„W przyszłym miesiącu zostanie przeprowadzona analiza rynku w celu podjęcia decyzji o pogłębieniu redukcji lub zwiększeniu wydobycia ropy. To dodatek do dobrowolnej redukcji ogłoszonej wcześniej przez Rosję w kwietniu 2023 roku (w ramach porozumienia eksporterów OPEC+ - red.), która potrwa do końca grudnia 2024” – zapowiedział Aleksandr Nowak, rosyjski wicepremier, cytowany przez agencję Interfaks.
„Dodatkowa dobrowolna redukcja ma na celu wzmocnienie działań podejmowanych przez kraje OPEC+ na rzecz utrzymania stabilności i równowagi na rynkach ropy” – dodał urzędnik.
Nowak wypowiadał się na początku października w podobnym tonie, nie precyzując jednak, czy mówimy o ograniczeniu dostaw samej ropy czy też produktów naftowych. Mówiono także, że możliwa jest rewizja decyzji w listopadzie.
Czytaj więcej
Kilka tygodniu po agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 Thierry Tugendhaft z Antwerpii handlujący diamentami zaczął dostawać sygnały od dużych pary...
Jednak 3 listopada rosyjskie ministerstwo energii poinformowało, że według prognoz eksport ropy i produktów naftowych z Rosji w listopadzie zmniejszy się o ponad 300 tys. baryłek dziennie w porównaniu ze średnią wartością z maja–czerwca 2023 r., wybraną jako orientacyjny poziom dobrowolnej redukcji eksportu ropy i produktów naftowych.
Powodem były rosnące ceny surowca na rynkach światowych i dziurawe w wielu przypadkach embargo cenowe na rosyjską ropę. Pozwalało to Rosji osiągać ceny powyżej pułapu 60 dol. za baryłkę. To wciąż mało. Kreml potrzebuje coraz więcej pieniędzy na rozpętaną wojnę. Zwiększył cło eksportowe swoim koncernom i nałożył na nie obowiązek odsprzedaży zarobionych walut na rosyjskim rynku.
Dlatego jest mało prawdopodobne, by reżim zdecydował się na większe ograniczenie wydobycia. USA i Unii coraz skuteczniej walczą z łamiącymi sankcje na rosyjską ropę dostarczaną morze. Biały Dom obłożył sankcjami tankowce zagraniczne uczestniczące w procederze, a zbudowana w ciągu roku przez Kreml tzw. flota cieni, składająca się ze starych, przeznaczonych na złom jednostek nie wzbudza zaufania importerów.
Najpierw porty chińskie zakazały starym tankowcom z rosyjską ropą wchodzenia na ich terytorium, teraz coraz więcej portów indyjskich robi to samo. Do tego są ogromne trudności płatnicze. Odbiorcy nie chcą płacić w rublach. Indie - największy importer rosyjskiej ropy czasu wojny, płacą w rupiach, których rosyjskie firmy nie chcą przyjmować.
O dalszych ruchach na rynku ropy w 2024 r. zdecyduje więc spotkanie ministrów OPEC+, które ma się odbyć 26 listopada.