Kontrakty terminowe na ropę Brent potaniały w piątek o 2,07 dol. za baryłkę, czyli 2,5 proc., do 79,54 dol. Ropa WTI straciła 2,04 dol., czyli 2,6 proc. i kosztowała 75,33 dol. - informuje Reuters. To najniższe ceny na rynku od pierwszej połowy lipca.
Według agencji jest kilka przyczyn obecnej, nietypowej, ale korzystnej dla światowej gospodarki sytuacji. Po pierwsze „na ceny wpływa fakt, że w zeszłym tygodniu zapasy ropy w USA wzrosły o prawie 12 mln baryłek”.
Zmieniło się też zachowanie inwestorów.
Czytaj więcej
Zjednoczone Emiraty Arabskie zgodziły się na ograniczenie reeksportu do Rosji towarów unijnych, których rosyjski agresor potrzebuje na wojnie z Ukr...
„Załamanie, które obserwujemy, odzwierciedla dwie rzeczy: obawę, że światowa gospodarka uderzy w ceglany mur danych z Chin, a także poczucie pewności, że wojna w Izraelu i Gazie nie wpłynie na podaż” – wyjaśnia agencji Phil Flynn z Price Futures Group.
Handlujący surowcami i ich klienci przestali się bać światowych konfliktów.
„Rynek jest wyraźnie mniej zaniepokojony potencjalnymi zakłóceniami w dostawach z Bliskiego Wschodu, a zamiast tego koncentruje się na złagodzeniu bilansu” – stwierdzili Warren Patterson i Eva Manthey analitycy ING w nocie dla klientów, odnosząc się do warunków dostaw ropy.
Przypomnijmy, że 27 września 2023 roku cena ropy naftowej zbliżyła się do 95 dolarów za baryłkę. Analitycy przewidywali zmniejszenie zapasów ropy o 320 tys. baryłek, benzyny o 120 tys. baryłek, destylatów o 1,3 mln baryłek.
Według stanu na 7 listopada 2023 r. cięcia podaży nie zahamowały spadku cen ropy. Obydwa wskaźniki wzrosły o około 30 centów po tym, jak najwięksi eksporterzy Arabia Saudyjska i Rosja potwierdzili swoje zaangażowanie w dalsze dobrowolne cięcia dostaw ropy do końca roku.