Wydobycie ropy z wyłączeniem kondensatu gazowego do końca 2022 r. zmniejszy się o 10 proc. w stosunku do 2021 r., do 438 mln ton – informuje gazeta Wiedomosti, powołując się na prognozę zawartą w materiałach opracowania firmy Kept (dawne KPMG) „Rynek ropy i gazu Federacji Rosyjskiej w nowych warunkach”.

Według badania średnia dzienna produkcja zostanie zmniejszona z 9,7 do 8,8 mln baryłek dziennie. Szacunek podany w badaniu jest o prawie 15 proc. niższy od prognozy KPMG sprzed antyrosyjskich sankcji nałożonych od lutego 2022 roku.

Maksim Małkow, partner w doradztwie strategicznym i operacyjnym Kept, szacuje, że największe ograniczenie wydobycia spodziewane jest w drugiej połowie tego roku, biorąc pod uwagę wpływ unijnych ograniczeń na import ropy z Rosji.

Według raportu energetycznego BP za 2021 r., największe wydobycie Rosja miała tuż przed pandemią. W 2019 r. pompowała 11,679 mln baryłek na dziennie, zajmując drugie miejsce na świecie po USA (17,07 mln baryłek dziennie). Od 2010 r. rosyjskie koncerny nie zeszły poniżej 10 mln baryłek dziennie.

Czytaj więcej

PGNiG uruchomiło nową kopalnię ropy naftowej

Teraz tendencja spadkowa może się tylko pogłębić, nie tylko w wyniku spadku popytu, który poważnie ograniczą unijne sankcje, ale też wyczerpania się złóż lądowych.

Rosja wciąż korzysta z zasobów z czasów sowieckich. Nowych ekonomicznie opłacalnych złóż na lądzie jest bardzo niewiele, a bogate zasoby arktycznych mórz stały się dla rosyjskich koncernów niedostępne.

Rosyjskie firmy przez 30 lat nie wypracowały sobie własnych technologii wydobycia w Arktyce. Są całkowicie zależne od zachodnich urządzeń i technologii. A te stały się dla nich niedostępne po agresji Putina na Ukrainę.