Na razie wiadomo, że na konferencji ministerialnej OPEC Plus, jaka została zaplanowana na czwartek 2 czerwca, kartel ogłosi decyzję o zwiększeniu wydobycia o 432 tys. baryłek dziennie. Ta decyzja, która wydaje się już przesądzona, jest wliczona w obecne notowania surowca. Ale OPEC już niejednokrotnie pokazał, że potrafi zaskoczyć.

„WSJ” nie podaje, ile Rosjanom brakuje do wypełnienia zobowiązań, według wcześniejszych informacji może to być ok. 100 tys. baryłek dziennie. Tym bardziej, że unijne sankcje eksport rosyjskiej ropy poważnie utrudnią.

W każdym razie, zgodnie z wyliczeniami analityków, gdyby rzeczywiście kartel zdecydował o zwolnieniu Rosjan z kwot eksportowych i niedobory zostałyby wyrównane przede wszystkim przez Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie, to baryłka Brenta staniałaby z obecnych ok. 120 dol. do nie więcej niż 100 dol. W kręgach dyplomatycznych mówi się także o potencjalnej wizycie w Arabii Saudyjskiej prezydenta USA, Joe Bidena. Podobno bardzo mu zależy na poprawie stosunków w królestwem. Jak na razie jednak w Rijadzie przebywa rosyjski minister spraw zagranicznych, Siergiej Ławrow, który nie może się nachwalić wspaniałych stosunków Rosji z OPEC. Tyle że członkom kartelu też nie za bardzo odpowiadają tak wysokie ceny ropy, bo skłaniają świat do poszukiwania i uruchamiania alternatywnych źródeł energii.

Czytaj więcej

Gazprom sprzedał dużo mniej gazu. Eksport spadł o prawie 30 proc.

Zdaniem analityków z rynków energetycznych potencjalne wyłączenie Rosjan z obowiązku kwot eksportowych jest bardzo prawdopodobne i natychmiast spowodowałoby spadek cen. Wskazują oni, że Saudyjczykom zależy na poprawie stosunków z USA. — Saudyjczykom najłatwiej jest zwiększyć eksport wcześniej, niż było to planowane zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami — mówi Helima Croft z RBC Capital Markets. „Wyłączenie Rosji ma sens, bo przecież i tak wydobycie w tym kraju od wielu miesięcy jest niższe, niż pozwalały na to limity uzgodnione z OPEC. To otworzyłoby możliwość agresywnego zwiększenia wydobycia i eksportu w pozostałych krajach kartelu. Tyle że ani Saudyjczycy, ani ZEA jeszcze nie zareagowały na wyższe ceny ropy. Być może będą chcieli poczekać, aż ropa podrożeje jeszcze bardziej” — napisał w nocie dla klientów Warren Patterson, szefujący działowi surowców w ING Groep NV.

Inni wskazują, że OPEC w jakiś sposób musi zareagować na embargo nałożone na rosyjską ropę przez Unię Europejską. Krajom członkowskim kartelu też nie zależy na wzroście światowej inflacji, co byłoby nieuniknione, bo przecież drożeje nie tylko energia, ale i wszystkie materiały ropopochodne.