109,8 dol. – taki poziom w nocy polskiego czasu osiągnęła cena baryłki ropy Brent na światowych giełdach. Granica 110 dol. jednak nie została przekroczona, bo w kolejnych godzinach nastąpiła korekta kursu i dziś rano wycena „czarnego złota” wróciła w okolice 105 dol..

Nocny rajd to odpowiedź rynku na kolejne niepokojące informacje napływające z Półwyspu Arabskiego: w czwartek wspierani przez Iran jemeńscy rebelianci Huti zajęli Mokkę, miasto położone nad Morzem Czerwonym w pobliżu kluczowej cieśniny Bab al-Mandab. To drugie – obok wojny Iran-USA – ognisko konfliktu na Bliskim Wschodzie, który winduje ceny ropy.

Czytaj więcej

Huti zagrażają kluczowej cieśninie, następca WIBOR, Volkswagen tnie koszty

Minister potwierdza informacje „Rzeczpospolitej”

Rajd cenowy ropy nie pozostaje bez wpływu na ceny hurtowe i detaliczne paliw w Polsce. Z danych portalu e-petrol wynika, że w ciągu miesiąca hurtowa cena Pb95 wzrosła o ok. 13 proc. Sytuację odczuwają też kierowcy – za litr Pb95 muszą płacić już 7,83–7,99 zł.

Jeszcze w drugiej połowie sierpnia ceny przy dystrybutorach były po ponad 1 zł niższe. Działał bowiem rządowy program Ceny Paliw Niżej, który w sposób administracyjny obniżał koszt tankowania. Program wygasł z końcem sierpnia i nie zapowiada się, by miał być wznowiony.

Czytaj więcej

Benzyna w Polsce o 21 proc. tańsza niż średnio w UE. Jest jednak druga strona medalu

Jak informowaliśmy w środę na podstawie źródeł zbliżonych do resortu energii, rząd nie planuje uruchamiać trzeciej edycji CPN. Dziś te informacje potwierdza nam też minister energii Miłosz Motyka.

Rząd czeka na ruch prezydenta

Pierwsza edycja CPN kosztowała 4,7 mld zł, tymczasem budżet państwa ma w tym roku gigantyczny deficyt. To koszt, jakiego budżet w obecnej kondycji nie jest w stanie dźwignąć ponownie. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Motyka wskazał, że sytuacja finansowa byłaby inna, gdyby prezydent podpisał ustawę o podatku z nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych.

– My zaplanowaliśmy finansowanie pakietu CPN z podatku od nadzwyczajnych zysków. Źle się stało, że prezydent zablokował tę ustawę, wysyłając ją do Trybunału Konstytucyjnego. Inaczej to finansowanie by było i moglibyśmy mówić o przedłużeniu pakietu do końca roku – powiedział nam Motyka.

Chodzi o ustawę z 3 lipca o podatku od nadzwyczajnych zysków, która wprowadza tymczasową opłatę w sektorze paliwowym i energetycznym, wymierzoną w nadwyżki dochodów spółek wywołane m.in. sytuacją na Bliskim Wschodzie. Prezydent Karol Nawrocki zablokował ustawę i 24 lipca skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej.

„Odpowiedzialność spoczywa na prezydencie”

– Dopóki nie będziemy mieli decyzji w zakresie tej ustawy i podatku, dopóty nie będziemy mogli myśleć o finansowaniu tego pakietu do końca roku. Dlatego ta odpowiedzialność za wysokie ceny na stacjach – poza wojną, która jest głównym czynnikiem decydującym o tych cenach – spoczywa na panu prezydencie Nawrockim – dodał minister.

Czytaj więcej

Miłosz Motyka: dzięki maksymalnym cenom paliw Polacy zaoszczędzili trzy miliardy złotych

Druga odsłona programu obowiązywała od 17 do 31 sierpnia i polegała na obniżeniu VAT na paliwa z 23 do 8 proc. oraz wprowadzeniu maksymalnych limitów cen detalicznych.