Za 9 miesięcy z OZE pochodziło 42,9 proc. zużytego przez RFN prądu. To o 5 pkt. proc. więcej aniżeli w analogicznym okresie 2018 r podkreśla dw.com Niemieckie OZE wyprodukowały w trzy kwartały 183 mld kWh energii. To o 50 proc. więcej aniżeli elektrownie węglowe. Rok temu te wielkości były porównywalne.

Rząd niemiecki chce, by do 2030 r ze źródeł odnawialnych pochodziło 65 proc. potrzebnego krajowi prądu. Jednak w ostatnim czasie tempo budowy nowych wiatraków bardzo w Niemczech spadło. Powodów jest kilka: długie terminu uzgodnień projektowych, za mało dostępnych terenów i liczne skargi na ten rodzaj inwestycji.
Według Federalnego Zjednoczenia Energetyki i Przemysłu Wodnego (BDEW) potrzebne jest szybkie usunięcie barier prawnych, utrudniających wzrost budowy farm wiatrowych. Tylko wtedy uda się osiągnąć postawiony przez rząd cel.

""

Wind turbines/Bloomberg

energia.rp.pl

Niemcy konsekwentnie darzą do wyeliminowanie ze swojego kraju tak węgla jak i atomu. Do 1932 r wyłączą wszystkie elektrownie atomowe, a do 2038 r  – węglowe. Wszystkie te działania są częścią strategii Energiewende – przejścia energetyki niemieckiej na niskoemisyjną produkcję. Nasz sąsiad jest w jej realizacji bardzo konsekwentny. W latach 2000-2017 niemieckie elektrownie węglowe wyprodukowały o 46 mln MWh prądu mniej, podczas kiedy farmy wiatrowe i słoneczne dały do systemu więcej odpowiednio o 95 mln MWh i 40 MWh. Na razie jednak zużywają najwięcej węgla w Europie, a import z Rosji stale rośnie.
Obok wiatru i słońca oraz istniejących elektrowni wodnych, już dziś szybko rozwija się produkcja prądu z biomasy i geotermia. Stałym źródłem czystej energii pozostanie też gaz ziemny importowany przede wszystkim z Rosji. Co ciekawe, jak widać ze statystyk, jego udział w bilansie energetycznym Niemiec spada, a nie rośnie. Dekadę temu Niemcy wykorzystywali dwa razy więcej gazu do produkcji prądu niż obecnie.