Tak tania rosyjska ropa była za Jelcyna

Rosyjski surowiec zaliczył kolejny rekord. Cena ropy marki Urals spadła do 10,5 dolarów za baryłkę. To najmniej od rosyjskiego kryzysu 1999 r. Kreml zapowiada, że nie będzie zwiększał wydobycia.

Publikacja: 02.04.2020 14:13

Tak tania rosyjska ropa była za Jelcyna

Foto: energia.rp.pl


W środę Urals na rynku Europy Północno-Zachodniej kosztowała 10,54 dol./baryłka. Taka cena ostatni raz była w marcu 1999 r., kiedy Rosją rządził Borys Jelcyn, a w kraju panował głęboki kryzys finansowy. Do tego rosyjska zniżka na ropę pozostaje od czterech dni na poziomie 4,74 dol./baryłka w porównaniu z marką Brent z Morza Północnego.

""

Workers inspect an oil pumping jack, also known as a ‚nodding donkey’ at a pumping site, operated by Rosneft PJSC, in the Samotlor oilfield near Nizhnevartovsk, Russia/Bloomberg

energia.rp.pl

Przy takiej cenie koszty dostaw ropy do klientów są wyższe od przychodów z jej sprzedaży.
„Koszty transportu, opłaty cła eksportowego i niektóre inne wydatki w wypadku ropy z Zachodniej Syberii ponoszone przy dostawach surowca do Europy Północno-Zachodniej i krajów Morza Śródziemnego są większe od średniej ceny sprzedaży Urals na tych rynkach” – pisze analityczna agencja Argus w raporcie o rynku ropy. Dodaje, że zniżka udzielana przez rosyjskie koncerny na tę markę (Urals) jest najwyższa od maja 2018 r i pozostaje niezmieniona.


W tej sytuacji Kreml nie ma wyjścia, jak ogłosić, że rosyjskie wydobycie ropy, które w ostatnich latach cały czas rosło, pomimo ograniczeń narzuconych przez porozumienie OPEC+, nie będzie zwiększane. Teraz porozumienie już nie obowiązuje, Arabia Saudyjska i inni producenci porzedzają pompy. Takie też były pierwotne plany rosyjskie, co doprowadziło do końca OPEC+. – Rosja nie ma w planach zwiększania wydobycia, gdyż na globalnym rynku mamy teraz nadpodaż surowca – potwierdził w środę minister energetyki Aleksandr Nowak.

""

Snow covers oil pipes at an oil delivery point operated by Bashneft PAO near Neftekamsk, Russia/Bloomberg

energia.rp.pl


Rosja sama ma dziś nadpodaż surowca i trudności ze znalezieniem kupców. Świadczy o tym środowa wypowiedź rzecznika Kremla. Dmitrij Piesków nie wykluczył, że Rosja może sprzedać Białorusi ropę po 4 dol. za baryłkę, jeżeli „taka będzie rynkowa koniunktura”. O cenie 4 dolarów wspomniał we wtorek premier Białorusi Siergiej Rumas. Chce on kupić w kwietniu 2 mln ton rosyjskiej ropy właśnie w takiej cenie. Białoruskie władze są przekonane, że w obecnej sytuacji tak duży klient dostanie swoją cenę. Dziś – w czwartek białoruski Bielnieftiechim ma sfinalizować rozmowy o imporcie ropy z rosyjskimi koncernami.


W środę Urals na rynku Europy Północno-Zachodniej kosztowała 10,54 dol./baryłka. Taka cena ostatni raz była w marcu 1999 r., kiedy Rosją rządził Borys Jelcyn, a w kraju panował głęboki kryzys finansowy. Do tego rosyjska zniżka na ropę pozostaje od czterech dni na poziomie 4,74 dol./baryłka w porównaniu z marką Brent z Morza Północnego.

Przy takiej cenie koszty dostaw ropy do klientów są wyższe od przychodów z jej sprzedaży.
„Koszty transportu, opłaty cła eksportowego i niektóre inne wydatki w wypadku ropy z Zachodniej Syberii ponoszone przy dostawach surowca do Europy Północno-Zachodniej i krajów Morza Śródziemnego są większe od średniej ceny sprzedaży Urals na tych rynkach” – pisze analityczna agencja Argus w raporcie o rynku ropy. Dodaje, że zniżka udzielana przez rosyjskie koncerny na tę markę (Urals) jest najwyższa od maja 2018 r i pozostaje niezmieniona.

Ropa
Rosyjskie tankowce sparaliżowane sankcjami. Stoją w portach od miesięcy
Ropa
Śmierć prezydenta Iranu nie zrobiła wrażenia na rynku ropy
Ropa
Kreml zarobił mniej na eksporcie ropy, a będzie jeszcze… lepiej
Ropa
Rośnie wydobycie ropy poza OPEC. To zasługa jednego kraju
Ropa
Ropa potaniała najszybciej od kwartału; wiadomo dlaczego