dostaw ropy dwoją się i troją w wymyślaniu sposobów ograniczenia zużycia energii. Wśród najczęściej wprowadzanych ograniczeń są zalecenie pracy zdalnej, skrócenie tygodnia pracy, zamknięcie uniwersytetów i szkół i wprowadzenie nauki zdalnej. To wszystko oczywiście przy uprzednim wprowadzeniu podwyżek cen. Zrobili to nawet Chińczycy, którzy są w komfortowej, jak na dzisiejsze czasy sytuacji, bo mają rezerwy równające się trzymiesięcznemu importowi. Rząd w Pekinie po tym, jak ceny na stacjach wzrosły o 20 proc., wprowadził limit cenowy.

W innych, biedniejszych krajach sytuacja jest bardziej skomplikowana. Na Filipinach rząd zdecydował się na wprowadzenie stanu wyjątkowego, który ma uspokoić sytuację na rynku i zapobiec ewentualnym protestom i zamieszkom. Mimo tego praktycznie stanął tam transport miejski. Paliwa nie mają bądź kupują je bardzo drogo rybacy i rolnicy. Niektórzy z nich postanowili wziąć na przeczekanie i nie wypływają w morze, albo nie wyjeżdżają w pole. To z kolei szybko przełoży się na mniejsze dostawy żywności, skąd już tylko krok do wzrostu cen.

Czytaj więcej

Izrael: Zabiliśmy dowódcę marynarki Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej

Rząd w Manili próbuje reagować, zaczął subsydiować paliwo, ale nie jest w stanie wyrównać strat.

W Tajlandii władze wydały zalecenie podniesienia temperatury w pomieszczeniach do 25-17 stopni i rekomendują pracownikom ubierania się w lżejszą odzież. W biurach mężczyzn już nie będą obowiązywały garnitury, a kobiet długie rękawy. Dodatkowo jeszcze wszyscy pracownicy zatrudnieni w administracji państwowej otrzymali polecenie pracy zdalnej. Jednocześnie rząd zapewnia, że kryzys paliwowy krajowi nie grozi. A zapasy są wystarczające, by najtrudniejsze czasy przetrwać.

Kierowcy na Sri Lance narzekają, że kiedyś nie mieli pieniędzy, aby kupić paliwo, teraz pieniądze mają, ale paliwa brak. Rząd w Kolombo zdecydował się wprowadzić dodatkowy dzień wolny od pracy – środę.

Nie zmienia to faktu, że przed stacjami paliw ustawiają się gigantyczne kolejki, a ilość paliwa dozwolona w jednym tankowaniu jest ograniczona. Nie mówiąc o tym, że wcześniej trzeba zdobyć zaświadczenie umożliwiające tankowanie.

W Birmie właściciele prywatnych pojazdów mogą z nich korzystać tylko co drugi dzień. I mimo że w kraju obowiązuje stan wyjątkowy, zaczęła rozkwitać szara strefa.

W Indiach cierpią przemysł, hotele i restauracje

W Indiach teraz brakuje przede wszystkim gazu. Z tego powodu stanęły już fabryki, w których produkcja jest energochłonna. To natychmiast przekłada się na wzrost bezrobocia.

Czytaj więcej

Iran to nie Irak. Oto co czekałoby amerykańską armię

W Indiach ok. 60 proc. gazu pochodzi z importu z Bliskiego Wschodu, a 90 proc. tych dostaw dotychczas płynęło Cieśniną Ormuz.

Nie tylko przemysł cierpi. W Mumbaju zamknięto co piąty hotel i co czwartą restaurację. Powód, to brak kerosenu – gazu używanego do gotowania. I nic nie wskazuje, aby sytuacja miała się poprawić.