Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie rozwiązania na wysokie ceny paliw proponuje opozycja i kto miałby za to zapłacić.
  • Dlaczego, zdaniem Orlenu, arbitralna obniżka cen mogłaby doprowadzić do niedoborów paliwa w kraju.
  • Jaki jest realny koszt państwowej interwencji na rynku i co zablokowało jej dalsze finansowanie.
  • Jaką nową daninę planuje wprowadzić rząd w odpowiedzi na kryzys paliwowy i prezydenckie weto.

Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek uważa, że rząd powinien zmusić Orlen „do normalnego działania”. I do tego, żeby „zamiast wypłaty dywidendy albo wpychania jej do PGZ-u” koncern tak ustalał ceny na swoich stacjach, by paliwa były tam dużo tańsze niż na wszystkich innych. – Proszę porozmawiać z tymi, którzy prowadzą inne stacje. Powiedzą Państwu, że gdyby Orlen miał niższe ceny, oni też musieliby się do tego dostosować. Tak, jak się dostosowywali wówczas, kiedy rządził Orlenem pan Daniel Obajtek – mówił Czarnek.

Czytaj więcej

Skala zniszczeń rurociągu w Arabii Saudyjskiej podwyższa ceny ropy

Wyjaśnienia Orlenu

Władze Orlenu wyjaśniały już, że ceny paliw nie mogą być obniżane w sposób arbitralny. Istnieją kluczowe ograniczenia, choćby ryzyko braku paliwa. – Polska importuje 35 proc. oleju napędowego. Zbyt niska cena w stosunku do parytetu importowego wstrzymałaby dostawy z zagranicy, prowadząc do niedoborów na rynku – mówił w sierpniu prezes Orlenu Ireneusz Fąfara.

Po drugie, jest ryzyko eksportu spekulacyjnego. – Zbyt duża różnica cenowa zachęciłaby do masowego wykupu paliwa w Polsce w celu odsprzedaży za granicą oraz do tzw. turystyki paliwowej z krajów ościennych, co również groziłoby drenażem rynku i destabilizacją dostaw – argumentował prezes Orlenu.

Czytaj więcej

Saudyjski rurociąg Wschód-Zachód zamknięty. Orlen: Dostawy realizowane bez zakłóceń

Pierwszy pakiet Ceny Paliwa Niżej (CPN), trwający od marca do czerwca, kosztował budżet 4,7 mld zł. Rząd chciał zrekompensować to, nakładając dodatkowy podatek od zysków nadzwyczajnych na firmy paliwowe, które zarabiają więcej dzięki wysokim cenom ropy i paliw. Prezydent Karol Nawrocki nie podpisał jednak ustawy i skierował ją w trybie kontroli prewencyjnej do Trybunału Konstytucyjnego. Rząd pracuje więc nad kolejną propozycją – czasowego podniesienia podatku CIT dla sektora energetycznego.

PiS chce obniżyć podatki od paliw 

Mimo dużego deficytu budżetowego opozycja wzywa rząd do obniżenia VAT i akcyzy na paliwa. – Składamy projekt ustawy o obniżeniu podatku VAT (z 23 proc. – red.) do 8 proc. i stawek minimalnych akcyzy do końca tego roku – mówił Czarnek. – Nie na kilka tygodni, nie na dwa tygodnie (na drugą połowę sierpnia rząd obniżył VAT na paliwa z 23 do 8 proc. i wprowadził kontrolę cen – red.), jak to śmiesznie zrobiono w drugiej połowie sierpnia, tylko do końca tego roku. Po to, żeby przywrócić normalność, jeśli chodzi o tankowanie oleju napędowego przez rolników, przez transportowców, przez polskich przedsiębiorców, dla których cena paliwa to jeden z ważnych albo nawet nieraz najważniejszych składników ich działalności – zaznaczył Przemysław Czarnek.

W wyniku eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie cena ropy Brent wzrosła z 80 dol. na początku sierpnia do blisko 110 dol. w poniedziałek 14 września. W rezultacie za benzynę 95 polscy kierowcy muszą płacić prawie 8 zł za litr, a cena oleju napędowego oscyluje na granicy 9 zł za litr.

Miłosz Motyka: Brak pieniędzy na CPN to wina Nawrockiego

Według źródeł rządowych kolejny powrót CPN to koszt, jakiego budżet w obecnej kondycji nie jest w stanie dźwignąć ponownie. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” minister energii Miłosz Motyka wskazał, że sytuacja finansowa byłaby inna, gdyby prezydent podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych.

– My zaplanowaliśmy finansowanie pakietu CPN z podatku od nadzwyczajnych zysków. Źle się stało, że prezydent zablokował tę ustawę, wysyłając ją do Trybunału Konstytucyjnego. Inaczej to finansowanie by było i moglibyśmy mówić o przedłużeniu pakietu do końca roku – powiedział nam Motyka.